2010-07-13, 07:01 | Pieniądze + styl życia
Agent 007 zdemaskowany?
Kiedy Ricky Martin ogłosił kilka miesięcy temu, że jest gejem, potwierdził to, czego wszyscy od dawna się domyślali. O skandalu nie mogło być mowy, nawet w kontekście jego wcześniejszej adopcji. Showbiznes i fani dali mu swoje błogosławieństwo, po czym wrócili do codzienności. Mimo przychylnej reakcji, nie da się nie zauważyć, że Martin ze swoim coming outem czekał ponad dekadę. W obawie przed utratą fanek i gorszymi wynikami sprzedaży płyt krył się z tajemnicą po kątach luksusowej rezydencji. Do biznesowej hekatomby jednak nie doszło.
Wiadomość o tym, że jeden z najlepszych odtwórców roli Jamesa Bonda jest gejem, miałaby prawdopodobnie znacznie szerszy oddźwięk niż coming out Ricky’ego Martina. Nie tylko jako gorąca sensacja i smaczny kąsek dla paparazzi, ale także w sferze czysto handlowej. Czy wytwórnia MGM przełknęłaby geja w roli słynnego maczo, agenta 007? Czy pozostawiony łaskawie w tej roli Craig ściągnąłby do kin miliony widzów? Brytyjski aktor, podobnie jak jego pracodawca, potencjalnie mają wiele do stracenia, a jego milczenie i brak komentarza utwierdza tylko prasę plotkarską w przekonaniu, że coś jest na rzeczy. Nie rozstrzygając o orientacji seksownego Craiga, wypada jednak zapytać o to, czy cały ten szum i potencjalne ryzyko nie są już trochę passe. Jak pokazuje większość historii z ostatnich lat, coming out jeszcze nikomu nie zaszkodził. Nawet tak ekstremalny, jak w przypadku George’a Michaela.
George Michael, idol nastolatek i pań w średnim wieku, zmysłowy, erotyczny i nieogolony obiekt pożądania kobiet na całym świecie ujawnił się w przykrych dla siebie okolicznościach – po wpadce w publicznej toalecie. Skandal nieco przyćmił jego gwiazdę, ale nie wpłynął znacząco na wyniki sprzedaży jego płyt (nie tylko dlatego, że ostatnio nie nagrywa żadnych) i popularności trasy koncertowej. Sir Elton John od lat żyje w jawnym związku z partnerem. Podobnie jak piosenkarz Jason Mraz. Ktoś mógłby powiedzieć, że artystom scenicznym wolno więcej. Ale wśród aktorów coming outów jest znacznie więcej. Neil Patrick Harris, czyli słynny Doogie Howser przyznał się do swojej orientacji cztery lata temu. Nie przeszkadza mu to bynajmniej w błyskotliwej karierze – z powodzeniem gra seryjnego podrywacza w serialu komediowym „Jak poznałem waszą matkę”, reżyseruje, prowadzi gale. O prawo aktorów do coming outu od lat walczy sir Ian McKellen (znany m.in. z Władcy Pierścieni), któremu szczerość również nie przeszkodziła w karierze w Hollywood. W wielu wywiadach podkreśla, że widz na ekranie widzi bohatera i nie zastanawia się, czy aktor grający Gandalfa albo Magneto jest gejem. Casus Ricky’ego Martina pokazał, że jesteśmy już naprawdę wyluzowani na tym punkcie. Fakt, że o zdjęciach Craiga z kolegą plotkarski świat huczał ledwie dwa dni potwierdza tylko tę tezę. W dobie ekshibicjonistycznych reality show trzeba się dużo bardziej postarać, żeby wzbudzić sensację. Bycie gejem to już tylko (albo wreszcie) banalna normalność.
Gość
Komentarze (23)
Zapraszam
Ale moim zdaniem to jeden z najlepszych Bondów :P :D jest SUPER!!
dokladnie :[