2010-08-25, 07:11 | Margines
Ksiądz i alfons w służbie sztuki
Taki los spotyka Lorenzo da Ponte, żyda nawróconego na chrześcijanizm, który początkowo zamierza bogato się ożenić, ale ostatecznie ląduje w sutannie, ze święceniami kapłańskimi na karku. Jednak Wenecja w 1793 roku nie jest najcnotliwszym miejscem na ziemi, a i księża nie odejmują sobie od łoża. Da Ponte w swoich zmaganiach z kobiecymi ciałami jest jednak tak ambitny (ściga się w końcu z najlepszym kumplem, Casanovą), że nawet biskup zaczyna mieć dość. Młodzian staje przed obliczem Świętego Officjum, a to zsyła go na 15 lat do Wiednia.
Trudno wyobrazić sobie gorszą karę dla rozpustnika (no może z wyjątkiem aresztu domowego w Pułtusku), ale Lorenzo to także niezły spryciarz. Wkręca się na wiedeński dwór, gdzie zapoznaje samego Salieriego – ulubionego kompozytora Jego Cesarskiej Mości, Józefa II. Ten przychylnie przyjmuje przybysza z Włoch, słynącego z nieokiełznanego libido, skandali, a nawet pokątnego sutenerstwa. Ma bowiem już plan, dzięki któremu przejdzie do historii – chce wykorzystać Lorenza da Ponte do sabotażu na swoim największym konkurencie, Wolfgangu Amadeuszu Mozarcie. Rozpustny eks - ksiądz ma napisać libretto do mozartowskiej opery. Salieri spodziewa się spektakularnej klęski rywala, Mozart zabiera się do pracy, a da Ponte rozpoczyna morderczy maraton po wiedeńskich alkowach w poszukiwaniu inspiracji. W efekcie powstaje jednak z najodważniejszych oper w historii – Don Giovanni. Co także godne wzmianki – niebywały sukces udało się osiągnąć da Ponte bez zarażenia tryprem.
Za sfilmowanie niebywałych losów zapomnianego dziś librecisty wziął się mistrz kina hiszpańskiego Carlos Saura, który napisał scenariusz i wyreżyserował dzieło. Zdjęcia do „Ja, Don Giovanni” robił sam Vittorio Storaro. Wysmakowane kadry, gęsta intryga, piękne i półnagie panie, hoży panowie, fantastyczna muzyka składają się na film, który jest czymś w rodzaju operowego thrillera z wątkiem erotyczno – miłosnym w tle. Być może dzięki temu uda się przywrócić do życia barwną postać Lorenza da Ponte, alfonsa i dziwkarza, który do spółki z Mozartem zrewolucjonizował sztukę.
Gość
Komentarze (7)
gdzie widzisz rabina ,id,ioto? obok rabina to ty nawet nie stales wiec sie nie wymadrzaj