4 komentarze | dodaj komentarz ›

2010-10-11, 14:00 | Po prostu życie

Znaczy kapitan

Michał Żewłakow  David Beckham  Paolo Maldini  Michel Platini  Kazimierz Deyna  Franz Beckenbauer  piłka nożna  felieton 

Michał Żewłakow, David Beckham, Paolo Maldini, Michel Platini, Kazimierz Deyna, Franz Beckenbauer, piłka nożna, felieton, zdjęcie, fotografia
fot. PAP / Grzegorz Michałowski
Sport drużynowy nie może obejść się bez kapitana zespołu. Jest on rozjemcą sporów boiskowych, pośrednikiem między sędzią a zawodnikiem, uczestniczy w dyskusjach między zawodnikami oraz reprezentuje zespół poza murawą. Decyduje o atmosferze w drużynie, rozstrzyga spory, występuje w roli adwokata zespołu w rozmowach z trenerami, prezesami i całą wierchuszką działaczy.

Kto może być kapitanem? Na pewno osoba mająca posłuch w drużynie, stanowiąca wzór dla innych sportowców danej dyscypliny. Zwykle drużyna wybiera najstarszego gracza w drużynie albo - w przypadku reprezentacji - o najdłuższym stażu. W polskiej reprezentacji Michał Żewłakow właśnie zagrał setny mecz i pod względem ilości rozegranych spotkań zrównał się z Grzegorzem Lato. Jest więcej niż prawdopodobne, że na setce się nie skończy.

Niewielu zawodników pełniło funkcję kapitana w sposób zapadający w pamięć. Najczęściej przychodzącymi na myśl są zawodnicy, którzy pełnili funkcję przez długi czas. Ale tylko kilku było wybitnymi jednostkami. Jako że najbardziej spektakularne przykłady stanowią piłkarze nożni, o nich będzie w tym tekście.

Nie pamiętam z racji wieku lat 50-tych, 60-tych. Dopiero dzięki przekazom telewizyjnym kojarzę mecze z lat 70-tych. Pierwszym kapitanem, który rządził i dzielił także poza boiskiem, był Niemiec Franz Beckenbauer. W latach 1965 – 1977 w reprezentacji RFN rozegrał 103 mecze. Z drużyną narodową zdobył  tytuł mistrza Europy w 1972 roku oraz mistrza świata w 1974 roku. Był jednym z fundamentów Wunderteamu, który na wodnistym boisku w Stuttgarcie pokonał Polskę 1:0.


Na boisku „Kaisera” cechowała elegancja, perfekcja w odbiorze piłki i nienaganna technika:


Po zakończeniu kariery Beckenbauer święcił triumfy jako trener reprezentacji, z którą zdobył wicemistrzostwo świata w 1986 roku i mistrzostwo 1990 roku. Obecnie pełni rolę prezydenta Bayernu Monachium.


W tych samych latach 70. rolę kapitana pełnił w polskiej drużynie Kazimierz Deyna. Legendarny ”Kaka” osobowością i talentem przewyższał nie tylko kolegów z zespołu, ale prawie każdego z przeciwników. Nie jest nadużyciem określenie go jako piłkarskiego geniusza. Z piłką potrafił robić cuda.


Do annałów polskiego futbolu przeszły gole strzelone Węgrom w finale olimpijskim w 1972 roku, Włochom na mundialu w 1974 roku, Portugalii bezpośrednio z rzutu rożnego w eliminacjach do MŚ Argentina 78.


Polska - Portugalia 1:1 - 1977
Załadowane przez: www_deyna_info. - Obejrzyj najnowsze wideo

Polska - W�ochy 2:1 - World Cup 1974 Poland - Italy 2:1
Za�adowane przez: www_deyna_info. - Wiadomo�ci wideo z ca�ego �wiata

Niestety Kazika, jak go określali koledzy z boiska, pamięta się też z powodu niewykorzystania karnego w meczu z Argentyną. Smutne, że poza boiskiem jego życie potoczyło się zupełnie inaczej. Z daleka od prawdziwej piłki.


W latach 80. najbardziej wyróżniającym się kapitanem był Francuz, Michel Platini. W 1984 roku z „Tricolores” zdobył Mistrzostwo Europy. Jego popisowym zagraniem były gole strzelane z rzutów wolnych. Znaczenia dla reprezentacji trudno przecenić. Można śmiało powiedzieć, że bez jego goli Francja nie zdobyłaby złota. Wystarczy obejrzeć skrót meczu półfinałowego Francja - Portugalia.


