45 komentarzy | dodaj komentarz ›

2010-05-29, 07:11 | Po prostu życie

Co to jest niezgodność charakterów?

kobiety  mężczyźni  związki  szczęście  seks 

kobiety, mężczyźni, związki, szczęście, seks, zdjęcie, fotografia
sxc.hu
Odpowiedź „najczęstsza przyczyna rozwodów” będzie odpowiedzią prawidłową, ale niepełną. Niezgodność charakterów jest bowiem polem nieskończonych inspiracji dla literatów, filmowców i internetowych felietonistów. Jest to po prostu coś tak wspaniałego, że aż trudno sobie to wyobrazić.

Kiedyś sądziłem, że wodewilowe sztuki i trzeciorzędne filmy ukazujące komplikacje życiowe niedobranych par posługują się przejaskrawieniami i schematami. Dziś już tak nie myślę. Wszystko, co możemy oglądać w trzeciorzędnych filmach o rozwodach, a nawet to, co widzimy w Benny Hill Show to szczera prawda. Rozejrzyjcie się wokoło. Popatrzcie na ludzi.

Najczęściej niezgodność charakterów ujawnia się przy podziale domowych obowiązków. Dzisiaj kobiety zwykle stawiają na partnerstwo. I ja się z tym generalnie zgadzam, coraz częściej jednak partnerstwo to wygląda w ten sposób, że faceci zmywają gary i niańczą dzieci, a kobiety leżą w tym czasie i czytają gazetę. Konflikt ujawnia się tutaj w podejściu do obowiązków domowych. Ona uważa, że zrobienie mu herbaty, a wcześniej umycie szklanek to zgroza, która czyni z niej odzianą w burkę arabską niewolnicę, on zaś, choć chętnie wziąłby się za te szklanki i robienie herbaty nie rozumie, dlaczego ma mieć to wymiar odwetowy. Ona wyrazie do tego dąży, żeby nie powiedzieć – prze. Mycie garów jest już nie dla niej. To uwłacza jej godności i czyni ją istotą gorszą. Gary musi myć on. Wtedy jest w porządku. Jest oczywiście wyjście z tej sytuacji – trzeba kupić zmywarkę i po kłopocie.

Niezgodność charakterów widoczna jest także wtedy, gdy przychodzi do konstruowania domowego budżetu. Nawet jeśli, co częste dzisiaj, każde z nich ma swoje pieniądze, konflikt pojawia się nieuchronnie, kiedy dochodzi do podziału wydatków. Kobieta uważa, że trzeba oszczędzać na wszystkim; najłatwiej oczywiście oszczędzić na tym, czego potrzebuje jej partner. Oszczędza się także na wydatkach domowych i tutaj kobiety są prawdziwymi mistrzami idiotycznych oszczędności. Niespotykanymi wręcz. Potrafią chodzić po domu i wyłączać lampki kontrolne we wszystkich urządzeniach, które działają w domu - nieważne, czy to jest konieczne, czy nie. Ważne, że ktoś kiedyś powiedział im, że taka kontrolka pożera mnóstwo prądu i trzeba ją wyłączać, to będą oszczędności. Kiedy już nie świeci się żadna seledynowa lampka, ona może spokojnie zapalić trzy żarówki w łazience, żeby dokładnie widzieć swoją twarz przy nakładaniu maseczki. Nie ma to żadnego znaczenia, albowiem prąd został zaoszczędzony na lampkach kontrolnych. On, jeśli będzie próbował wytłumaczyć jej absurd takiego zachowania, narazi się na zarzut niegospodarności, trwonienia pieniędzy przez nią ciężko zarabianych i brak rozsądku. Wszak ona doskonale wie, że oszczędność jest kluczem do sukcesu.

Niezgodność charakterów ujawnia się także przy korzystaniu z rozmaitych rozrywek. I tutaj dochodzi do scen żywcem wyjętych z programu Benny Hill. Ona i on siedzą przez telewizorem i oglądają ten sam program. Przy czym w trakcie emisji ona płacze, a on śmieje się wesoło. W miarę, jak akcja rozwija się, on zaczyna płakać, a ona dla odmiany popada w wesoły nastrój.

