2010-09-03, 07:11 | Pieniądze + styl życia
0,7 zgłoś się!
Naukowcy odkryli bowiem, że to nie wzrost, kolor włosów, wielkość biustu, ani długość nóg decydują o tym, czy mężczyźni postrzegają kobiety jako atrakcyjne. Kluczem do sukcesu jest bowiem stosunek wcięcia w talii do szerokości ud. U kobiet idealnych wynosi on 0,7. Jak zbadać, czy jest się bliską perfekcji? Wystarczy zmierzyć obwód w talii, następnie obwód ud, a na koniec wyliczyć procentowo, jak oba wyniki mają się do siebie. Jeśli talia mierzy 70% obwodu w udach – bingo!
Antropologicznie i biologicznie rzecz ujmując, tak zbudowane kobiety bywają zazwyczaj zdrowsze i potencjalnie bardziej płodne. Dlatego mężczyźni częściej zwracają na nie uwagę i uważają za seksowniejsze. Z estetycznego punktu widzenia z kolei, piękności ze współczynnikiem 0,7 są zazwyczaj bardziej proporcjonalnie zbudowane, a to właśnie harmonijna budowa ciała, a nie jego rozmiar przyciągają męskie spojrzenia i wzbudzają w nich pożądanie.
Jak dokonano przełomowego odkrycia? Nowozelandzki badacz Barnaby Dixson zaprosił do laboratorium grupę wolontariuszy. Pokazywał im zdjęcia różnych piękności – każda miała inną figurę. Niektóre miały duże biusty i małe pupy, inne odwrotnie, były wśród nich blondynki, brunetki, wysokie, pulchne, szczupłe i niskie. Czuła kamera na podczerwień śledziła wzrok mężczyzn, a komputer zapisywał, na które części ciała patrzono w pierwszej kolejności. Okazało się, że były to właśnie talia i uda. Potem wystarczyło porównać wymiary i magiczna liczba 0,7 była gotowa. Wśród znanych kobiet takim wynikiem mogą poszczycić się m.in. Jessica Alba, Alessandra Ambrosio, Kate Moss i Marilyn Monroe.
Dla kobiet jest to i dobra i zła wiadomość zarazem. Dobra, ponieważ wreszcie nie trzeba przejmować się ani tym, czy mężczyźni wolą blondynki, ani tym, jak zgubić dodatkowe kilogramy po świątecznym obżarstwie. Zła jest taka, że od teraz, kiedy tyjemy (i chudniemy), musimy robić to harmonijnie, by nie zaburzyć złotej proporcji. A to już wyższa szkoła jazdy.
Gość
Komentarze (30)
Ale ten antropolog Barnaby Dixson coś nie bardzo przeanalizował zdjęcia Jessicy albo prawdopodobne wymiary, które krążą po internecie
. Jessica Alba w dwóch filmach występuje w stroju kąpielowym i widać, ze tak bardzo zgrabnej figury to nie ma (co nie znaczy,że brzydka). Talia szeroka, a biodra wąskie, za to nogi świetne. Jest po prostu chuda.
Współczynnikiem WHR 0.7 może się pochwali za to Bar Rafaeli http://www.xarj.net/(…)8.jpg
Z moich obserwacji wynika, ze dla tych młodszych mężczyzn oprócz odpowiedniej twarz (zależnie od gustów)równie ważna jest chuda sylwetka. Im chudsza, tak jak z mediów, tym lepsza.
Widac, ze autor(ka) powyzszego tekstu mimo usilnych prob za dobrze z matematyka nie stoi... Chyba na odwrot powinno byc, no chyba ze 'ideal' powinien miec wiekszy obwod w udach(!) niz w talii... Jesli tak to ja mam chyba cos z gustem...
Miłego dnia