2010-09-11, 07:22 | Po prostu życie
9/11 w cieniu wątpliwości
Najostrzej wypowiedział się znany dziennikarz, politolog i pisarz Fareed Zakaria. Redaktor naczelny międzynarodowej edycji tygodnika Newsweek napisał mocny felieton o swoich wątpliwościach dotyczących rozrostu biurokracji i narzędzi kontroli nad zwykłymi Amerykanami. „Czy dziś, po 9 latach od tych tragicznych wydarzeń, ktokolwiek poważy się jeszcze powiedzieć, że Al – Qaida stanowiła lub stanowi ciągle prawdziwe zagrożenie?” pyta Zakaria. Na potwierdzenie swojej tezy przytacza kolejne przykłady – od 11 września Osama bin Laden nie był w stanie przeprowadzić żadnego poważniejszego ataku, a sama organizacja jest słaba i w najlepszym wypadku może liczyć na wsparcie zwerbowanego, pryszczatego nastolatka, który wypcha sobie majtki materiałami wybuchowymi.
Zakaria w swoim tekście powołuje się także na badania, które przeprowadzili Dana Priest i William Arkin. Ich raport Top Secret America, opublikowany w dzienniku Washington Post, pokazuje w jaki sposób ataki zmieniły Stany Zjednoczone. Dane są druzgocące dla administracji – USA stworzyła lub zreorganizowała 263 komórki do walki z terroryzmem, zwiększyła o 250% wydatki na wojnę z terrorem (oficjalnie wynoszą 75 miliardów dolarów) – to więcej niż wszystkie pozostałe kraje razem wzięte. Codziennie powstaje aż 136 raportów na temat działań, co daje kolosalną liczbę 50 tysięcy dokumentów rocznie. Jak zauważa Zakaria – mało prawdopodobne, by ktoś to w ogóle czytał.
Rozrastają się wydatki, biurokracja i kontrola, ale gdzie są efekty tych wszystkich działań? Choć 30 tysięcy osób dziennie podsłuchuje rozmowy telefoniczne na terenie USA w nadziei, że wychwycą podejrzane ruchy ziomów bin Ladena, nikt nie zwrócił uwagi na groźby, jakie kierował do kolegów major Nidal Malik Hasan, który zakończył swój amerykański sen masakrą żołnierzy w koszarach. Mimo zaostrzonych środków kontroli przepływu informacji, nie udało się wyłapać także Nigeryjczyka, który zamierzał wysadzić w powietrze samolot lecący do Nowego Jorku. Nie powiodło mu się tylko dlatego, że był fajtłapą i w porę zareagowali pasażerowie. Takich przykładów jest dużo więcej. Nic dziwnego, że mnożą się także głosy poddające w wątpliwość działania urzędników.
Ostra opinia Fareeda Zakarii jest o tyle ważna, że wypowiada ją nie żądny poklasku oszołom, ale niezwykle ceniony i szanowany dziennikarz oraz autor poważanych książek. Zakaria, z pochodzenia Hindus, ma na koncie trzy bestsellery politologiczne, własny program w stacji CNN i oczywiście szefowanie Newsweekowi, który w Stanach pozostaje jedną z najbardziej wpływowych gazet. Dlatego nie można zignorować Zakarii, gdy pyta – „Kiedy skończy się ta wojna? Kiedy będzie można odtrąbić zwycięstwo?”. O tym, że są to wciąż pytania czysto retoryczne, najlepiej świadczy akcja, którą na 11 września zaplanował jeden z kościołów na Florydzie – tamtejszy pastor poprosił wiernych o przyjście na sobotnią mszę z egzemplarzem Koranu. Po nabożeństwie zaplanowane było zbiorowe palenie świętej księgi muzułmanów. Na szczęście, udało się go odwieść od realizacji pomysłu. Jak widać, wojna trwa w najlepsze, pytanie tylko, która ze stron jest w niej dziś bardziej aktywna i zaczepna.
Cały tekst: http://www.newsweek.com/2010/09/04/zakaria-why-america-overreacted-to-9-11.html
Gość
Komentarze (21)
Sądzę że hindus nie wyznaje islamu :)
Po tym yo i wiedzy o swiecie wnosze, ze jestes poprostu kolejnym bezmozgim slazakiem
pozdro.
nuda!