74 komentarze | dodaj komentarz ›

2010-07-08, 07:11 | Po prostu życie

Samobójstwa z miłości

kobiety  mężczyźni  związki  samobójstwa  gra pozorów 

kobiety, mężczyźni, związki, samobójstwa, gra pozorów, zdjęcie, fotografia
Fot. RGBstock.com / mokra
Nie chodzi mi bynajmniej o samobójstwa, które dokonywane są skutecznie. Na takie rzeczy stać właściwie każdego sfrustrowanego młodzieńca, który wierzy w to, że już nigdy więcej nikogo nie pozna. Chodzi mi o inny rodzaj samobójstw: o samobójstwa fikcyjne, służące do szantażu lub do umocnienia swojej pozycji towarzyskiej w biurze.

Statystycznie więcej takich samobójstw popełniają kobiety. Faceci bowiem, jeśli już decydują się na ten krok, załatwiają sprawę szybko i gwałtownie, w sposób, który gwarantuje pewność i od którego nie ma odwołania. Najczęściej jest to powieszenie lub bezpośredni kontakt z nadjeżdżającym pociągiem. Przykre te wypadki opisywane są potem w lokalnej prasie, a ludzie zastanawiają się przy piwie, jak mogło dojść do tego, że taki młody i „targnął się na linę”. A mogło, bo mężczyźni są nieobliczalni i skryci, przez to łatwiej im znaleźć się na krawędzi wytrzymałości nerwowej niż kobietom. Te ostatnie bowiem traktują samobójstwo jak groźbę, która wcale nie musi się spełnić, powinna jednak zrobić na mężczyźnie duże wrażenie. Stąd samobójstwa kobiet cechuje duża teatralizacja i zaangażowanie wielu osób postronnych, które mają uwiarygodnić samobójczynię w oczach jej niewiernego lub tylko nie dość szybko kupującego pierścionek zaręczynowy kochanka.

Od czego zaczyna się zwykle fikcyjne samobójstwo? Od wypalania dużych ilości nie swoich papierosów w firmowej palarni. Nie swoich, ponieważ fakt, że kobieta zdecydowała się na samobójstwo z miłości, nigdy nie przesłania prostej życiowej prawdy – oszczędność przede wszystkim. Samobójstwo z miłości – owszem, ale dopiero na drugim miejscu.

W czasie wypalania tych papierosów dochodzi do szczerych i rozdzierających serce rozmów o niegodziwości lub tępocie amanta, który nie chce z niejasnych przyczyn zrozumieć, że ślub musi być jeszcze w tym roku. Ronione są przy tym łzy i gryzione paznokcie, a zapewnienia o tym, że jedynym wyjściem jest śmierć, rzucane są ukradkiem i tak, by można było je odczytać dopiero po jakimś tam namyśle, niezbyt długim jednak, bo niektóre z przyjaciółek są przecież wyjątkowo tępe i miast współczuć, mogłyby nie zrozumieć o co chodzi.

Kiedy już plotki rozejdą się po firmie, fikcyjna samobójczyni rozpoczyna charakterystyczne marsze po korytarzach. Połączone są one z ukradkowym ocieraniem łez, żałośliwymi spojrzeniami i gryzieniem palców. Nie może się także obejść bez długich rozmów telefonicznych, które odbywa owa pani zwykle gdzieś w najbardziej ruchliwym miejscu biura, tak by wszyscy ją widzieli i mogli wyraźnie ocenić jej dramat po tym, jak widowiskowo rzuca głową na boki i jak powstrzymuje się od szlochu – zupełnie niczym Krystyna Janda w sztuce „Kobieta zawiedziona”.

Szef oczywiście dowiaduje się o wszystkim i jest z tego powodu wściekły. To nie oznacza bynajmniej, że samobójczyni się opanuje i zacznie wykonywać swoje obowiązki. O nie, nic takiego nie nastąpi. Więcej – cierpliwość szefa wystawiona zostanie na ciężką próbę. Nie chodzi bowiem w fikcyjnym samobójstwie o to, by mizdrzyć się do szefa, ale o to by uwiarygodnić całą akcję tym jego niezadowoleniem. Oto bowiem, bo którymś kolejnym fukaniu kierownika pójdzie plotka, że „taki zły jest na Aśkę, a ona nie wie co robić, bo jest już na krawędzi”. Wszyscy w to uwierzą, bo znają szefa i widzieli, jak dramatyczne były te jej rozmowy przez telefon.

