2010-05-27, 00:00 | Po prostu życie
Faceci kontra reszta świata?
Ludzie ci przeszkadzają swoim egoizmem, uporem, profesjonalizmem i duchem walki w realizowaniu szczytnych ideałów ustroju korporacyjnego. Z punktu widzenia struktur organizacyjnych to odpady, niepotrzebne śmieci, które niczego nie rozumieją, a wszystko psują.
Właściwy człowiek to taki, który niczego nie rozumie, słucha nieuważnie i wykonuje wszystkie polecenia wolno i z błędami, często nie do naprawienia. Tylko taki człowiek bowiem, a raczej armia takich ludzi, zagwarantuje korporacji to, co jest dla niej najważniejsze – trwanie.
Dlatego właśnie do pracy w obecnym systemie potrzebni są najbardziej ludzie młodzi i kobiety. Tylko oni gwarantują ten charakterystyczny dla organizacji stan, który można nazwać „interes na pięć minut przez zamknięciem” czyli totalną i permanentną prowizorkę, która nie ustaje nigdy i działa w sposób przez wszystkich najbardziej pożądany. Niestety w pracy prócz młodych mężczyzn i kobiet znajdują się także oni. Oni, czyli chorzy na ambicję i nienawiść do świata faceci, którym wydaje się ciągle, ze praca w firmie sprzedającej miliony maszynek do golenia to polowanie na tygrysa w Indiach. To z nimi są zawsze największe kłopoty.
Przede wszystkim problem najważniejszy – mężczyźni chcą rządzić. Oni nie rozumieją, że władza, czyli to co w firmie nazywane jest koordynacją działań, odpowiedzialnością lub misją, nie może spoczywać w ich rękach. To musi być oddane komuś odpowiedniejszemu. Najlepiej kobiecie, a jeśli takowej nie ma w pobliżu, to niedoświadczonemu i pełnemu obaw chłopakowi, który bardzo chce się zasłużyć i wierzy w to, że praca to droga do kariery i sukcesów, a nie do chorób i poniżeń.
Młody człowiek będzie poza tym wykonywał wszystkie, nawet najbardziej idiotyczne polecenia swojego szefa, ponieważ dla niego lojalność jest najważniejsza. Kojarzy on ją, nie wiadomo na jakiej podstawie, z sukcesem i karierą. Wierzy, że tylko ślepe posłuszeństwo może wynieść go jeszcze wyżej. Właśnie o to chodzi w firmie, by zawsze była odpowiednia liczba ludzi, którzy mają taką wiarę. Oni są bardzo potrzebni. Po to, rzecz jasna, by można było na nich zwalać winę za głupie, nieodpowiedzialne i chore decyzje centrali. Do niczego innego ludzie ci się nadają i do niczego innego nie są potrzebni. Oni oczywiście myślą inaczej. Z zapałem więc zabierają się za reformę struktur sobie podległych, ulepszają, wdrażają, obmyślają, walczą i reformują. Tracą przy tym na to całe dnie i tygodnie, zarywają noce i rujnują swoje życie rodzinne, bo ktoś im kiedyś powiedział, że tak trzeba. Kiedy przestają być potrzebni, to znaczy w chwili gdy orientują się, że ich działania nie wywołują entuzjazmu przełożonych, podwładnych, że nie dają żadnych efektów, bo dawać nie mogą, wtedy wywala się ich na bruk i po kłopocie. Na ich miejsce zaś przychodzą nowi.
Nowi zaś zaczynają wszystko od początku i tak to się kręci.
Kobiety zaś potrzebne są w organizacjach do czegoś innego. Z pozoru podobnego, ale w istocie swej całkowicie innego. Kobiety bowiem stanowią skuteczną zaporę przeciwko ambicjom starzejących się mężczyzn i ich woli, która dąży do podporządkowania sobie jedynie jak największych obszarów firmy. Kobiety stawiają temu tamę poprzez swoją obecność i ciągłe zaznaczanie nią faktu, że prócz pracy istnieje na świecie jeszcze coś innego, na przykład seks.
Stawiają ową tamę także w ten sposób, że hodują własne ambicje, które są Himalajami w porównaniu z największymi zachciankami facetów. Mają one także jedną bardzo charakterystyczną właściwość, która czyni je istotną podporą systemu korporacyjnego – one trwają. Więcej, one mogą nigdy nie zostać zrealizowane, i realizacja może nawet nie zostać rozpoczęta, ale one trwają i wiadomo, że są. Czy to permanentne niespełnienie, to hołubienie w duszy planów nie przeszkadza kobiecie? Nie, ponieważ kobiety są realistkami i bez wahań i wątpliwości realizują to, co niesie chwila. To jest gwarantem ich dobrego samopoczucia i skuteczności. Ambicje zaś i marzenia mogą poczekać na sprzyjający moment.
Otóż z mężczyznami jest odwrotnie. Ich marzenia nie mogą czekać. Muszą być realizowane od razu. Dlatego właśnie organizacja wystawia przeciwko nim kobiety. One sprawdzają się idealnie na stanowiskach szefów i robią dokładnie to co maja robić, ani mniej ani więcej. Wykonują plan minimum z okresowymi przyspieszeniami. Nie stanowią zagrożenia i nie mają tendencji do rozwalania struktur od środka. No chyba, że są niezrównoważone, co się zdarza, ale takie kobiety zostają zwykle aktorkami, a nie zatrudniają się w organizacjach. Te, które widzimy w biurach, na pewno nie mają żadnych kłopotów z emocjami, możemy być tego więcej niż pewni.
Czy oznacza to, że nadszedł koniec epoki męskiej dominacji? Mam tu na myśli mężczyzn w tradycyjnym tego słowa rozumieniu, a nie jakichś metroseksualnych pajaców czy wręcz gejów. Wygląda na to, że tak.
Przed nami świat, w którym do pracy przyjmować będą jedynie niewykwalifikowanych młodych ludzi, którzy po osiągnięciu jakichś doświadczeń i rutyny przepędzani będą precz oraz kobiety, które strzegły będą tego, co w firmie najświętsze – spokoju i tej zaskakującej niektórych statyki, która kryje się pod maską nieprawdopodobnej ilości pozorowanych i nic nie znaczących działań, mających przekonać obserwatorów, że coś się dziej, że robota wre, para idzie w koła, a piły warczą.
Kobiety będą także potrzebne do tego, by zagwarantować spokój tym, którzy zajmują się w firmie zadaniami najpoważniejszymi, czyli wydawaniem sekretarkom poleceń by wyszukały lot last minute na Seszele lub Samoa. Oni muszą mieć spokój i gwarancję, że wakacje będą udane. Żaden ambitny, dotknięty pracoholizmem mężczyzna im takiego spokoju nie zapewni. Kobieta to co innego. On wie, co jest w życiu najważniejsze, a także z której strony wieją korzystne wiatry.
Gość
Komentarze (73)
OSTRY Z CIEBIE PSYCHOL. PRZYPADEK NIEULECZALNY
Życzę szczęścia i odnowienia wiary w kobiety.
Da Vinci był gejem czyli pedał, Eistein ogólnie był chory psychicznie nastepnie sokrates skończyl marnie i był obleśny, tesla nie zrobił kariery, Pamela Anderson wg mnie żaden autorytet, David duchowny problemy z pornografią.... nie wydaje mi sie żebym chcial być jedną z tych osób a póki co jestem mlodym (22) zdrowym i silnym osobnikiem plci męskej ciagle sie rozwijajacym osoby wyżej wymienione... większośc z nich to zaden autorytet......