2009-01-21, 07:25 | Po prostu życie
Dziewice to dziwki
Prawdziwe dziewice nie będą opowiadać o swoim dziewictwie, bo dla nich jest to stan naturalny i innego nie znają. Te, które już nie są dziewicami, będą ględzić o tym do upadłego, bo najłatwiej jest mówić o czymś, czego się nie zna lub po prostu o czym się zapomniało. Zupełną komedią jest lansowanie dziewictwa estradowego, co czynią rozmaite gwiazdy po to, by sprzedać więcej swoich płyt i zarobić jeszcze więcej pieniędzy na nieszczęśliwych nastolatkach, które nie mogą wyleczyć się z pryszczy i nadmiernego pocenia. Moment komediowy polega na tym, że zwykle czynią to te artystki co do których nie można mieć cienia wątpliwości, że dziewictwo już dawno za nimi. Można mieć nawet pewność, że nie ma na tym pięknym świecie perwersji, której by nie spróbowały, kiedy były nawalone jakimś świństwem lub po prostu wódą.
Cały cyrk wokół dziewictwa rozkręciła panna Spears, która opowiadała publicznie o tym, co też przeżywa przed tą pierwszą i jedyną w swoim rodzaju nocą. Brednie te podniosły sprzedaż krążków nagrywanych przez blond idiotkę, nie na długo jednak. Być może za oceanem jest więcej naiwniaków, którzy łykną takie niedorzeczności i opowiadanie o dziewictwie w stanie nienaruszonym to tamtejszy obyczaj.
Okazuje się jednak, że i u nas niektóre gwiazdy zaczynają śmiało mówić o tym, że czekają na tego jedynego. Nie potrafię stłumić śmiechu, kiedy wymieniam nazwiska tych istot: Gosia Andrzejczuk alias Andrzejewicz, Jola Rutowicz zwana Jolą Drutowicz oraz Sasza jakaś tam, zwana ruską tirówką z Eurowizji – to ta piękność, która razem z Ivanem bez Delfina pojechała kiedyś reprezentować Polskę na tym beznadziejnym festiwalu. Panowie przyjrzyjcie się tym osobom! Co widzicie? Widzicie Gosię, która dziewicą nie jest już, jak przypuszczam, od początku liceum. Paru chłopaków z Podlasia mogłoby rzucić pewne światło na tę skomplikowaną problematykę. Jola, he, he, he, he, Rutowicz? Trzeba mieć rozum w d…e, a d…ę we Władywostoku, jak powiedział kiedyś Stanisław Tym, żeby uwierzyć Joli Rutowicz w te brednie. Jola po prostu nie wie, co to jest dziewictwo, bo straciła je tak dawno, że zapomniała już, o co chodzi. Myśli pewnie, że bycie dziewicą to odmowa seksu oralnego swojemu chłopakowi i jego kumplom przez cały tydzień. Sasza dziś otwarcie przyznaje, że dziewicą nie jest, ale była i to bardzo długo. Ufamy jej. Do niewzruszonej wiary w jej słowa skłania nas szczególnie jej bezpretensjonalny i skromny sceniczny imidż.
Pytanie, które ciśnie się na usta, jest natury psychologiczno- handlowej. Po co to tak opowiadać? Żadna z nich nie śpiewa na tyle dobrze, żeby na śpiewie robić prawdziwe pieniądze. Te groszaki, co sobie tak oskrobują, mogą skrobać dalej bez robienia z siebie kretynek, ale być może chodzi o to, aby prowokować felietonistów. Wszak nie od dziś wiadomo, że nie istnieje zła reklama.
Gość
Komentarze (6)
wypociny warte pośledniej wartości merytorycznej bloga jakiegoś zbuntowanego i szalonego piętnastolatka.
chcesz pisać takie teksty? skończ najpierw gimnazjum.