63 komentarze | dodaj komentarz ›

2010-08-02, 07:11 | Po prostu życie

Lepiej szukać miłości w necie?

Internet  kobiety  mężczyźni  związki  seks 

Internet, kobiety, mężczyźni, związki, seks, zdjęcie, fotografia
fot. rgbstock.com / scottsnyde
W czasach, kiedy sieć jest wszystkim i nie można się bez niej obyć normalne jest, że służy ona także do poszukiwania partnerów na całe życie lub tylko na kilka wieczorów. Dla niektórych takie poszukiwania stały się już sportem, bez którego trudno żyć, inni zaś łudzą się, że za pomocą sieci odnajdą „swoją drugą połówkę”, z którą spędzą resztę życia. Żaden z tych typów zachowań nie jest jakoś szczególnie dziwny. Ot, zwyczajne ludzkie pragnienie przytulenia kogoś na zawsze lub na chwilę.

Kłopot jednak z tym, że oczekiwania poszukujących mogą być wystawione na srogą próbę. No, ale czyż oczekiwania poszukujących partnerów w realu nie są na takie próby wystawiane? Oczywiście, że są.

Nigdy nie zapomnę sytuacji, kiedy do znajomej zwróciła się jej koleżanka, wdowa, z prośbą o radę. Oto miała do wyboru dwóch mężczyzn, jeden był już w pewnym wieku, dobrze sytuowany, z pozycją, drugi zaś był młodzieńcem - pięknym co prawda, ale rozmarzonym i nieco lekkomyślnym. Znajoma, kierując się rozsądkiem dojrzałej kobiety i mając na względzie dobro swej przyjaciółki doradziła jej oczywiście, by związała swe życie z tym starszym, statecznym mężczyzną. I ona tak zrobiła.

Po raz kolejny okazało się, że w miłości rozsądek na nic się nie zdaje, trzeba kierować się impulsem i uczuciem. Oto ów stateczny i godny zaufania człowiek okazał się brutalnym psychopatą ze skłonnościami do sadyzmu, który w dodatku dybał na finanse naszej bohaterki, ponieważ jego zamożność nie była prawdziwa, on ją jedynie markował. Kobieta przeżyła prawdziwe piekło.

Gdyby poszukała sobie kogoś w sieci, może byłoby inaczej? Może miałaby okazję sama takiego kogoś sprawdzić, wyśledzić jego nawyki i przyzwyczajenia i nie musiałaby się przejmować opiniami koleżanek? Sieć, wbrew pozorom, daje duże poczucie intymności i pozwala na bliższą obserwację człowieka, którym jesteśmy zainteresowani. Możemy takiego obserwować niczym owada przez lupę, śledzić jego potknięcia, niekonsekwencje i szajby. Możemy oceniać to, co pisze, bez ryzyka, że spotkają nas jakieś przykre przygody.

Kiedy zaś w końcu spotykamy się z nim lub z nią, mamy szansę porównać jego i jej projekcje na własny temat z rzeczywistością. Jeśli opisy i realność pokrywają się, można się zastanowić nad kontynuowaniem związku, jeśli zaś coś się nie zgadza, lepiej jeszcze się poprzyglądać. \

Ludzie bowiem mają zwyczaj bezwiednego kłamania na swój własny temat, mężczyźni zaś są w tym mistrzami. Mały, gruby jak beczka tłuścioch będzie opowiadał o tym, jakie ma delikatne i smukłe palce, jakim jest mistrzem kuchni, choć w realu stołuje się w McDonaldzie. Będzie mówił o tym, że trenuje sporty ekstremalne, choć jedynym sportem, jaki uprawia, jest ruszanie powiekami przed telewizorem. To wszystko wychodzić będzie z jego ust niczym bańki mydlane z dziecięcej zabawki – płynnie i rytmicznie.

Kiedy go zobaczymy w rzeczywistości i coś nam podpowie, że pan ów może kłamać, przyłapmy go na jednej z tych uroczych niekonsekwencji i sprawdźmy co zrobi. Jeśli się przyzna - nie jest źle, jeśli będzie szedł w zaparte - trzeba się zastanowić, co z nim dalej uczynić. Być może jest to tylko niegroźny maniak lub łagodny frustrat wychowywany przez matkę i z litości chociaż wypada mu poświęcić kilka wieczorów. Może się jednak zdarzyć, że facet okaże się świrem z prawdziwego zdarzenia, który zacznie nas nachodzić późno w noc, puszczając pod oknami bloku, w którym mieszkamy, indyjską muzykę ludową. Lepiej uważać.