Kiedy już uwaga trzech co najmniej pięter biurowca skupi się na naszej bohaterce, wtedy nadejdzie czas działania, czyli wykonanie akcji właściwej. Kobiety popełniają samobójstwo zwykle w bardzo widowiskowy sposób. Żadne tam wieszanie się czy skok na tory. To dobre dla szczeniaków. Kobieta powinna po popełnieniu fikcyjnego samobójstwa, bo nie po śmierci przecież, wyglądać dostojnie i wywoływać szczere współczucie. Nie można jednak zapominać o tym, że samobójstwo zawiera element makabry i uciec się od tego nie da, bo wszystko będzie niewiarygodne. Trzeba tę makabrę jakoś zaaranżować. Do aranżowania makabry najlepiej nadaje się samobójstwo popełniane poprzez podcięcie sobie żył.

Nie ma oczywiście mowy o tym, by podcinać sobie żyły nożem, tak robią idioci lub prawdziwi samobójcy, którzy mają prawdziwe problemy. Nasza bohaterka nie czyni takich rzeczy, albowiem działa w afekcie i do podcięcia żył służy jej przedmiot przypadkowy, po który sięgnęła wiedziona emocjami. Zszargane nerwy naszej bohaterki nie pozwalają jej należycie i trzeźwo ocenić sytuacji i samobójstwo popełnia ona nie w wannie, nie w kuchni, gdzie jest pełno noży, ale przed lustrem w garderobie, zaś do podcięcia żył najczęściej służy jej grzebień, który chwyta w roztargnieniu i kilkoma niezbyt silnymi, ale zamaszystymi ruchami przeciąga tym grzebieniem po przegubach. Po takiej akcji pada zemdlona. Wcześniej oczywiście umówiła się z przyjaciółką, która ma przyjść do jej mieszkania pięć minut po samobójstwie, zastać półotwarte drzwi i także zemdleć na widok naszej bohaterki leżącej przed lustrem w „kałuży krwi”. Tak to zostanie opowiedziane w biurze. Kiedy już obydwie panie przyjdą do siebie, przyjaciółka opatrzy rany naszej bohaterce czyli owinie jej porysowane grzebieniem nadgarstki za pomocą bandaża, a potem doradzi, by nie zdejmowała ona owego opatrunku przez cały tydzień, tylko paradowała z tymi owijaczami na rękach.

Rzecz jasna, tak się stanie. „Samobójczyni” będzie łazić korytarzami w tę i z powrotem, od czasu do czasu podnosząc w gorę ręce i pokazując, jak strasznie została okaleczona przez tego potwora. O grzebieniu rzecz jasna nie wspomni ani razu. W tym czasie jej przyjaciółka opowiadać będzie, w jakich to malowniczych okolicznościach znalazła tę biedną, nieszczęśliwie zakochaną kobietę. Znajdzie się oczywiście ktoś, kto zakwestionuje autentyczność tego samobójstwa i będzie to najpewniej facet, ale koleżanki przypuszczą na niego taki atak, że po czymś takim nieszczęśnik będzie musiał skrywać się pod biurkami, żeby w ogóle móc żyć w firmie.

Plotka stugębna rozniesie lotem błyskawicy tę nieszczęsną wieść o samobójstwie i kochanek naszej bohaterki wkrótce dowie się, na co zdobyła się wzgardzona przezeń kobieta. Jak każdy facet, jest on obdarzony próżnością taką, że gdyby na nią wlazł i zleciał, mokra plama by z niego nie została. Przybiegnie więc w te pędy zobaczyć, jak wyglądają zadrapania po grzebieniu, bo będzie mu szalenie imponował fakt, że dla jego szmatławych względów jakaś pani usiłowała się zabić. Będzie ów pan na tyle głupi, że po drodze kupi pierścionek zaręczynowy. On przywita go z liczkiem bladym i oczami wbitymi w ziemię. Jej przyjaciółki będą patrzeć na niego z nienawiścią i podziwem na przemian. On zaś przeprosi za to, za co miał tam przeprosić i uniesie ją na rękach ku lepszej przyszłości. Na przyszłość zaś będzie pamiętał, żeby w domu nie leżały na wierzchu żadne grzebienie.

