2009-01-22, 06:58 | Po prostu życie
Skąd się wziął karnawał w Rio?
W XIX stuleciu bogate i wolne Brazylijki w niczym nie przypominały kobiet, które dziś spotyka się na ulicach Rio czy Sao Paulo, a na pewno nie były podobne do tancerek z sambodromu. Brazylia z jej ultrakatolicką tradycją, patriarchalnym modelem rodziny, ścisłą hierarchią społeczną oddzielającą białych od czarnych i wolnych od niewolników nie była krajem, gdzie młode i żądne przygód dziewczęta mogłyby się wyszaleć. Przez cały rok trzymano je pod kluczem i zabraniano kontaktów z rówieśnikami i mężczyznami w ogóle. Kobiety mimo upałów chodziły ubrane w kilka warstw jedwabnych sukni i bawełnianych halek, nogi okrywały oczywiście pantalony, które były gwarancją cnotliwego prowadzenia się panienki. Tak było przez cały rok aż do dnia 18 lutego, gdy rozpoczynały się trzy dni karnawałowego szaleństwa. Na czym polegała karnawałowa zabawa cnotliwych Brazylijek?
Będzie to spore zaskoczenie; otóż panny bez względu na stan majątkowy stawały w oknach lub na varandas czyli w otwartych drzwiach z przygotowanymi uprzednio limoes de cher. Były to woskowe kulki napełnione pachnidłami. Kulki owe dziewczęta rzucały w snujących się ulicami mężczyzn. Oczywiście w tych, którzy im się podobali. Od uderzenia w ramię lub głowę kulka pękała i szczęśliwiec zamieniał się natychmiast w perfumerię. Mógł potem podejść do dziewczyny i pocałować ją w usta. Takie obowiązywały reguły. W praktyce wiadomo – na pocałunkach się nie kończyło, stąd i cnotliwość brazylijskich dziewcząt była mocno problematyczna. Mężczyźni także rzucali kulkami w kobiety i one mogły każde trafienie wykorzystać w ten sam sposób. Zabawa ta trwała od rana do…szóstej wieczorem. Potem wszyscy szli grzecznie spać.
Zwyczaj ten był bardzo stary, niektórzy pisarze wywodzą go wręcz z czasów mitycznych. W roku 1854 zrezygnowano z tej formy rozrywki i zorganizowano pierwsze kawalkady i pochody tancerzy, które z czasem przekształciły się w konkursy szkół samby. W rytmie obłędnej muzyki, w ciemnościach oświetlonych pochodniami nikt nie zawracał sobie głowy jakimiś tam kulkami i pocałunkami w usta. Rio i karnawał w Brazylii stał się synonimem rozrywki grzesznej i wyuzdanej.
Gość
Komentarze (1)