Internet ma jeszcze tę przewagę nad rzeczywistością, że my także możemy trochę ponaginać własne wyobrażenie o sobie i dodać tego i owego w różnych miejscach własnej osobowości. W końcu człowiek ma te talenty artystyczne, kobieta zaś ma ich mnóstwo. Co zaś się tyczy ewentualnych demaskacji, to żaden mężczyzna jeszcze nigdy nie rozgryzł do końca żadnej kobiety. Kiedy już zdrowo naściemniamy, możemy się nieco udrapować przed spotkaniem i przyjść na nie w kreacjach i formach tak zaskakujących, że nawet nasza najlepsza przyjaciółka oniemiałaby z wrażenia, a cóż dopiero jakiś biedak, co dziewczyny po Internecie szuka.

Cały czas zakładam, że poruszamy się w sieci pośród serwisów społecznościowych i innych kulturalnych instytucji, a nie włazimy na jakieś podejrzane witryny, gdzie ponure bandyty proponują niewinnym dziewicom różne seksualne perwersje już w drugim zdaniu korespondencji.

Kiedy zwabimy znalezionego w spokojnym miejscu samczyka na miejsce schadzki, możemy odegrać przed nim właściwie to, co chcemy, bez obaw, że on cokolwiek z tego zrozumie, lub że się zniechęci. W trakcie zawierania znajomości realnych nie mamy na to szans, bo może się okazać, że nasz przypadkowy amant łaził za nami od  miesiąca, obserwował nas uważnie, wie ile mamy kotów, ile kanarków w domu, w których sklepach kupujemy bieliznę i jaka to bielizna, był na cmentarzu 1 listopada, kiedy zapalałyśmy znicz na grobie babci. Jeśli on okaże się kimś takim, to czeka nas przykra niespodzianka i tak zwany klops, nie powalczymy i nie będzie miejsca na kreację i sznyt artystyczny. Aktorstwo trzeba będzie schować do pudełka i wrzucić na pawlacz. Nie da się inaczej. Może się także okazać, że on „akceptuje nas takimi, jakimi jesteśmy” - i to dopiero jest dramat i hekatomba w jednym kawałku. Jak takiego przepędzić? Chyba za pomocą wynajętych przestępców, nie inaczej.

Najgorzej jednak będzie, kiedy poznany w sieci człowiek opowie o sobie takie rzeczy, że nie sposób będzie myśleć o spotkaniu z nim bez drżenia łydek. Najgorsze będzie, kiedy on to wszystko podbuduje solidnym PRem i jeszcze nie da się złapać na kłamstwie. Potem zaś, kiedy zaaranżujemy spotkanie, okaże się, że wszystko, co nam powiedział, to szczera prawda i nie ma tam nic zmyślonego. I jeszcze na dodatek zamiast chrzanić coś o sobie, przyniesie kwiaty, będzie się wsłuchiwał w brzmienie naszego głosu i pytał o wszystkie szczegóły, które tak bardzo chciałyśmy przed nim zataić. Wtedy to będzie problem nie lada. Albo trzeba się będzie poważnie zastanowić nad terapią odwykową od Internetu, albo zadzwonić do tego, co puszczał tę indyjską muzykę pod oknem. Inaczej może się okazać, że zakochamy się naprawdę.

KM

Komentarze (63)

  • Hhhmmmm... no nie wiem jak jest z facetami, ale ja wolę jednak poznawać dziewczyny w Carrefour'ze niż w Realu ;))) - a tak na poważniej..... ktoś poznany na żywo jest bardziej wiarygodny...
    super S 08:11 (02.08.2010)
  • Autor: super S

    Hhhmmmm... no nie wiem jak jest z facetami, ale ja wolę jednak poznawać dziewczyny w Carrefour'ze niż w Realu ;))) - a tak na poważniej..... ktoś poznany na żywo jest bardziej wiarygodny...



    A niby w czym?

    Gość 10:41 (02.08.2010)
  • Przez internet cipki nie powąchasz ,można się zawieść..
    Leon. 11:05 (02.08.2010)
  • Ja mojego męża poznałam przez internet i to zupełnie przez przypadek na portalu "I love". Od trzech lat jesteśmy szczęśliwym małżeństwem oraz rodzicami niespełna dwuletniego syna.

