9 komentarzy | dodaj komentarz ›

2010-05-20, 07:11 | Pieniądze + styl życia

Zacharski ujawnia

Marian Zacharski  książki  szpieg  wyznania 

Marian Zacharski, książki, szpieg, wyznania, zdjęcie, fotografia
Fot. Capital Pictures / Forum
Kto dał nam tanie video? Kto dał nam pierwsze komputery ATARI? Kto sprawił, że przed 1989 rokiem dostęp do paszportów stał się łatwiejszy i bardziej powszechny? Kto uczynił cud i dał nam towary z Peweksu za złotówki? Kto wreszcie jest legendarnym polskim szpiegiem, wykiwał niejednego rosyjskiego szpiega i zwerbował masę cennych kontaktów z byłego ZSRR? To On – Zacharski. Marian Zacharski. A swoimi (i nie tylko swoimi) sekretami dzieli się w najnowszej książce Rosyjska ruletka – najdziwniejszej i najbardziej tajemniczej pozycji na księgarskich półkach ostatnich tygodni.

Marian Zacharski to człowiek legenda. Jako młody chłopak wstąpił w szeregi polskich służb wywiadowczych, został wysłany na misję do USA, gdzie pod przykrywką biznesmena wykradł supertajne informacje nt. budowy systemów radarowych, rakiet i samolotów. Kilka tygodni po tym spektakularnym sukcesie wpadł jednak w „kocioł” (prawdopodobnie zdradzony przez jednego z kolegów po fachu), został aresztowany przez FBI i skazany na dożywocie. W więzieniu spędził cztery lata i w 1985 roku wraz z trzema innymi szpiegami z Bloku Wschodniego został wymieniony na moście Glienicke na 25 aresztantów pochodzenia amerykańskiego.

Dla większości szpiegów taka dekonspiracja oznacza koniec kariery. Ale nie dla Zacharskiego, który zamiast rozpaczać nad rozlanym mlekiem, postanowił swoje nieszczęście przekuć w największy atut. Dostał wysokie stanowisko w Peweksie i niemal oficjalnie nadal prowadził działalność wywiadowczą. Umożliwiał oficerom wywiadu budowanie tzw. „legend”, zabierając ze sobą na służbowe wyjazdy. „Innym rodzajem wykorzystywania mojego posadowienia w Peweksie było to, iż byłem publicznie znanym oficerem polskiego Wywiadu. Teoretycznie to minus. Ale tylko pozorny, bowiem stałem się idealnym adresem, chodzącą skrzynką kontaktową. Obcokrajowcy, którzy rozważali możliwość stania się tzw. oferentem mieli pewność, że zwracają się do właściwej osoby” wspomina Zacharski. Wkrótce znów był nie tylko skutecznym agentem, ale również rzutkim menadżerem, który z Peweksu zrobił jedno z najbardziej dochodowych przedsiębiorstw. Po 1989 roku państwo polskie nadal chętnie korzystało z jego usług, a prezydent Lech Wałęsa awansował go na stopień generała. Wówczas natrafił wraz z kolegami na aferę „Olina” (urzędujący premier Józef Oleksy został oskarżony przez Andrzeja Milczanowskiego o współpracę z rezydentami KGB w Polsce – Ałganowem i Jakimiszynem), która stała się gwoździem do trumny jego kariery i zmusiła do opuszczenia Polski w 1996 roku.

To właśnie kulisom tej afery w dużym stopniu poświęcona jest Rosyjska ruletka. Zacharski utrzymuje, że skandal został zamieciony pod dywan, prawda nigdy nie została ujawniona, a on sam zmuszony do rezygnacji z pełnionej funkcji oraz emigracji. Inspiracją do napisania książki stał się wywiad z Józefem Oleksym, w którym były premier rzucił kilka ostrych słów pod adresem Milczanowskiego i Zacharskiego. Ten ostatni postanowił więc przedstawić swoją wersję historii.

Opowieść napisaną w stylu niezłej amerykańskiej powieści sensacyjnej rozpoczyna od spotkania ze Zbigniewem Siemiątkowskim (kreśli przy okazji wyjątkowo złośliwy portret ówczesnego ministra spraw wewnętrznych), potem gładko przechodzi do połowy lat 80., gdy wrócił z amerykańskiego więzienia i objął posadę w Peweksie. Na ponad 600 stronach dowiemy się nie tylko o błyskotliwych sukcesach autora, ale także poznamy elementy wywiadowczego know – how, m.in. jak korzystać z Trylogii Sienkiewicza do szyfrowania tajnych rozmów. Jak w dobrej książce są momenty dramatyczne (m.in. rozpad rodziny), niebezpieczne, ekscytujące i zabawne (jak choćby wyprawa Zacharskiego do Suchumi, która prawie skończyła się w Mineralnych Wodach i doprowadziła wytrawnego oficera na skraj nerwicy – „Kurwa! Kariery bym jako agent w ZSRR nie zrobił. To nie na moje nerwy” puentuje). Do tego masa zdjęć, mnóstwo fotokopii tajnych i mniej tajnych dokumentów. Czyta się to wszystko jednym tchem i trudno nie mieć przy okazji poczucia, że los bywa naprawdę ironiczny. Oto dziś, o prawdę i oczyszczenie polski z agenturalnych kłamstw zabiega człowiek, którego biografia nijak ma się do jedynie słusznej wizji prawdziwego Polaka – opozycjonisty. Ile w opowieściach Zacharskiego jest prawdy, a ile mitologii wiedzą tylko sami zainteresowani. Ale gdy obedrze się ją z ze szpiegowsko – sensacyjnej otoczki i pominie się ocean miłości własnej autora, która rozlewa się na kartach Rosyjskiej ruletki, książka Mariana Zacharskiego nadal jest ciekawym punktem w polsko – polskiej debacie na temat czasów współczesnych. Po raz kolejny okazuje się, że postrzeganie ostatniego półwiecza wyłącznie w kolorach czarnym i białym zawęża pole widzenia i świadczy o umysłowej ślepocie.