Nie inaczej jest w życiu. On przynosi z wypożyczalni serię filmów, a ona patrzy na to z rozdziawionymi ustami i zakłada obcisłą kieckę, by wyruszyć na jakiś bal. On tłumaczy, że już po karnawale i wypadałoby nieco przycichnąć, ale ona swoje, bo musi się wyszaleć.
Kiedy przychodzi do planowania wakacji, jest jeszcze gorzej. O tym, by uzgodnić coś wspólnie, nie ma mowy. Ona prze całą siłą do tego, żeby jechać do Chorwacji, bo tam jest po prostu wspaniale, a on ma dosyć kamienistych plaż i denerwuje go „śpiewny język braci Słowian”. Wkurza go to po prostu i chciałby spędzić lato gdzieś w przytulnym domku nad jakimś jeziorem lub w leśniczówce u kolegi, który obiecał wciągnąć go do koła łowieckiego. Ona nie chce nawet o tym słyszeć. Dobrze wie, że nad jeziorami są komary, w lesie są one również, no i co najważniejsze - nie będzie tam także Kryśki – jej najlepszej przyjaciółki z biura i jej męża, który jest po prostu fantastyczny, a do tego zabawny i towarzyski. Ona uważa nawet, że gdyby Kryśka nie była jej najlepszą przyjaciółką, to ona mogłaby z tym mężem, no wiecie… aż taki fajny z niego chłopak.

On, rzecz jasna, uważa Kryśkę za koncertową idiotkę, co nie odróżnia gwiazdy od lecącego nocą samolotu, a UFO jest dla niej taką samą realnością jak komunikacja miejska. Jej mąż zaś to obmierzły palant, który snobuje się na znawcę cygar i drogich win, chociaż od razu widać, że cygara, które kupuje, to jakieś podróbki wykonane w Wietnamie, a wino, którego wypicie doradza, jest tak nędzne, że nie można nim nawet parsknąć z obawy, by nie trafić w kwiatek stojący w doniczce – mógłby potem uschnąć.

Właśnie wspólni znajomi to kolejny moment, w którym ujawniają się sprzeczności charakterów i całkowita niemożność porozumienia się. Jej przyjaciele uważani są przez niego za gromadę troglodytów z aspiracjami, które nie mają żadnej szansy na realizację. Jego koledzy z kolei to dla niej banda dupków, którzy nie potrafiliby niczym dziewczynie zaimponować, nawet gdyby spali na forsie.

Jedyną sferą ich życia, w której nie manifestuje się niezgodność charakterów, jest łóżko. Tam wszystko jest zgodne i na swoim miejscu. Jest to także powód, dla którego oni są razem, bo przecież nikt nie siedziałby w jednym domu z osobą, która chodzi wieczorami i wygasza kontrolki, jeśli nie byłoby w tym jakiegoś drugiego dna. Takie życie byłoby nie do wytrzymania.

Nie do wytrzymania byłoby mieszkanie z kimś, kto ma krańcowo różne upodobania i krańcowo różne gusta. Powiedzmy zaś sobie szczerze, że podobnie jak opisano to wyżej, żyje pewnie z 80 procent polskich małżeństw. Jaki z tego płynie wniosek? Ano taki, że większość szczęśliwych małżeństw jest niedobrana charakterologicznie i nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Takie jest życie. Mimo to ludzie ci nie rozwodzą się i nie uciekają od siebie. Są takie przypadki oczywiście, ale na tle ogólnej masy niedobranych małżeństw jest to margines. Niedobrane małżeństwa rekompensują sobie codziennie sprzeczki w nocy, kiedy wszystko między nimi gra jak trzeba. No i sami powiedzcie, czy tego nie można nazwać szczęściem?

SR

Komentarze (45)

  • Autor: jan

    Uuuu, autor chyba jest całkowicie "niezgodny charakterem" ze swoją kobietą, innego wytłumaczenia dla tak stronniczego artykułu nie widzę.

    Ja i moja kobieta pracujemy niemal tyle samo, oboje mamy pracę wymagającą od nas poswięcenia i energii mimo, że obracamy się w zupełnie innych branżach. po powrocie do domu dzielmy się wszystkim po połowie, jezeli jednak jedno nie ma sily na gotowanie obiadu a drugie marzy o obiedzie wtedy wyznaczamy zasadę "każde sobie". Jeżeli któremuś nie chce się ugotować ryżu to go nie je, sprawdza się bardzo dobrze, kłótni nie ma :]Oczywiście bez przesady - jeżeli jedno jest chore, w dołku lub po nprawdę niefajnym dniu to drugie zawsze idzie mu na reke i w tym jednym dniu "usuługuje" (zawsze moze liczyc na wdziecznosc :))



    tylko pozazdrościć-tak właśnie powinno być w związku!!!

    xena221 14:37 (29.05.2010)
  • Autor: ja

    szowinistyczne, może by tak mężczyznę postawić z tej "gorszej" strony?