SR

Komentarze (74)

  • dobrze ze grzebien nie byl metalowy ;]
    dzordz bus 17:58 (08.07.2010)
  • straszne bzdury, mam na muśli , opis mężczyzn, każdy jest inny i tak szczerze mówiąc to męczyźni częściej szantażują kobiety , żę jak z nimi nie będzie to się zabije. TAKA JEST PRAWDA i nie konircznire dochodzi do finału
    Gość 18:22 (08.07.2010)
  • dobre,dobre bynajmiej się trochę naśmiałem :)
    Staśko 19:24 (08.07.2010)
  • to chyba stek bzdur z tych niejadalnych, ciekawe czy znajdę dzisiaj coś bardziej idiotycznego
    Facet 19:30 (08.07.2010)
  • widać, że pisał to mężczyzna dostrzegam zero samooceny, jedynie krytykę. A może panowie trzeba obiektywnie spojrzeć na siebie hmm??
    kobieta 20:01 (08.07.2010)
  • Świetny artykuł. Teatralność opisywanej przez autora "próby samobójczej" wynika z chęci zwrócenia uwagi innych na siebie i swoje problemy.
    bla 21:09 (08.07.2010)
  • jessu dla mnie to chleb powszedni, tylu znałam paranoików obu płci
    każdej maści
    raz pani a'la mocher, ze sznytami na rękach...
    pozdr.
    szszszynka 21:39 (08.07.2010)
  • Wyjątkowo beznadziejny artykuł, tak pod względem językowym, treściowym, jak i intelektualnym.
    Nie da się tego czytać!
    Abc 22:00 (08.07.2010)
  • :(
    EN 22:12 (08.07.2010)
  • Co za bzdury !!!!Drogi SR... czy Ty kiedykolwiek widzialeś jakiegos samobójcę????
    Gość 22:36 (08.07.2010)
11-20 z 74

Na żywo

  • nie wiem mnie to nie szokuje

    Gość 22:20 (15.02.2011)

    Trumny i modelki

  • Właśnie... ubranie przeznaczone dla studenta, którego nie może kupić :D hahaha

    Gość 15:46 (15.02.2011)

    Ubiór dla studenta

  • co za bzdurny tekst!!! autor chyba nie doczytał czym jest aseksualność!!!!!

    Gość 00:31 (13.02.2011)

    Może właśnie ty jesteś aseksualny?

  • Autor: 1410

    Autor:Autor: Pilot

    Za złomowe F-16 mogliśmy wyposażyć nasze wojsko w MiGi.Jeżeli kaczory czują wstręt do Rosji,to można było zamówić samoloty w Szwecji lub we Francji,ale u Europejskiego producenta.Chodzi o możliwość remontów w pobliskich bazach..F-16 bez bazy remontowej, pójdą szybko na zlom.Dla PiS-u nawet gówno amerykańskie uchodzi za złoto.


    Tyle tylko, że wszystkie wymienione przez ciebie konstrukcje mają wady:
    - Gripen jest samolotem stosunkowo młodym i niedopracowanym (vide samoistne katapultowanie pilota podczas ostrego manewru)
    - Rafale, ta konstrukcja jest używana jedynie przez Francję. Dlatego też uzbrojenie jakie przenosi, nie poraża (chodzi tu o wymienność rodzajów broni-np. amerykanskich pocisków sidewinder lub amraam)

    Gość 23:33 (12.02.2011)

    MIG-29, najlepszy samolot Układu Warszawskiego

  • Autor: matewek


    hahahah odwarzny sie znalazl, jesli masz 100lat to ok zwracam honor. ale jesli masz od 10-30lat nie pisz ze jestges taki NIEUSTRASZONY bo sie zdziwisz