    Trzeba poczuć to coś... a między nami od początku zaiskrzyło... :)
    Gość 11:40 (02.08.2010)
  • Mój jeszcze (niestety) mąż na portalach randkowych przedstawia się jako ktoś mający średnie wykształcenie, będący w separacji, nie mieszkający z żoną, wspaniały ojciec swoich dzieci, posiadający 2 domy...
    Gość 11:46 (02.08.2010)
  • a tymczasem jest po zawodówce, żonaty i nie chce się zgodzić na rozwód, dla dzieci nigdy nie miał czasu, a domy zapisali mi rodzice jako mój odrębny majątek. Najlepsze jest to, że kobiety często są tak zdesperowane, że wszystko co on pisze biorą za szczerą prawdę. Jedna to go nawet zaprosiła w maju do siebie i poszła z nim na wesele do znajomych.
    Gość 11:47 (02.08.2010)
  • W internecie owszem można sobie znaleźć drugą połówkę, lecz to igranie z cudem oraz losem, gdyż ludzie rozwięźli nie znający własnych celów oraz nie będący zdeterminowanymi by przejść przez przeciwności, oraz życiowe bariery, tego nie dokonają. Taka miłość jest obdarowana tym co wiedzą po pierwsze czym jest Miłość, po drugie nie mają miliona spraw na głowie, są spokojni, dobrzy, wyrozumiali, oczywiście z duszą romantyka, następna ważna sprawa, obie jednostki muszą być z sobą dopasowane, te same podejście do życia, te same zainteresowania, oraz życiowo doświadczone (wiedzące czym jest dobro, a czym zło) i nie zapomnijmy o cielesnym pociągu. To komentarz dla tych co dzielą setki kilometrów. Dla mnie to odwzorowuje pojęcie przeznaczenia, którego nigdy nie opuszczę. Kocham Cię Moja Owieczko <3
    Gość z doświadczeni em 12:06 (02.08.2010)
  • Ja Ciebie Też Rybko :*
    Kat 12:19 (02.08.2010)
  • Ciekawa jestem czy panie około czterdziestki z sympatii czy innego randkowa flirtujące z moim mężem (44 lata, separacja, zielone oczy, wzrost 184, znak zodiaku waga, ma dzieci) czytają takie artykuły. Jeżeli tak to mogę podać prawdziwe informacjie o tym osobniku.
    Gość 13:47 (02.08.2010)
  • jak coś to ja szukam miłości przez internet..!!!:D jak coś to dawać meile..:)
    Gość 15:33 (02.08.2010)
1-10 z 63

Na żywo

  • nie wiem mnie to nie szokuje

    Gość 22:20 (15.02.2011)

    Trumny i modelki

  • Właśnie... ubranie przeznaczone dla studenta, którego nie może kupić :D hahaha

    Gość 15:46 (15.02.2011)

    Ubiór dla studenta

  • co za bzdurny tekst!!! autor chyba nie doczytał czym jest aseksualność!!!!!

    Gość 00:31 (13.02.2011)

    Może właśnie ty jesteś aseksualny?

  • Autor: 1410

    Autor:Autor: Pilot

    Za złomowe F-16 mogliśmy wyposażyć nasze wojsko w MiGi.Jeżeli kaczory czują wstręt do Rosji,to można było zamówić samoloty w Szwecji lub we Francji,ale u Europejskiego producenta.Chodzi o możliwość remontów w pobliskich bazach..F-16 bez bazy remontowej, pójdą szybko na zlom.Dla PiS-u nawet gówno amerykańskie uchodzi za złoto.


