2010-06-07, 07:11 | Po prostu życie
Czy faceci kiedyś dorastają?
Ambicje i pasje
O zdziecinnieniu mężczyzn świadczą przede wszystkim ich ambicje. To, czy facet będzie miał lepszy model samochodu niż jego kolega, bywa dla niego sprawą życia lub śmierci. Jeśli współpracownik z biura ma wizytówkę z lepszym przełamaniem szarości, to jest ów fakt godny komentowania w palarni i kąśliwych uwag na temat tego człowieka. Podobnie bywa z kobietami; każdy chce imponować innym żoną lub kochanką, każdy chce opowiadać, jakie to atrakcje serwuje mu jego kobieta i jaki on sam jest wspaniały w „te klocki”.
Mężczyźni mają także ambicje zawodowe, które realizują z dziecinnym uporem i maniakalną desperacją. Nie da im się wytłumaczyć, że pisanie codziennie nowych projektów i zawracanie nimi głowy szefowi to nie jest dobry sposób na awans. W świecie dorosłych ludzi awanse następują za sprawą zakulisowych pociągnięć za sznurki, a nie dlatego, że ktoś ma dobre pomysły. Mężczyźni tego nie rozumieją i dlatego właśnie siedzą przed drzwiami szefa, jak psy gotowe biec, gdy tylko pan rzuci im kość lub patyk.
Nie mniej komiczne są zainteresowania i pasje mężczyzn. Faceci potrafią, na przykład, grać w paintball. To kretyństwo zajmuje im sobotnie przedpołudnia i nie są się w stanie od tego oderwać. Kiedyś kobiety denerwowały się, że poślubiony im mężczyzna jedzie w sobotę na ryby. Był to powód do kłótni, a czasem nawet do rozwodu. Dziś czasy te można wspominać niczym wiek złoty. Mężczyźni bowiem, mając dziś znacznie więcej pieniędzy niż kiedyś, potrafią wydawać je na takie głupstwa, że wędka i haczyki to przy nich rzecz zwyczajna. Mogą na przykład zacząć urządzać akwaria w sposób artystyczny i jeździć z tym na jakieś wystawy. Hobby pozornie piękne i niegroźne, ale jakie kosztowne. O myślistwie nie ma co mówić, ale weźmy takie modele kolejek, albo oldsmobile?! Zgroza! I jakie drogie do tego.
Ubrania i język
Mężczyźni w zasadzie powinni ubierać się szykownie, ale oni tego nie chcą robić, bo wydaje im się, że poza pracą i oficjalnymi spotkaniami mogą sobie poudawać młodzieńców lub wręcz dzieci. Zakładają więc na siebie jakieś kurtki z demobilu zamiast płaszczy, jakieś idiotyczne czapki, buty wojskowe i latają w tym po mieście, jakby przyzwoitych pantofli w sklepie nie było. Są jeszcze tacy, którzy ubierają się w to, co kupuje im mamusia, bo gdyby się w to nie ubrali, wtedy mamusia mogłaby się na nich pogniewać i nie dostaliby obiadku w niedzielę, albo dostaliby nie taki, jak lubią.
Mężczyźni potrafią także upierać się przy tym, że ich styl bycia wymaga pewnego luzu. Łażą więc w powyciąganych koszulkach lub w ogóle bez nich, w kwiecistych gaciach i rozdeptanych sandałach. Kiedy im się mówi, że tak nie wolno, bo to odrażające, wulgarne, infantylne i głupie, nie słuchają w ogóle. Przytomnieją dopiero wtedy, gdy szef wyrzuca ich za drzwi z powodu braku krawata. Nawet wtedy jednak będą wykłócać się z pragnącą ich dobrą kobietą i zarzucać jej, że chce ich ona sobie podporządkować i stłamsić ich osobowość. Co za bzdura!
Język, którym posługują się dorośli mężczyźni jest po prostu koszmarny i także dziecinny. Nie potrafią oni uwolnić się, na przykład, od słowa „zajebisty”. To jest silniejsze od nich – zajebiste jest to i tamto, koleżanka ma zajebiste nogi, a seks z nową dziewczyną także był zajebisty, choć to akurat jest prawda. Do tego infantylni mężczyźni operują takimi słowami, jak: sorka, ściema, kaszana, siwo i podobnymi, które to słowa opisują ich stany duchowe i emocjonalne. Jest to straszne, przecież można mówić normalnie, jak ludzie, bez tej upiornej gwary właściwej chłopaczkom z budowlanej zawodówki. Spróbujcie to jednak wyjaśnić trzydziestoletniemu facetowi, który zapodaje zajefajne kawałki. Nie uwierzy to pewnie i dalej będzie gadał po swojemu, przynosząc wstyd towarzyszącej mu kobiecie.
Terapia
Mężczyźni nie dorastają nigdy, to zostało udowodnione już dawno. Gdzieś około czterdziestki polepsza im się trochę, bo osiągają jaki taki status materialny i dzieci, które właśnie zaczynają dorastać, nieznacznie ich temperują. Kiedy jednak minie pięćdziesiątka i dzieci pójdą z domu, wszystko zaczyna się od początku. Siwa głowa i drżące dłonie nie przeszkadzają mężczyźnie strugać bohatera i zachowywać się jak nastolatek. To się niestety nasila i jest chyba nieuleczalne. Kobieta, jeśli może, powinna wyprowadzić się wtedy z domu. Można oczywiście szukać pomocy u psychologa, ale jaką mamy gwarancję, że nie trafimy na podobnego do naszego zdziecinniałego męża typa, który dogada się z nim w minutę i razem będą jeździć na paintball lub połowy karasi? Rzecz jasna żadnej. Musimy go więc zacząć wychowywać, tak jak to robiła jego matka przed laty, a jeśli będziemy dość uparte i wytrwałe, uda nam się gdzieś około sześćdziesiątki ubrać go w pulower, porządne buty i pastelową koszulę i usadzić spokojnie przed telewizorem. Odwagi, moje panie, odwagi!
Gość
Komentarze (84)
Tak, odwagi!
Ale po części masz rację - samemu czasami aż mi wstyd, że należę do tej samej rasy, gatunku, płci, co "standardowi" faceci...
Tak jest raczej w świecie partaczy i błaznów takich jak ty, którym możemy podziękować chociażby za to że nasz kraj jest obecnie w takim a nie innym stanie. W takim świecie faktycznie dobre pomysły ma się w dupie a górą są układziki i zakulisowe działania różnej masci k...w.
Co to za bzdury - w świecie dorosłych ludzi awansuje ten kto ma dobre pomysły i najbardziej agresywnie je reklamuje. Podejrzewam, ze Pani awansuje poprzez pociągnięcia ale za coś innego niż sznurki.
A co do dojrzałości - filozofowie, chemicy, matematycy, fizycy, poeci, pisarze, malarze, rzeźbiarze, wynalazcy, odkrywcy, archeologowie - mówiąc skrótowo kwiat światowej spuścizny intelektualnej składa się w 90% z dokonań tych zdziecinniałych mężczyzn.
Nie chcę tu uwłaczać kobietom one w wielu przypadkach było ostoją o podporą mężczyzn o wielkich dokonaniach ale prawda jest taka, że bycie dojrzałym nie ogranicza się do ubierania w niewygodne sztywne ciuchy, mówienie poprawną polszczyzną niczym profesor Miodek, zachowywanie powagi w każdej sytuacji i generalnie zachowywania się