    Nie piszę, że jestem nieustraszony. Po prostu horrory nie wywierają na mnie zamierzonego przez ich twórców wrażenia. Nawet podczas oglądania horroru, który jest powszechnie uznawany przez fanów za film najwyższej klasy nie czuję napięcia, rosnącej dramaturgii, ani nie wczuwam się w pieczołowicie budowany nastrój. Zamiast tego znajduję wiele niedoróbek, albo kuriozalnych (w założeniu twórców pewnie nieziemsko strasznych) scen, które mnie po prostu bawią do łez. W sumie to może nawet trochę żałuję bo (jak twierdzą moi znajomi - fani horrorów) omija mnie niezła rozrywka i kawałek dobrego kina, ale cóż wychodzi na to że ten gatunek sztuki po prostu nie jest dla mnie.

    Polecam Ci Hostel. Ale... Wiadom 22:27 (11.02.2011)

    Najlepsze horrory według mistrza Scorsese

  • Autor: .

    ...Co w tym przyjemnego?


    Orgazm jest przyjemny. Albo coś z Tobą nie tak.

    Gość 11:30 (10.02.2011)

    Seks dla świętego spokoju

  • Autor: Gość

    Autor:Autor: Malina

    dziewczyna aka "Aśka" w tym artyule powinna dostac w glupi leb,bo rzeczy ktore wygaduje w tym reportazu to jakies wierutne bzdury.W zyciu na zywo nie miala okazji ogladac tych jakze pieknych stworzen,a rzuca pod ich adresem same oszczerstwa.Logicznym jest tez ze ptasznik nie wyjdzie z toalety tylko po to zeby ugryzc taka panne w zakłaczona dupe...wiadomo ze ptaszniki nie lubia nadmiaru wody,sa tez za czyste zeby lazic po zasranych gnojem rurach....Ludzie ktorzy maja nieuzasadniony lek wobec pajakow (a juz tym bardziej jesli nie mieli z nimi stycznosci) sa posmiewiskiem...



    malina to ty jestes posmiewiskiem i nienormalnym czlowiekiem, bo tylko taki moze pozytywnie wyrazac sie na temat hodowli pajakow - ptasznikow w domu. Jak pewnie wiesz - jak powinnas wiedziec - nie sa to bynajmniej domowe stworzenia i uzasadniony jest lek przed nimi. Zycze by to wlasnie ciebie taki jadowity ptasznik ugryzl w

    Anonymous 14:44 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Jadowite węże? Przecież w Polsce nie można hodować jadowitych!!! Ten fakt tylko kity wciska, żeby ludzie mieli co czytać.

    Anonymous 14:42 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Autor: anonim

    Duzo by o tym pisac...
    Mam 50 lat i wciaz lecze traumy powstale w dziecinstwie. Szkola, kolonie, rowiesnicy, dom rodzinny, molestowanie.
    Wtedy nie bylo psychologow itp w szkolach, nauczyciele z lapanki nieduoczeni z brakami dydaktycznymi wybierali sobie taka ofiare i dawali klasie jak na talerzu. Zwykle byla to osoba o ktora nikt sie nie upomnial, ktorej nikt nie obronil.

    zdziwisz się ale ale nadal nie ma żadnej pomocy i nauczyciele się nie zmienili, kur*** myślałem, że tylko ja mam takie przeżycia ale skoro jest o tym cały artykuł i większość rzeczy się zgadza... sam nie wiem czy się cieszyć, że nie jestem sam czy smucić, że nie jestem jakiś oryginalny... chociaż w sumie to nie powód do dumy ale wydaje mi się, że moje dzieciństwo to było piekło... ale chciałbym się uporać ze swoimi traumami przynajmniej tymi z dzieciństwa... a teraz jestem w liceum nie daje sobie rady wszystko się nawarstwia problemy

    Gość 23:18 (05.02.2011)

    Traumy z dzieciństwa

  • Wyglada to nieapetycznie. Takie akcje mozna promowac w inny, mniej razace oczy, sposob.

    ona 11:30 (05.02.2011)

    Towarzystwo Ochrony Zwierząt

Wcześniejsze komentarze