2010-10-02, 07:01 | Moda + sexy ciało
Męskie klejnoty w służbie reklamy
Ogromne zaciekawienie wzbudziła niedawno sesja reklamująca męskie zegarki. Ukazała się w Biblii mody męskiej, magazynie Geil. Roznegliżowani panowie pojawiają się w nim nader często, promując bieliznę, szlafroki, piżamki i kosmetyki. Jednak zdjęcia zegarków to ocierają się (sic!) o wyuzdaną erotykę, by nie rzec pornografię. Penis pełni w nich rolę jeszcze jednego modela, z którym w interakcję wchodzi zarówno modelka, jak i drugi model. Czy taka reklama ma w ogóle sens?
Antropolodzy sugerują, że seks w reklamach to strzał w dziesiątkę, ponieważ jest to jedna z tych rzeczy, które w naturalny sposób wzbudzają ludzką ciekawość. Seks to sfera intymna, rozgrywająca się za zamkniętymi drzwiami. Możliwość podejrzenia przez dziurkę od klucza lub obiektyw aparatu, co dzieje się po drugiej stronie to wabik, któremu trudno się oprzeć. Plakat, zdjęcie, billboard będą przyciągać więc naszą uwagę, czy mamy na to ochotę, czy nie.
Problem jak zwykle polega na wyznaczeniu granic. Historia reklamy zna bowiem przykłady sesji, które narobiły więcej złego niż dobrego, przynosząc firmie poważne straty. O jedną gołą pupę za wiele pokazała choćby marka Abercrombie & Fitch. Ich katalog z 2001 roku, zatytułowany „XXX Wet, Hot Summer Fun” rozsierdził obrońców moralności, którzy zdobyli zakaz rozpowszechniania zdjęć nagich chłopców i dziewcząt w kilku stanach. Jak się okazało, spowodowało to mniejszy przychód ze sprzedaży ubrań i w konsekwencji mniejsze zyski. Gromy posypały się także na Dolce & Gabbana za serię reklam, w których mężczyźni seksualnie atakowali kobiety.
Mądrze rozegrana strategia przynosi jednak zazwyczaj więcej korzyści niż strat. Seks był potężnym narzędziem w promocji takich marek jak Calvin Klein, United Colors of Benetton, czy Sisley. Ocenia się, że kampania ociekająca seksem potrafi przynieść aż 13- 15 % większe zyski. Liczby nie kłamią, możemy więc spodziewać się, że i golizna tak łatwo nie da za wygraną.
A co na to Polacy? Widać, że pilnie studiowali statystki. Hitem ostatnich dni jest krążący w sieci viral, reklamujący miasto Gdańsk. W roli głównej rolnik świecący nagimi pośladkami. W ciągu kilkunastu dni filmik zobaczyło ponad dwa miliony Internautów, a o materiale dyskutowano w Faktach i TVN24. Jak widać, co kraj to obyczaj. Ale ze światem łączy nas na pewno to, że lubimy, gdy jest goło i wesoło.
Gość
Komentarze (34)
a mozna cofnąć się do przodu?