2010-07-05, 07:11 | Pieniądze + styl życia
Porno (wy)zysk
Temat poruszył amerykańską opinię publiczną na początku czerwca w związku ze skandalem po samobójczej śmierci aktora porno Stephena Hilla, znanego pod pseudonimem Steve Driver. Hill odebrał sobie życie po tym, jak zamordował innego aktora, Toma Donga – rozciął kolegę na pół samurajskim mieczem. Potem było jak w filmie dla dorosłych, tyle, że sensacyjnym, a nie pornograficznym. Otoczony przez policję Hill, rzucił się z wysokiego klifu, wprost do oceanu.
Przyczyny tej tragedii nie są dokładnie znane. Wiadomo tylko, że gwiazdor borykał się z poważnymi problemami finansowymi i osobistymi. Kilka miesięcy wcześniej został zwolniony z kontraktu. Studio uznało, że w dobie kryzysu musi ciąć koszty i głowa Hilla poleciała jako pierwsza. Sam aktor sporo zrobił, by znaleźć się na czołowym miejscu listy pracowników do odstrzału: miał kłopoty z prawem, wywoływał burdy i zyskał sobie miano człowieka niestabilnego emocjonalnie. Utrata pracy bynajmniej nie pomogła mu pozbierać się psychicznie. W ataku szału rzucił się z mieczem na trzech kolegów po fachu – dwóch groźnie ranił, Donga zabił.
Gdy informacja o dramacie przedostała się do gazet i portali internetowych, zapanowała… ogólna wesołość. Internauci żartowali, że „Hill spuścił się po raz ostatni. Tym razem głową w dół” i prześcigali się w grach słownych i dowcipach. W obronie zmarłych porno gwiazd stanęli jednak dziennikarze śledczy, którzy od lat piszą o porno biznesie. Jeśli do tej pory żyliście w przekonaniu, że życie aktora filmów dla dorosłych to raj na ziemi, że dzień upływa mu na radosnym ciupcianiu, za które dostaje kupę forsy, to, cóż, boleśnie się rozczarujecie.
Rzeczywistość jest dużo mroczniejsza. Większość mężczyzn pracuje za śmieszne stawki, w najlepszym wypadku nie przekraczające 35 dolarów dziennie. Za te pieniądze muszą być dysponowani co najmniej przez 12 godzin, co oznacza, że w każdej chwili facet powinien być gotowy do dubla. Jeśli przetrwa pierwsze miesiące „stażu”, staje się „Drwalem” – aktorem, którego mottem życiowym jest mantra „Stajesz, wchodzisz, kończysz, wychodzisz”. Ci, którzy mają więcej szczęścia nie skończą jako „Jeźdźcy bez głowy” (tak mówi się o aktorach, którym twarz nie mieści się już w kadrze).
Najpopularniejsi zyskują osobiste przydomki, grają w największych hitach i nadal zarabiają dużo mniej niż kobiety. Szeregowcy, tacy jak Hill czy Dong potrzebni są głównie w scenach zbiorowych. Większość z tych aktorów bez twarzy znika po dwóch, trzech sezonach, popada w narkotykowe uzależnienie, traci reputację i kończy na bruku. Dokładnie tak, jak Hill, który nim doszło do tragedii został wyeksmitowany z pięknego domu i pozbawiony złudzeń. Dołączył do innych „zagubionych chłopców”, których porno biznes produkuje co roku setkami.
W tej historii nie będzie puenty, ani tym bardziej happy endu, bo ludzi takich jak Stephen Hill błąka się po Los Angeles coraz więcej. O ile w filmie porno aktorka będzie zawsze potrzebna, o tyle mężczyzn coraz częściej zastępują maszyny: „Nie grymaszą, zawsze im staje i są tańsze” podsumowuje Powers, reżyser hitu „Fuck machines 5”. Mężczyźni stają się więc gorszymi zamiennikami dla plastikowych wibratorów. Co bardziej złośliwi nazywają ich dużo mniej subtelnie - aparaturą do podtrzymywania życia dla swojego penisa. Stephen Hill po akcji z samurajskim mieczem przynajmniej tego jednego nie musi się już obawiać.
Gość
Komentarze (36)
Ta tylko zyjesz w polsce a nie w ameryce !!!
CO TU DUŻO MÓWIĆ , ZAMKNĄĆ WSZYSTKIE STUDIA NAGRAŃ A MIEJSCA TE PROPONOWAŁBYM ZAMIENIĆ NA PUSTELNIE , WODA KAWAŁEK CHEBA TYGODNIOWEGO ABY DŁUŻEJ MIEĆ PEŁNE USTA I LABA NA CAŁEGO
A JESZCZE JAKIE DOZNANIA METAFIZYCZNE - ASTEZA TO NASZ URATUJE
to trzeba bylo sie uczyc a nie rzucac kamieniami na szkole.
Nie zdziwię się jeżeli niedługo w filmach porno dla hetero występować będą wyłącznie maszyny, bo faceci będą woleli wydymać lub zostać wydymani za większą kasę.