2010-08-27, 07:11 | Pieniądze + styl życia
Uma Thurman – bogini seksu
Uma jest tam dziewczyną, która pada ofiarą zawodowego uwodziciela, dwulicowego chama i człowieka zdolnego do wszystkiego, którego gra Malkovich. Jak to się jej udało, skoro później – wszyscy zapamiętali to najmocniej – zagrała żonę czarnego gangstera, upiorną i wyższą od Travolty narkomankę w filmie „Pulp Fiction”?
Udało się, bo wszystko jej się udaje; tak to już jest z wybitnymi aktorami, że mogą zagrać dowolną postać w sposób przekonujący i wyjątkowy. Uma jako Cecile De Volanges i jako Mia była równie znakomita.
Fot. Reuters / Forum
Mówią, że jej prawdziwa kariera zaczęła się od znajomości z Quentinem Tarantino. Charakter zaś tej znajomości jest szczególny, mówią bowiem, że Tarantino oszalał na tle stóp Umy Thurman. To jest oczywiście możliwe, zważywszy na rolę jaką te stopy odegrały w filmie „Pulp Fiction”, ale możliwe jest także, że to jednak z wielu legend służących promocji aktora, reżysera i filmów. Stopy Umy nie wydają się bowiem czymś szczególnie wybitnym, są jak ona sama, długie i kościste. Każdemu jednak podoba się co innego i nie należy się dziwić Quentinowi Tarantino.
Opisując Umę krytycy często porównują ją do Marlene Dietrich. To dobre porównanie, jeśli chodzi o wzrost, kształt głowy i wystające kości policzkowe. Cała reszta chybiona. Wyhodowana w cieplarnianych warunkach Uma, córka buddyjskiego mnicha i osobista przyjaciółka Dalajlamy nie ma nic wspólnego z tą Niemką. Jej doświadczenie i droga życiowa, wsparcie, na które zawsze mogła liczyć w domu rodzinnym czynią z Umy piękną, egzotyczną orchideę, nieporównywalną z najbardziej nawet interesującymi ludzkimi roślinami wyhodowanymi na piaszczystych glebach Europy.
Fot. dpa / Forum
Kariera Umy przebiegała w sposób typowy dla amerykańskiej dziewczyny z dobrego, nasączonego awangardą i buddyzmem domu. Matka była modelką, więc i Uma została modelką, potem aktorką. Jej osobowość ukształtowały doświadczenia nowojorskie i wyniesione wprost z serca subkontynentu indyjskiego. Jeśli ktoś jest spostrzegawczy, może zauważyć to w sposobie jej gry, te emanujące spokojem i głębią spojrzenia. I widać to prawie w każdej roli, nie tylko w „Pulp Fiction”.
Jedwabisty styl aktorstwa nie idzie niestety w jej przypadku w parze z takim samym stylem w relacjach z mężczyznami. Pierwsze małżeństwo Umy z Garym Oldmanem rozpadło się po dwóch latach, bo pan małżonek poszukiwał przygód na boku za nic mając fascynacje Tarantino stopami własnej żony.
Kolejny mąż, Ethan Hawke, był nieco bardziej stały w uczuciach niż Gary, bo wysiedział spokojnie całe siedem lat. To znaczy tak twierdzą dziennikarze, którzy śledzili osobiste życie Umy i Ethana. Ślub z Ethanem był fantastyczną uroczystością, którą zaszczycił swoją osobą sam Dalajlama, osobisty przyjaciel ojca Umy. Pobłogosławił on oboje małżonków i to wystarczyło na siedem długich lat wierności, aż do chwili, kiedy Uma nie zaangażowała nowej opiekunki do dziecka. Ta zaś w krótkim czasie owinęła sobie dookoła palca jej męża Ethana.
I to jest właśnie ta zagadka życia Umy, której rozwikłać nie jestem w stanie. Kobieta, która tak jednoznacznie kojarzy się z seksem, udanym seksem, kobieta zmysłowa i bardzo piękna, a przy tym oryginalna i doświadczona robiona jest w trąbę przez takich dziwolągów jak Gary Oldman? Tego nie pojmę nigdy, ale wstydził się owej przypadłości też nie zamierzam.
Fot. Capital Picures / Forum
Tak więc nie układało się przez długi czas życie osobiste naszej bohaterki, ale być może przyczyną było to, co działa w wielu artystycznych związkach – artysta nie może wiązać się z innym artystą, bo to oznacza pewną katastrofę. Uma ma nawet pewną rolę w swojej karierze, która ilustruje taki przypadek – June Miller w filmie „Henry i June”. Zagrała tam demoniczną i przewrotną żonę demonicznego i przewrotnego Henry'ego Millera.
Stara prawda dotycząca małżeństw i artystów głosi bowiem, że sztuka musi być ożeniona z pieniędzmi i nic się na to do dnia dzisiejszego poradzić nie da. Uma spotkała w końcu człowieka, który ma dość pieniędzy i rozsądku, żeby nie uganiać się za dziewczynami z college’ów i pannami do pomocy w domu. Jest to szwajcarski milioner Arpad Busson. Zaczął on swoją znajomość z Umą od wręczenia jej pierścionka z brylantem, na co nie wpadli ani Gary Oldman, ani Ethan Hawke.
Uma Thurman ma dziś 40 lat. Czy to dużo czy mało? Przykłady Kamiennej Sharon i Meryl Streep pokazują, że nie musi być tak źle. Człowiek nietuzinkowy, człowiek niepośledniego formatu poradzi sobie nawet po pięćdziesiątce. Możemy być więc dobrej myśli: Uma będzie dalej grać wspaniałe role, a my będziemy mogli ją podziwiać.
Gość
Komentarze (42)
oj czyżby autor tekstu poczuł się urażony swoją niekompetencją i brakiem predyspozycji??swoją drogą to ja tu nie widzę ani jednego pochwalnego komentarza na temat tekstu, a wręcz odwrotnie-patrz poprzednik....
Buehehe to samo odrazu przyszło mi na myśl...
a mój poprzedni komentarz uznano za spam mimo że nie było przekleństw
co za niedorobiony portal
Lekkis jak piana spadajaca z pyska burka ktury salwowal sie ucieczka przed wiekszym od siebie...