    Tyle tylko, że wszystkie wymienione przez ciebie konstrukcje mają wady:
    - Gripen jest samolotem stosunkowo młodym i niedopracowanym (vide samoistne katapultowanie pilota podczas ostrego manewru)
    - Rafale, ta konstrukcja jest używana jedynie przez Francję. Dlatego też uzbrojenie jakie przenosi, nie poraża (chodzi tu o wymienność rodzajów broni-np. amerykanskich pocisków sidewinder lub amraam)

    Gość 23:33 (12.02.2011)

    MIG-29, najlepszy samolot Układu Warszawskiego

  • Autor: matewek


    hahahah odwarzny sie znalazl, jesli masz 100lat to ok zwracam honor. ale jesli masz od 10-30lat nie pisz ze jestges taki NIEUSTRASZONY bo sie zdziwisz


    Nie piszę, że jestem nieustraszony. Po prostu horrory nie wywierają na mnie zamierzonego przez ich twórców wrażenia. Nawet podczas oglądania horroru, który jest powszechnie uznawany przez fanów za film najwyższej klasy nie czuję napięcia, rosnącej dramaturgii, ani nie wczuwam się w pieczołowicie budowany nastrój. Zamiast tego znajduję wiele niedoróbek, albo kuriozalnych (w założeniu twórców pewnie nieziemsko strasznych) scen, które mnie po prostu bawią do łez. W sumie to może nawet trochę żałuję bo (jak twierdzą moi znajomi - fani horrorów) omija mnie niezła rozrywka i kawałek dobrego kina, ale cóż wychodzi na to że ten gatunek sztuki po prostu nie jest dla mnie.

    Polecam Ci Hostel. Ale... Wiadom 22:27 (11.02.2011)

    Najlepsze horrory według mistrza Scorsese

  • Autor: .

    ...Co w tym przyjemnego?


    Orgazm jest przyjemny. Albo coś z Tobą nie tak.

    Gość 11:30 (10.02.2011)

    Seks dla świętego spokoju

  • Autor: Gość

    Autor:Autor: Malina

    dziewczyna aka "Aśka" w tym artyule powinna dostac w glupi leb,bo rzeczy ktore wygaduje w tym reportazu to jakies wierutne bzdury.W zyciu na zywo nie miala okazji ogladac tych jakze pieknych stworzen,a rzuca pod ich adresem same oszczerstwa.Logicznym jest tez ze ptasznik nie wyjdzie z toalety tylko po to zeby ugryzc taka panne w zakłaczona dupe...wiadomo ze ptaszniki nie lubia nadmiaru wody,sa tez za czyste zeby lazic po zasranych gnojem rurach....Ludzie ktorzy maja nieuzasadniony lek wobec pajakow (a juz tym bardziej jesli nie mieli z nimi stycznosci) sa posmiewiskiem...



    malina to ty jestes posmiewiskiem i nienormalnym czlowiekiem, bo tylko taki moze pozytywnie wyrazac sie na temat hodowli pajakow - ptasznikow w domu. Jak pewnie wiesz - jak powinnas wiedziec - nie sa to bynajmniej domowe stworzenia i uzasadniony jest lek przed nimi. Zycze by to wlasnie ciebie taki jadowity ptasznik ugryzl w

    Anonymous 14:44 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Jadowite węże? Przecież w Polsce nie można hodować jadowitych!!! Ten fakt tylko kity wciska, żeby ludzie mieli co czytać.

    Anonymous 14:42 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Autor: anonim

    Duzo by o tym pisac...
    Mam 50 lat i wciaz lecze traumy powstale w dziecinstwie. Szkola, kolonie, rowiesnicy, dom rodzinny, molestowanie.
    Wtedy nie bylo psychologow itp w szkolach, nauczyciele z lapanki nieduoczeni z brakami dydaktycznymi wybierali sobie taka ofiare i dawali klasie jak na talerzu. Zwykle byla to osoba o ktora nikt sie nie upomnial, ktorej nikt nie obronil.

    zdziwisz się ale ale nadal nie ma żadnej pomocy i nauczyciele się nie zmienili, kur*** myślałem, że tylko ja mam takie przeżycia ale skoro jest o tym cały artykuł i większość rzeczy się zgadza... sam nie wiem czy się cieszyć, że nie jestem sam czy smucić, że nie jestem jakiś oryginalny... chociaż w sumie to nie powód do dumy ale wydaje mi się, że moje dzieciństwo to było piekło... ale chciałbym się uporać ze swoimi traumami przynajmniej tymi z dzieciństwa... a teraz jestem w liceum nie daje sobie rady wszystko się nawarstwia problemy

    Gość 23:18 (05.02.2011)

    Traumy z dzieciństwa

  • Wyglada to nieapetycznie. Takie akcje mozna promowac w inny, mniej razace oczy, sposob.

    ona 11:30 (05.02.2011)

    Towarzystwo Ochrony Zwierząt

Wcześniejsze komentarze