2010-04-30, 07:01 | Pieniądze + styl życia
Zapomniana wódka
Francuski narodowy trunek przez półtora stulecia niemal, dziś zapomniany i niechciany może powrócić do łask. Dawniej nazywano go „Zieloną wróżką”, ze względu na kolor. Był dla Francji tym, czym dla Polski była siwucha.
Receptura wytwarzania absyntu znana była od niepamiętnych czasów. Uważa się jednak, że jej twórcą był Francuz nazwiskiem Pierre Ordinaire, który wyprodukował pierwszą butelkę absyntu w szwajcarskim mieście Neuchatel. Znalazł się ów pan tam właśnie, ponieważ bardzo chciał uniknąć spotkania z paryskimi rewolucjonistami, którzy jemu podobnych spryciarzy posyłali zwykle na szafot, nie pytając ich o to, jakie mają plany na przyszłość oraz pomysły na biznes. Pierre Ordinaire nie zrobił jednak wielkiego majątku na swoim wynalazku. Jego rozpropagowaniem zajął się wkrótce pewien major, który wraz z zięciem rozpoczął produkcję absyntu na skalę przemysłową.
Pewnie gdyby nie epopeja napoleońska, absynt byłby jednym z wielu alkoholi wytwarzanych nad Sekwaną. Wojna jednak zmieniła wszystko; żołnierze i oficerowie bywają bowiem trunkowi i żeby walczyć, muszą się czymś zaprawić. To coś musi być ponadto tanie i łatwo dostępne. I właśnie czymś takim był absynt. Zielona gorzałeczka pocieszała grzejących się przy ogniskach Francuzów w całej Europie. Po zakończeniu zaś wojen pozostała na stałe w repertuarze wszystkich gospód i szynków, jak kraj długi i szeroki.
W stuleciu XIX popularność absyntu podskoczyła znacznie dzięki artystom, których nie chciał kochać świat. Byli to chłopcy, co groszem nie śmierdzieli, a pić im się chciało. Potrzebowali więc czegoś taniego i popularnego, tak samo jak żołnierze. Pod ręką był absynt, który stał się ich ulubionym trunkiem. Kłopoty się zaczęły, kiedy okazało się, że obecny w absyncie zielony olejek zwany tujonem może u co słabszych organizmów wywoływać nadpobudliwość i psychozę. Być może to właśnie jest wyjaśnienie szaleńczej odwagi Francuzów podczas wojen napoleońskich i wielkiej płodności niektórych artystów malujących w XIX wieku.
Nie byłoby o co się denerwować, gdyby nie pewien szwajcarski obywatel, który napiwszy się absyntu zamordował własną żonę. Tego prawo nie mogło puścić płazem. W 1905 roku zakazano produkcji i sprzedaży zielonego trunku.
Dziś absynt jest znowu dostępny, ale pod warunkiem, że stężenie tujonu nie przekracza w nim 10 procent. Nie jest jednak już tak popularny, jak dawniej. Cena jest zbyt wysoka.
Gość
Komentarze (28)
Od 2004 r. udało mi się nawet znaleźć recepturę i wyprodukować absynt z własną mieszanką ziół więc mam przyjemność delektowania się kiedy zechce. Wychodzi bardzo ciemny - oliwkowy. Po rozcieńczeniu ma piękny zielony kolorek.
A że weekend dłuższy się szykuje więc na tarasie grill rozpalę, wódeczki ochłodzę i gościów zaproszę :)
muszę kiedyś spróbować czarnego najlepiej kupionego w Amsterdamie - ponoć ma siłę rażenia
1.Pierre Ordinaire był lekarzem a absynt stworzony został w celach leczniczych i tak początkowo był wykorzystywany.
2 Absynt zawierał piołun - środek halucynogenny, a nie wywołujący psychozy.