2010-06-23, 07:11 | Po prostu życie
Kochane czerwone budki
Budki te, zaprojektowane w roku 1936 przez pana Gellesa Gilberta są naprawdę piękne, aż chce się na nie patrzeć, wejść do środka i zadzwonić. Co z tego, skoro żyjemy w dobie telefonii komórkowej i nikt już nie korzysta z tych uroczych kiosków. Każdy może sobie zadzwonić skąd zechce telefonem trzymanym w kieszeni.
Budki jednak pozostały, bo wszystkim żal było usuwać je z miejskiej przestrzeni. Co z tego, skoro ich właściciel czyli British Telecom zadecydował, że trzeba je zdemontować. Do ogólnokrajowego demontażu budek telefonicznych miało dojść w tym roku. Ludzie jednak się zbuntowali i wywalczyli, że budki pozostaną. Każda gmina będzie mogła je wykupić za symbolicznego jednego funta i urządzić tam jakąś sympatyczną imprezę. Że co? Że mało miejsca? Nie szkodzi. W budkach zaczęły powstawać galerie sztuki i biblioteki, uczniowie jednej ze szkół wstawiają tam manekina, co roku innego, który rozbawia swoim wyglądem mieszkańców i turystów.
A czy ktoś pamięta polskie budki telefoniczne? Ponure, oszklone akwaria stojące na sztorc i obite blachą z jednej strony? W środku był zawsze nieczynny automat lub taki, który pożerał pieniążki. W najgorszym razie nie było tam wcale automatu, tylko jakaś deska przyśrubowana nie wiadomo dlaczego. W budkach telefonicznych spotykały się zakochane pary i pijaczkowie, żeby „zrobić flaszkę”. Czasem udawało się z takiej budki nawet zadzwonić, niestety stanowczo za rzadko. Nikt nie żałuje, że budki telefoniczne zniknęły z polskiego krajobrazu.
Gość
Komentarze (9)
Jak ktoś chce wynająć taką budkę telefoniczną to znajdzie ją na stronie double-decker.pl
no ta, angole maja $ , a polki dupy