2010-08-19, 07:11 | Pieniądze + styl życia
Hugh Laurie – aktor legenda
Rzecz oparta była na gagach słownych, a poziom absurdu zwiększał się tam z odcinka na odcinek, aż w końcu doszedł do tego miejsca, w którym aktorzy zwykle odrzucają maski i zaczynają odgrywać samych siebie – ludzi, którzy budzą się o siódmej i spieszą do roboty w teatrze lub na planie. Laurie poza tym wszystkim popisywał się tam także śpiewem i grą na fortepianie - chętni będą mogli niedługo zachwycać się jego śpiewem z płyty, ponieważ Laurie zamierza nagrać coś w bluesowym stylu.
O tym, że Hugh Laurie jest także scenarzystą i ma za sobą epizodyczne role w produkcjach pełnometrażowych, także nie pamięta wielu fanó jego talentu – zwłaszcza tych, którzy najlepiej znają go jako House’a. A był przecież Laurie widoczny w „Rozważnej i romantycznej”, w „Człowieku w żelaznej masce”, gdzie zagrał doradcę Ludwika XIV czy w „101 Dalmatyńczykach”, gdzie wystąpił jako Jasper. Jest Hugh Laurie także autorem powieści goszczącej na listach bestsellerów. Rzecz nazywała się „Sprzedawca broni” i przetłumaczył ją na polski Jacek Konieczny.
Aktorskie i telewizyjne wprawki doprowadziły wreszcie aktora do miejsca, które zwykle nazywamy „punktem zwrotnym w karierze”. Serialem, w którym Hugh Laurie mógł w pełni pokazać co potrafi był zrealizowany przez Rowana Atkinsona „Black Adder”, cztery cykle pełnej czarnego humoru historii o przygodach angielskiego szlachcica żyjącego w kluczowych dla kraju epokach. Laurie wystąpił w dwóch seriach „Czarnej żmii” . W pierwszej zagrał następcę tronu świeżo osadzonej na tronie dynastii hanowerskiej – ogłupiałego od wolnego czasu niemieckiego arystokratę, który będzie królem, ale by przeżyć musi bez przerwy korzystać z pomocy przedstawiciela starej rodowej szlachty z Wysp. W tej roli wystąpił Atkinson. Laurie, który ma taką twarz, że mógłby zagrać wszystko - nawet towarzysza Lenina tuż po zamachu na jego życie - wypada w tej roli doskonale, a puder, który nakładano na jego policzki, zdaje się wysypywać się na nas z ekranu.
Nie gorzej jest w kolejnej serii „Czarnej żmii”, kiedy to Laurie wciela się w postać młodego porucznika, który wraz ze swym starszym o dwa stopnie dowódcą siedzi w okopach I wojny światowej. Robienie z siebie durnia to wielka sztuka i Laurie udowadnia to, kreując w dwóch częściach serialu postaci podobne, ale krańcowo różne jednocześnie . Laurie w drugiej serii to entuzjasta i człowiek tryskający energią; mamy wrażenie, że gdyby Atkinson wypuścił go z okopów wojna byłaby wygrana już tylko przez sam fakt pojawienia się Lauriego na przedpolu.
Teraz mamy doktora House’a - upartego weredyka, który zwykł mówić swoim pacjentom o tym, co im dolega prosto, w oczy. To już szósty sezon pracy nad tym serialem i nic nie wskazuje na to, by miał być to sezon ostatni. Laurie w wieku 51 lat doszedł do formy szczytowej. House to najbardziej popularna postać fikcyjna od czasów Sherlocka Holmesa i nie ma w tym zasługi scenarzystów czy reżysera, jest tylko absolutne mistrzostwo i mimika pewnego smutnego Brytyjczyka, który zrobił karierę grając idiotów.
Czy 51 lat to dobry wiek na osiąganie sukcesów, czy nie jest za późno? No cóż, Czyngis Chan rozpoczął w tym wieku podbój świata. Nie ma więc przeciwwskazań by Laurie jeszcze dwa sezony poświęcił doktorowi House i zajął się czymś innym. Może zagra Czyngis Chana? Kto wie, dla wszechstronnego aktora nie ma rzeczy niemożliwych.
Gość
Komentarze (50)
A tam... Jako Greg jest świetny :)