Marian Zacharski, Rosyjska ruletka, wyd. Zysk i S-KA, 2010, cena 39,90 zł

DK

Komentarze (9)

  • Facet wie,że przeżył interesujące życie,nie tam jakieś chodzenie na 8 godzin do pracy.Nie każdy jednak by się nadał...
    Gość 15:04 (20.05.2010)
  • Podoba mi się w nim to, że po tym jak został złapany dalej działał. Nie płakał nad tym, tylko myślał jak ten fakt wykorzystać i tak też zrobił. Człowiek genialny z bogatą przeszłością. To lubię.
    Bonzai 17:11 (20.05.2010)
  • Polska pisze się z wielkiej litery !!!
    Gość 18:50 (20.05.2010)
  • Na jego miejscu wielu by nie przeżyło 5 minut
    J-23 20:13 (21.05.2010)
  • wymiana 25 do 1 to wystarczająca rekomendacja i to jeszcze wystawiona przez amerykanów.
    Gość 22:08 (21.05.2010)
  • Autor: Gość

    wymiana 25 do 1 to wystarczająca rekomendacja i to jeszcze wystawiona przez amerykanów.



    Czytaj ze zrozumieniem. Wymiana miała stosunek 25 do 4 (czyli plus minus jak 6 do 1). Oprócz Zacharskiego Amerykanie zwolnili jeszcze trzech innych szpiegów z bloku wschodniego)

    Gość 23:37 (22.05.2010)
  • Zacharski działał w USA przez 4 lata ( rezultat: ponad 100 tajnych dokumentacji systemów -gł. radarowych), a nie wpadł po paru tygodniach. Wpadł przez Amerykanina, który te dokumentacje polskiemu wywiadowi udostępniał przez parę lat. Zeznania Amerykanina były jedynym dowodem przed sądem w USA. W powyższym tekście jest parę nieścisłości - chyba autor nie czytał ksiązki Zacharskiego.
    Ach ten internet, fajny, ale podawane informacje lepiej weryfikować.
    dudek 4 20:52 (26.06.2010)
  • Autor: dudek 4

    Zacharski działał w USA przez 4 lata ( rezultat: ponad 100 tajnych dokumentacji systemów -gł. radarowych), a nie wpadł po paru tygodniach. Wpadł przez Amerykanina, który te dokumentacje polskiemu wywiadowi udostępniał przez parę lat. Zeznania Amerykanina były jedynym dowodem przed sądem w USA. W powyższym tekście jest parę nieścisłości - chyba autor nie czytał ksiązki Zacharskiego.
    Ach ten internet, fajny, ale podawane informacje lepiej weryfikować.







    Wpadł nie przez Bella tylko przez to ze rozpruł się ktoś w centrali. Kto? Włodek pisał o nim w książce.

    PATryjota 15:33 (16.07.2010)
  • Autor: Gość

    Autor:Autor: Gość

    wymiana 25 do 1 to wystarczająca rekomendacja i to jeszcze wystawiona przez amerykanów.



    Czytaj ze zrozumieniem. Wymiana miała stosunek 25 do 4 (czyli plus minus jak 6 do 1). Oprócz Zacharskiego Amerykanie zwolnili jeszcze trzech innych szpiegów z bloku wschodniego)




    Wymieniono 4 do 23, 2 osoby zrezygygnowały z wymiany.

    Gość 10:58 (01.08.2010)
1-9 z 9

Na żywo

  • nie wiem mnie to nie szokuje

    Gość 22:20 (15.02.2011)

    Trumny i modelki

  • Właśnie... ubranie przeznaczone dla studenta, którego nie może kupić :D hahaha

    Gość 15:46 (15.02.2011)

    Ubiór dla studenta

  • co za bzdurny tekst!!! autor chyba nie doczytał czym jest aseksualność!!!!!

    Gość 00:31 (13.02.2011)

    Może właśnie ty jesteś aseksualny?

  • Autor: 1410

    Autor:Autor: Pilot

    Za złomowe F-16 mogliśmy wyposażyć nasze wojsko w MiGi.Jeżeli kaczory czują wstręt do Rosji,to można było zamówić samoloty w Szwecji lub we Francji,ale u Europejskiego producenta.Chodzi o możliwość remontów w pobliskich bazach..F-16 bez bazy remontowej, pójdą szybko na zlom.Dla PiS-u nawet gówno amerykańskie uchodzi za złoto.


