2010-07-30, 07:01 | Po prostu życie
Mój mąż jest homoseksualistą
I nie mówię tu o sytuacji, gdy kobieta świadomie decyduje się na związek z kimś, kto ujawnia od początku swoje preferencje i mówi otwarcie, że nie zamierza ograniczać się w związku jedynie do jednego łóżka i jednej płci. Mówię o szczęśliwych parach, które letnimi wieczorami chodzą wpół objęte po pomoście nad jeziorem lub wpatrują się w zachody słońca nad morzem. Mówię o parach, które mają do siebie zaufanie tak głębokie, że nie widać nawet jego dna.
Tylko w takich wypadkach odkrycie preferencji partnera zasługuje na miano prawdziwego dramatu. Nie ma bowiem większej furii, jak powiada klasyk, niż ta, która ogarnia kobietę wzgardzoną. A jeśli kobieta ta jest wzgardzona dlatego, że w pobliżu pojawił się konkurent, a nie konkurentka, furia ta jest stukrotnie większa.
Nie jest łatwo zauważyć, że pomiędzy mężczyznami coś się dzieje. Przecież faceci mają kolegów i nie wszyscy zachowują się wobec siebie jak pijani kibole na meczach. Wbrew pozorom mężczyźni traktują się nawzajem z dużą delikatnością i dystansem. Nie można więc każdej takiej relacji klasyfikować jako potencjalnie homoseksualnej. Bezwzględną oznaką, że coś się dzieje pomiędzy nimi, nie jest wbrew pozorom ciągła chęć przebywania w towarzystwie tego drugiego, bo to nic nie oznacza. Więcej - może właśnie oznaczać, że nic tam nie ma i nie ma się o co martwić. Faceci lubią się spotkać i pogadać pół dnia o jakichś kompletnie – z kobiecego punktu widzenia – nieistotnych sprawach.
Cios może nadejść od najmniej spodziewanej strony, może to być coś tak powalającego, jak znajomość Verlaine’a i Rimbaude’a; coś, co wyrzuci kobietę poza nawias związku z szybkością turbo-odrzutowca. Takie rzeczy zdarzały się nie tylko w pruderyjnym i odzianym w sztywne stroje wieku XIX wieku, zdarzają się one także dziś. Mniej jednak o tym słyszymy, bo dziś mężczyźni mają o wiele mniej odwagi, by jasno opowiedzieć się po którejś ze stron. Już prędzej będą kluczyć i ukrywać wszystko przed kobietą, bo na ujawnienie się zabraknie im odwagi. Nie jest to przecież sprawa prosta – powiedzieć kobiecie, z którą przeżyło się kilka ładnych lat, że oto wszystko się zmieniło i jest ktoś ważniejszy od niej, w dodatku jest to facet.
Poeta Paul Verlaine powiedział swojej żonie wprost – w łóżku jesteś do niczego, Artur robi to sto razy lepiej. Nie spowodował tym oświadczeniem samobójstwa żony, przeciwnie - spowodował jej dziką furię i napad szału tak potężny, że ledwo uszedł z życiem. W dzisiejszych czasach kobiety już tak nie reagują. Nawet jeśli spotyka je taka przygoda, myślą co najwyżej o tym, w jaki sposób ukryć wstyd, bo dla nich to przecież wstyd – nie dać mężczyźnie spełnienia, spowodować, że wybrał innego mężczyznę.
W sytuacji, gdy do kobiety dociera, że jej mężczyzna ma jednak nieco odmienne upodobania i co wieczorne oglądanie jej w maseczce na twarzy przestało mu odpowiadać, pojawia się przymus ukrycia całej tej sprawy. Wściekłość, ale także przymus. Kobiety mają zwyczaj zwierzania się przyjaciółkom ze swoich kłopotów, ten jednak kłopot zupełnie nie nadaje się do zwierzeń. Jeśli dowiedziałby się o tym ktokolwiek, jej honor, dobre samopoczucie i – co najważniejsze – ego ległoby w gruzach. W dwadzieścia minut wiadomość ta obiegłaby całe miasto, a w dwie godziny województwo. Być może nawet ktoś „nadałby” to do lokalnej prasy. Kobieta porzucona dla mężczyzny! – krzyczałyby nagłówki i pozostałoby jej jedynie zapaść się pod ziemię lub popełnić samobójstwo. To ostatnie nie jest wyjściem dla kobiety, nawet kobiety zawiedzionej, pozostaje jej więc milczenie i ukrywanie całej sprawy.
Wiele kobiet, szczególnie tych, które wychowane zostały w sposób tradycyjny, potrafi bardzo długo i konsekwentnie zakłamywać całą sytuację. Mąż może przebywać długie godziny poza domem w towarzystwie swojego przyjaciela, a ona będzie opowiadać dzieciom i przyjaciółkom, że to tylko takie koleżeńskie eskapady, które kończą się gdzieś przy kartach u jakichś kumpli.
Wszystko po to, by oddalić od siebie myśl o najgorszym. Kobiety potrafią naprawdę skutecznie zafałszowywać rzeczywistość, taka więc historia może się udać i nie musi okazać się dla niej niekorzystna. Nie zawsze bowiem jest tak w życiu, że prawda musi wypłynąć na wierzch, nie zawsze wszystko da się uzdrowić mówiąc w oczy to, co leży na sercu. A w sytuacji, o której tu rozmawiamy przewaga argumentów po stronie mężczyzny jest wyraźna i nie do zniwelowania. Cóż jej zatem pozostaje, jeśli nie udawanie, że wszystko jest w porządku?
Najgorsze są sytuacje, kiedy mężczyzna zupełnie traci kontrolę nad swoimi emocjami i porzuca rodzinę, dorosłe lub dorastające dzieci, żonę, która zrobiła karierę i wyprowadza się z domu do „kolegi”. Tam mieszka, demonstrując swoje przywiązanie do nowego przyjaciela, kiedy tylko ma okazję, równocześnie zaś dzwoni codziennie do dzieci, opowiada jak bardzo je kocha i jak za nimi tęskni. Sporo jest takich sytuacji, ale kobieta wbrew pozorom wychodzi z nich obronną ręką. Najgorzej wszystko to odbija się na dzieciach; nie ma znaczenia przy tym ile te dzieci mają lat. Powiedziałbym nawet, że im są starsze, tym gorzej. Rówieśnicy studentki, której łysiejący ojciec odwinął taki numer nie będą mogli spokojnie żyć, jeśli nie oplotkują tego faktu po tysiąckroć na papieroskach i kawkach. Nie pozwolą również żyć rówieśnicy nastolatkowi, kiedy okaże się, że jego ojciec pomieszkuje z jakimś wypomadowanym panem. Los takiego dzieciaka będzie przesądzony, a pytania „co odziedziczył po tatusiu?” padać będą co dnia.
Stosunkowo najłatwiej poradzić sobie w takiej sytuacji kobiecie, która może wzruszyć ramionami – jeśli jest spełniona zawodowo, ma pieniądze i przyjaciół – a następnie poszukać sobie jakiegoś sympatycznego pana, który nie przesadza z wizytami u kosmetyczki i fryzjera. Dzieci nie mogą tego zrobić i garb w postaci ojca-pedała zostanie z nimi na całe życie. Jedyny ratunek to wyprowadzka do innego miasta.
Liczba takich przypadków, jak tu omawiane, nie jest w Polsce znana, możemy się jedynie domyślać, że jest ich wiele, śledząc wątki na forach internetowych.
Gość
Komentarze (54)