    Na Makbecie? Chyba żartujesz... : )

    Gość 16:26 (29.05.2010)
  • Ja przepraszam ale ten artykuł nie powinien nazywać się różnice charakterów tylko "
    Upierdliwe Baby".....
    Gościówa 17:15 (29.05.2010)
  • Ciekawa jestem o jakich "kobietach" albo może kobiecie piszesz. Właściweie to fajne macie życie, skoro takie problemy stają się powodem konfliktów między wami.
    Ania 17:55 (29.05.2010)
  • ale seksistowskie! autor rozgoryczony życiem jak widzę
    mm 19:11 (29.05.2010)
  • duzo w tym prawdy ale moze nie do konca, bo rozwodów jest coraz wiecej , nikt w dzisiejszych czasach sie nie cacka i szybko stwierdza ze tak dłużej życ nie bedzie, a co do tego co ich trzyma razem to w częśći przypadkach moze i sex ale napewno w większości będą tzyo dzieci!!! i to tylko dla nich sie nie rozwodza, chociaz i w takich przypadkach sie rozwodza, prawda jest taka ze ludzie zbyt szybko sie pobieraja znajac sie zaledwie rok albo i mniej z powodu wpadki i jak taki zwiazek ma byc dobrany moze jeden na 1000 sie zdazy?
    joas 19:57 (29.05.2010)
  • Autor: jan

    Uuuu, autor chyba jest całkowicie "niezgodny charakterem" ze swoją kobietą, innego wytłumaczenia dla tak stronniczego artykułu nie widzę.
    Ja i moja kobieta pracujemy niemal tyle samo, oboje mamy pracę wymagającą od nas poswięcenia i energii mimo, że obracamy się w zupełnie innych branżach. po powrocie do domu dzielmy się wszystkim po połowie, jezeli jednak jedno nie ma sily na gotowanie obiadu a drugie marzy o obiedzie wtedy wyznaczamy zasadę "każde sobie". Jeżeli któremuś nie chce się ugotować ryżu to go nie je, sprawdza się bardzo dobrze, kłótni nie ma :]Oczywiście bez przesady - jeżeli jedno jest chore, w dołku lub po nprawdę niefajnym dniu to drugie zawsze idzie mu na reke i w tym jednym dniu "usuługuje" (zawsze moze liczyc na wdziecznosc :))

    No to znaczy , że " miodowy miesiąc" macie już za sobą. A co z resztą życia ? Powodzenia ! Życzę Wam min. dwójki dzieci ,najlepiej "z rozstrzałem" co 4-5 la

    Gość 09:06 (30.05.2010)
  • U mnie jest tak samo tylko odwrotnie...:) świetny artykuł... lubię uśmiechać się do ekranu...
    nika 12:07 (30.05.2010)
  • z moich obserwacji wynika że to właśnie te wykształcone w ramach ,,zemsty'' za tysiąclecia ,,niewoli'' kobiet zamieniają role, szkoda że nie zdają sobie sprawy że krzywdzą i siebie i partnerów...
    misio102 18:59 (30.05.2010)
  • potrafią chodzić po domu i wyłączać lampki... albo wyłączać świeczkę w junkersie dla oszczędności nie zdając sobie sprawy, że to zabezpieczenie przed wybuchem gazu przy nieszczelnościach...
    misio103 19:01 (30.05.2010)
11-20 z 45

Na żywo

  • nie wiem mnie to nie szokuje

    Gość 22:20 (15.02.2011)

    Trumny i modelki

  • Właśnie... ubranie przeznaczone dla studenta, którego nie może kupić :D hahaha

    Gość 15:46 (15.02.2011)

    Ubiór dla studenta

  • co za bzdurny tekst!!! autor chyba nie doczytał czym jest aseksualność!!!!!

    Gość 00:31 (13.02.2011)

    Może właśnie ty jesteś aseksualny?

  • Autor: 1410

    Autor:Autor: Pilot

    Za złomowe F-16 mogliśmy wyposażyć nasze wojsko w MiGi.Jeżeli kaczory czują wstręt do Rosji,to można było zamówić samoloty w Szwecji lub we Francji,ale u Europejskiego producenta.Chodzi o możliwość remontów w pobliskich bazach..F-16 bez bazy remontowej, pójdą szybko na zlom.Dla PiS-u nawet gówno amerykańskie uchodzi za złoto.


