2010-09-21, 14:00 | Margines
Borat i Królowa
Ptaszki ćwierkają, że kontrakt został już podpisany i właśnie trwają prace nad scenariuszem fabuły. W projekt zaangażowana jest m.in. firma producencka Roberta De Niro. Poszukiwany jest reżyser dzieła. Póki co zaklepano już prawa do wykorzystania najsłynniejszych utworów kapeli z We Are the Champions na czele. Nadal nie wiadomo jednak, czy Cohen odważy się sam je zaśpiewać. O tym, że ma kawał głosu, dał znać światu w produkcji Tima Burtona Sweeney Todd, w której wyśpiewał rolę utalentowanego fryzjera. Co innego jednak golibroda, a co innego hity Queen, w których niepowtarzalny głos Mercury’ego był jednym z najważniejszych elementów. Być może więc Sacha Baron Cohen będzie musiał zrobić to, co my, kiedy w dzieciństwie udawaliśmy gwiazdy – ruszać ustami do puszczonej z taśmy ścieżki dźwiękowej (tzw. syndrom ryby).
Obraz ma powstać w 2011 roku i trafić do kin prawdopodobnie w 2012 roku. Nie wiadomo dokładnie, czy będzie to raczej biografia zmarłego na AIDS w 1991 roku Freddiego, portret epoki, w której wąs i ciasne kolorowe rajtki podkreślały seksapil, czy może solidna opowieść o jednym z najważniejszych zespołów, który w prawdziwie cyrkowy sposób zbliżył rock z popem, robiąc z tego niezapomniane widowisko. Ci, co mogą, niech już hodują krzak poniżej nosa.
Fot. National Photo Group / Forum, Interfoto / Forum
Gość
Komentarze (15)
A już pomysł, żeby on sam śpiewał kawałki Queenu to kompletna porażka, Queen bez Fredka nie istnieje i koniec/
Popieram!