2010-08-12, 07:11 | Po prostu życie
Świat Nolana
O Incepcji pisze się głównie w kontekście efektów specjalnych. To błąd. W najnowszym filmie Nolana składający się Paryż, czy widowiskowe pojedynki bez użycia grawitacji to tylko wisienka na torcie – bonus dla tych, którzy kochają nowinki i gadżety. Można sobie jednak wyobrazić, że Brytyjczyk z amerykańskim paszportem zrobiłby Incepcję 20 lat temu – czy byłaby równie dobra? Z pewnością, bo siłą tego obrazu, nazywanego przez angielskich krytyków „nowym testem na inteligencję” jest, jak w każdym filmie Nolana, przede wszystkim fabuła.
Ta jest faktycznie wymagająca. Główny bohater, Dominic Cobb (Leonardi Di Caprio) to włamywacz doskonały, który potrafi obejść zabezpieczenia każdego… umysłu. Wraz z doborowym zespołem zakrada się w sny swoich ofiar, by wykraść cenne informacje. Jedno ze zleceń, na potężnym biznesmenie, panu Saito kończy się porażką. Cobb i jego partner Arthur (doskonały Joseph Gordon - Levitt) muszą się czym prędzej zmywać. Saito dopada ich jednak, ale zamiast wymierzyć karę, proponuje ryzykowny układ – włamanie do snów przemysłowca Roberta Fischera. Celem ma być jednak nie kradzież informacji, ale zaszczepienie idei, czyli tytułowa incepcja. Do teamu dołącza jeszcze uroczy fałszerz Eames (Tom Hardy) oraz młoda studentka Ariadne (Ellen Page), odpowiedzialna za stworzenie alternatywnego, sennego świata. To dzięki jej przenikliwości zaczniemy poznawać tajniki warsztatu Cobba i niebezpieczne tajemnice, które skrywa, a jakże w podświadomości. Objawiają się jako tajemnicza Mal (Marion Cottilard). Jak na razie wszystko jasne, prawda? Prawdziwa zabawa zaczyna się dopiero, gdy Cobb włamuje się do snu Fischera – aby incepcja miała szanse powodzenia to nie wystarczy – trzeba wykreować sen we śnie, a potem stworzyć jeszcze jeden sen. Akcja zaczyna rozgrywać się więc na trzech poziomach snu i świadomości jednocześnie. Tu zaczyna na jaw wychodzić kunszt i opanowanie Nolana, który nie tylko mistrzowsko splata i montuje wszystkie wątki, prowadzi wprawną ręką aktorów (kto by pomyślał, że stary Tom Berenger potrafi grać?) i doprowadza do otwartego finału, po którym zostaje więcej pytań niż odpowiedzi. A każdy kinoman ma natychmiast ochotę puścić sobie bączka.
Labirynt, z którym mamy do czynienia w Incepcji, to ulubiona metafora reżysera. Bawił się nią w swoim pierwszym hicie – kultowym filmie Memento z Guy’em Pearce'em, w którym cierpiący na zanik pamięci krótkotrwałej bohater odtwarzał okoliczności zbrodni, a akcja filmu toczyła się od końca do początku (kto ogarnął ten scenariusz, z Incepcją nie będzie miał najmniejszych kłopotów). Kunszt zagmatwanej fabuły doceniła Akademia i Nolan wraz z bratem Jonathanem zostali nominowani do Oscara. Równie poplątany był wysmakowany Prestiż, opowieść o pojedynku dwóch iluzjonistów – co było magią, co nauką? Wiedział to tylko sam Nolan.
Christopher Nolan kocha także zabawę ze snami. Najpierw temat poddał analizie w Bezsenności z Alem Pacino i Robertem de Niro, potem do tematu, okraszonego jeszcze problemem sennych koszmarów powrócił w dwóch odsłonach Batmana – Batman Forever oraz Mroczny Rycerz, które wyniosły go do pierwszej ligi najbardziej dochodowych reżyserów Hollywoodu. To dzięki sukcesowi tego drugiego, który zarobił jak na razie ponad miliard dolarów (tylko pięć innych filmów przekroczyło tę magiczną granicę), dostał zielone światło i nieograniczony budżet na Incepcję. Oficjalnie koszty zamknięto w 200 milionach dolarów. Po trzech tygodniach wyświetlania w USA nakłady właściwie się zwróciły. Prawda jest jednak taka, że gdyby Nolan nie dostał 200 milionów, tylko 20, a zamiast Leonarda miał do dyspozycji taniego debiutanta, i tak wykreowałby majstersztyk. Tylko obejrzałaby go wyłącznie offowa publika na ambitnych festiwalach.
Gość
Komentarze (18)
P.S. Drogi DK a czy ty na pewno zrozumiałeś Incepcję ?:P to odpowiedz mi na pytanie czy incepcja była dokonywana na potomku biznesmena czy może na Cobbie? Pomyśl a później puść sobie bączka.
Każdy tak myśli kto zna się na aktorstwie i widział z nim jakieś filmy. W Plutonie zagrał genialnie.
super film !!! i tyle :)