    Tyle tylko, że wszystkie wymienione przez ciebie konstrukcje mają wady:
    - Gripen jest samolotem stosunkowo młodym i niedopracowanym (vide samoistne katapultowanie pilota podczas ostrego manewru)
    - Rafale, ta konstrukcja jest używana jedynie przez Francję. Dlatego też uzbrojenie jakie przenosi, nie poraża (chodzi tu o wymienność rodzajów broni-np. amerykanskich pocisków sidewinder lub amraam)

    Gość 23:33 (12.02.2011)

    MIG-29, najlepszy samolot Układu Warszawskiego

  • Autor: matewek


    hahahah odwarzny sie znalazl, jesli masz 100lat to ok zwracam honor. ale jesli masz od 10-30lat nie pisz ze jestges taki NIEUSTRASZONY bo sie zdziwisz


    Nie piszę, że jestem nieustraszony. Po prostu horrory nie wywierają na mnie zamierzonego przez ich twórców wrażenia. Nawet podczas oglądania horroru, który jest powszechnie uznawany przez fanów za film najwyższej klasy nie czuję napięcia, rosnącej dramaturgii, ani nie wczuwam się w pieczołowicie budowany nastrój. Zamiast tego znajduję wiele niedoróbek, albo kuriozalnych (w założeniu twórców pewnie nieziemsko strasznych) scen, które mnie po prostu bawią do łez. W sumie to może nawet trochę żałuję bo (jak twierdzą moi znajomi - fani horrorów) omija mnie niezła rozrywka i kawałek dobrego kina, ale cóż wychodzi na to że ten gatunek sztuki po prostu nie jest dla mnie.

    Polecam Ci Hostel. Ale... Wiadom 22:27 (11.02.2011)

    Najlepsze horrory według mistrza Scorsese

  • Autor: .

    ...Co w tym przyjemnego?


    Orgazm jest przyjemny. Albo coś z Tobą nie tak.

    Gość 11:30 (10.02.2011)

    Seks dla świętego spokoju

  • Autor: Gość

    Autor:Autor: Malina

    dziewczyna aka "Aśka" w tym artyule powinna dostac w glupi leb,bo rzeczy ktore wygaduje w tym reportazu to jakies wierutne bzdury.W zyciu na zywo nie miala okazji ogladac tych jakze pieknych stworzen,a rzuca pod ich adresem same oszczerstwa.Logicznym jest tez ze ptasznik nie wyjdzie z toalety tylko po to zeby ugryzc taka panne w zakłaczona dupe...wiadomo ze ptaszniki nie lubia nadmiaru wody,sa tez za czyste zeby lazic po zasranych gnojem rurach....Ludzie ktorzy maja nieuzasadniony lek wobec pajakow (a juz tym bardziej jesli nie mieli z nimi stycznosci) sa posmiewiskiem...



    malina to ty jestes posmiewiskiem i nienormalnym czlowiekiem, bo tylko taki moze pozytywnie wyrazac sie na temat hodowli pajakow - ptasznikow w domu. Jak pewnie wiesz - jak powinnas wiedziec - nie sa to bynajmniej domowe stworzenia i uzasadniony jest lek przed nimi. Zycze by to wlasnie ciebie taki jadowity ptasznik ugryzl w

    Anonymous 14:44 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Jadowite węże? Przecież w Polsce nie można hodować jadowitych!!! Ten fakt tylko kity wciska, żeby ludzie mieli co czytać.

    Anonymous 14:42 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Autor: anonim

    Duzo by o tym pisac...
    Mam 50 lat i wciaz lecze traumy powstale w dziecinstwie. Szkola, kolonie, rowiesnicy, dom rodzinny, molestowanie.
    Wtedy nie bylo psychologow itp w szkolach, nauczyciele z lapanki nieduoczeni z brakami dydaktycznymi wybierali sobie taka ofiare i dawali klasie jak na talerzu. Zwykle byla to osoba o ktora nikt sie nie upomnial, ktorej nikt nie obronil.

    zdziwisz się ale ale nadal nie ma żadnej pomocy i nauczyciele się nie zmienili, kur*** myślałem, że tylko ja mam takie przeżycia ale skoro jest o tym cały artykuł i większość rzeczy się zgadza... sam nie wiem czy się cieszyć, że nie jestem sam czy smucić, że nie jestem jakiś oryginalny... chociaż w sumie to nie powód do dumy ale wydaje mi się, że moje dzieciństwo to było piekło... ale chciałbym się uporać ze swoimi traumami przynajmniej tymi z dzieciństwa... a teraz jestem w liceum nie daje sobie rady wszystko się nawarstwia problemy

    Gość 23:18 (05.02.2011)

    Traumy z dzieciństwa

  • Wyglada to nieapetycznie. Takie akcje mozna promowac w inny, mniej razace oczy, sposob.

    ona 11:30 (05.02.2011)

    Towarzystwo Ochrony Zwierząt

Wcześniejsze komentarze