    Tyle tylko, że wszystkie wymienione przez ciebie konstrukcje mają wady:
    - Gripen jest samolotem stosunkowo młodym i niedopracowanym (vide samoistne katapultowanie pilota podczas ostrego manewru)
    - Rafale, ta konstrukcja jest używana jedynie przez Francję. Dlatego też uzbrojenie jakie przenosi, nie poraża (chodzi tu o wymienność rodzajów broni-np. amerykanskich pocisków sidewinder lub amraam)

    Gość 23:33 (12.02.2011)

    MIG-29, najlepszy samolot Układu Warszawskiego

  • Autor: matewek


    hahahah odwarzny sie znalazl, jesli masz 100lat to ok zwracam honor. ale jesli masz od 10-30lat nie pisz ze jestges taki NIEUSTRASZONY bo sie zdziwisz


    Nie piszę, że jestem nieustraszony. Po prostu horrory nie wywierają na mnie zamierzonego przez ich twórców wrażenia. Nawet podczas oglądania horroru, który jest powszechnie uznawany przez fanów za film najwyższej klasy nie czuję napięcia, rosnącej dramaturgii, ani nie wczuwam się w pieczołowicie budowany nastrój. Zamiast tego znajduję wiele niedoróbek, albo kuriozalnych (w założeniu twórców pewnie nieziemsko strasznych) scen, które mnie po prostu bawią do łez. W sumie to może nawet trochę żałuję bo (jak twierdzą moi znajomi - fani horrorów) omija mnie niezła rozrywka i kawałek dobrego kina, ale cóż wychodzi na to że ten gatunek sztuki po prostu nie jest dla mnie.

    Polecam Ci Hostel. Ale... Wiadom 22:27 (11.02.2011)

    Najlepsze horrory według mistrza Scorsese

  • Autor: .

    ...Co w tym przyjemnego?


    Orgazm jest przyjemny. Albo coś z Tobą nie tak.

    Gość 11:30 (10.02.2011)

    Seks dla świętego spokoju

  • Autor: Gość

    Autor:Autor: Malina

    dziewczyna aka "Aśka" w tym artyule powinna dostac w glupi leb,bo rzeczy ktore wygaduje w tym reportazu to jakies wierutne bzdury.W zyciu na zywo nie miala okazji ogladac tych jakze pieknych stworzen,a rzuca pod ich adresem same oszczerstwa.Logicznym jest tez ze ptasznik nie wyjdzie z toalety tylko po to zeby ugryzc taka panne w zakłaczona dupe...wiadomo ze ptaszniki nie lubia nadmiaru wody,sa tez za czyste zeby lazic po zasranych gnojem rurach....Ludzie ktorzy maja nieuzasadniony lek wobec pajakow (a juz tym bardziej jesli nie mieli z nimi stycznosci) sa posmiewiskiem...



    malina to ty jestes posmiewiskiem i nienormalnym czlowiekiem, bo tylko taki moze pozytywnie wyrazac sie na temat hodowli pajakow - ptasznikow w domu. Jak pewnie wiesz - jak powinnas wiedziec - nie sa to bynajmniej domowe stworzenia i uzasadniony jest lek przed nimi. Zycze by to wlasnie ciebie taki jadowity ptasznik ugryzl w

    Anonymous 14:44 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Jadowite węże? Przecież w Polsce nie można hodować jadowitych!!! Ten fakt tylko kity wciska, żeby ludzie mieli co czytać.

    Anonymous 14:42 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Autor: anonim

    Duzo by o tym pisac...
    Mam 50 lat i wciaz lecze traumy powstale w dziecinstwie. Szkola, kolonie, rowiesnicy, dom rodzinny, molestowanie.
    Wtedy nie bylo psychologow itp w szkolach, nauczyciele z lapanki nieduoczeni z brakami dydaktycznymi wybierali sobie taka ofiare i dawali klasie jak na talerzu. Zwykle byla to osoba o ktora nikt sie nie upomnial, ktorej nikt nie obronil.

    zdziwisz się ale ale nadal nie ma żadnej pomocy i nauczyciele się nie zmienili, kur*** myślałem, że tylko ja mam takie przeżycia ale skoro jest o tym cały artykuł i większość rzeczy się zgadza... sam nie wiem czy się cieszyć, że nie jestem sam czy smucić, że nie jestem jakiś oryginalny... chociaż w sumie to nie powód do dumy ale wydaje mi się, że moje dzieciństwo to było piekło... ale chciałbym się uporać ze swoimi traumami przynajmniej tymi z dzieciństwa... a teraz jestem w liceum nie daje sobie rady wszystko się nawarstwia problemy

    Gość 23:18 (05.02.2011)

    Traumy z dzieciństwa

  • Wyglada to nieapetycznie. Takie akcje mozna promowac w inny, mniej razace oczy, sposob.

    ona 11:30 (05.02.2011)

    Towarzystwo Ochrony Zwierząt

Wcześniejsze komentarze