2010-08-07, 07:01 | Po prostu życie
Czy sztuczne piersi są lepsze od prawdziwych?
Kobieta, jak wiadomo, starzeje się tak jak wszystko na tym świecie i wraz z nią starzeją się jej piersi. Zmniejszają objętość, wysychają i zwisają smętnie niczym wyrzut sumienia i pamiątka po dawnej świetności. Kiedy kobieta ma skłonności do tycia, stają się nienaturalnie duże, porastają tkanką tłuszczową i rozlewają się po brzuchu. Nie ma w nich wtedy nic urzekającego i godnego uwagi, ale cóż można poradzić na gusta miłośników naturalności i życiowej prawdy. Kobieta z czasem zaczyna wstydzić się swoich piersi, które przestają być atrybutem kobiecości i stają się jedynie zawadą utrudniającą szybki krok w czasie sobotnich zakupów, jeśli są za duże i swobodne opalanie się na plaży, jeśli są za małe lub nie ma ich wcale.
W ogóle kobieta z małymi piersiami ma przechlapane; ile razy zdarzało się, że jakiś żul wołał do takiej z daleka: – ej, mały, skocz po piwo! Jedynym ratunkiem dla takiej pani jest powiększenie biustu i to jak najszybsze. Wbrew temu co twierdzą zakłamani mężczyźni, duże piersi są o wiele bardziej magnetyczne niż małe. Facet zaś, który twierdzi coś wręcz odwrotnego, ma na uwadze zapewne jakieś inne korzyści płynące ze znajomości z kobietą małopiersiastą, nie zaś urodę jej biustu.
Zastanówmy się, skąd biorą się zadeklarowani miłośnicy piersi naturalnych. Moim zdaniem są to ludzie, którzy fałszywie rozumieją kryteria estetyczne. Według nich wszystko, co naturalne jest ładniejsze i lepsze niż to, co poprawił swoją ręką człowiek. Tak więc, stosując ich kryteria, trzeba by dojść do wniosku, że owłosione nogi kobiet są lepsze niż ogolone i że sypiący się niektórym paniom wąs także jest walorem. Dobrze wiemy, że to nieprawda i nie ma się co oszukiwać. Uroda kobieca może i musi być poprawiana, bo inaczej się po prostu nie da wytrzymać. Wiedzą to dobrze same kobiety, które odwiedzają kliniki chirurgii plastycznej i płacą niemałe pieniądze za rozmaite korekty wyglądu.
Prawdziwy esteta musi być zwolennikiem piersi poprawianych, bo człowiek tak już jest skonstruowany, że wytwory myśli i rąk innego człowieka szalenie mu się podobają. Nie ma zaś nic bardziej frapującego i ciekawego, jak porządnie zrobione piersi w przyzwoitej klinice chirurgii plastycznej. Takie piersi mają walor artystyczny, o ile są oczywiście porządnie wykonane, mają dobry wygląd i świetnie amortyzują wszelkie naciski. Takie piersi to po prostu coś wspaniałego. Każdy, kto choć raz miał w rękach porządnie wykonane silikony, już nigdy nie będzie chciał miętosić czegoś innego; to tak jakby częstować człowieka szampanem, a potem kazać mu pić jabola z butelki.
Sztuczne piersi najlepiej wyglądają na ciałach gwiazd. I nie łudźcie się, że jakaś posunięta w latach gwiazda ma na przodzie coś naturalnego. Biznes i układy towarzyskie na to nie pozwalają. Trzeba się jakoś prezentować. Bez sztucznych piersi połowa znanych kobiet z Hollywood byłaby już na emeryturze lub po prostu szukałaby zatrudnienia w tele-shopach. Nie ma się co oszukiwać.
W Polsce problem sztucznych piersi pojawia się zawsze, kiedy media zaczynają lansować nową gwiazdę. Od razu rozpoczyna się obstawianie, jakie też piersi ma taka pani - poprawiane czy naturalne? Zgadywanka taka dotyczy także tych kobiet, które mają już szmat kariery za sobą i chcą się jakoś wypromować. Wtedy wystarczy wrzucić do sieci kilka szeptanych newsów o poprawianiu piersi w wieku +40 i sprawa załatwiona. Fotki pojawiają się we wszystkich serwisach, zainteresowanie rośnie, dziennikarze domagają się jakichś informacji i starzejąca się nieodwołalnie gwiazda ma znowu swoje pięć minut. Sami powiedzcie, czy bez sztucznych piersi i całego tego wspaniałego świata chirurgii plastycznej byłoby to możliwe?
Gość
Komentarze (115)
duzy biust jest
piekny i tyllo
z takiego mozna
byc dumnym!
silikonik daje rade
wyjdziesz za mnie?