Na boisku imponował walecznością, zadziornością, doskonałym przeglądem pola i nienaganną techniką. Był prawdziwym przywódcą. Po zakończeniu kariery w 1987 roku nie spoczął na laurach, odcinając kupony od sławy. Po nieudanej przygodzie z prowadzeniem kadry Trójkolorowych w latach 1988 – 1992, poświęcił się pracy działacza i obecnie pełni rolę prezydenta UEFA.

Lata 90-te są dla mnie nierozerwalnie związane z piłkarzem, który opaskę kapitańską zakładał w klubie i reprezentacji. Włoch Paolo Maldini był wierny przez 25 lat jednemu klubowi AC Milan, a w reprezentacji Italii rozegrał 126 meczy. Z klubem zdobył trzykrotnie Puchar Europy, z drużyną narodową na mundialach w 1990 i 1994 roku zajął odpowiednio 2. i 3. miejsce. Przez 2 dekady „tifosi” włoscy nie mogli sobie wyobrazić Milanu i włoskiej jedenastki bez Maldiniego. Tak jak w latach 70. Niemcy kojarzeni byli z Beckenbauerem, tak Włosi nie byli drużyną bez Maldiniego. Jeśli Włosi mają jakiemukolwiek piłkarzowi wystawić pomnik (nie jestem pewien, czy już nie stoi), należy się on z pewnością Paolo.


Wreszcie pierwsza dekada XXI wieku, wg mnie sportowo i marketingowo zdominowana przez Anglika Davida Beckhama. Specjalista w strzelaniu goli z rzutów wolnych, najlepiej ułożona stopa świata – to z racji kilkudziesięciometrowych idealnych podań do partnera, Beck był w reprezentacji Albionu liderem biorącym ciężar gry na siebie w najtrudniejszych momentach. Pamiętacie mecz z Grecją, który decydował o angielskim awansie do w Korei i Japonii w 2002 roku? Tak strzelają tylko najlepsi.

 



Wracając do Michała Żewłakowa: chwalebne, że zagrał 100 razy w reprezentacji, chwalebne, że przez ponad 10 lat nie zszedł poniżej przyzwoitego poziomu, chwała mu za 2 mundiale i jedno EURO.  Należy do nielicznego grona piłkarzy, którzy posługując się poprawną polszczyzną mają coś ciekawego do powiedzenia poza wyświechtanymi frazesami. Jego umiejętność przyznania się do winy za przegrany mecz jest również godna pochwały. Ale obawiam, się że po latach zamiast dobrych występów w obronie, będziemy pamiętać jego fatalne podanie do Artura Boruca w Belfaście, które było początkiem końca białoczerwonych nadziei na awans do w RPA.



Pozostaje nadzieja, że za 2 lata, jak Bozia da zdrowie, będzie można pana kapitana postawić w jednym szeregu z ww. kolegami po fachu. Tylko jest warunek. Pozostałych 10 kolegów musi się poziomem też dopasować.

ŁM

Komentarze (4)

  • Panu Michałowi życze wszystkiego naj, ale z calym szacunkiem do piet nie dorasta ww. kapitanom. Ot dobry obronca i bardzo mily czlowiek:)
    Gość 14:30 (11.10.2010)
  • Kwestia postrzegania osobowości. Żewłakow osobowością nie jest i nigdy nie był. Gwarantuję, że w ponad połowie z tych 100 meczy popełnił błędy przez które padła lub prawie padła bramka. Nie mam nic do Smudy i szanuję jego pracę ale jeśli by spojrzał trzeźwym okiem to by zobaczył, że reprezentacja idzie w dół w rankingu FIFA z niewiarygodną prędkością, że pod kapitanatem Żewłakowa gra w obronie się nie układa. Jeśli napastnicy coś strzelą to i tak obrona to straci. Może to właśnie błąd. Ja osobiście na miejscu Smudy bym mu podziękował. A mówienie, że nie ma ludzi niezastąpionych mija się z prawdą.
    Gość 09:42 (13.10.2010)
  • I tak najlepszym kapitanem dla mnie jest Michael Ballack. Niemcy najlepsi!
    Marta 16:21 (13.10.2010)
  • Brakuje mi w zestawieniu Matheusa, Maradony, Sammera, Dungi. Ale pewnie wtedy artykul bylby za dlugi dla czytelnika;P
    Gość 16:44 (13.10.2010)
1-4 z 4

Na żywo

  • nie wiem mnie to nie szokuje

    Gość 22:20 (15.02.2011)

    Trumny i modelki

  • Właśnie... ubranie przeznaczone dla studenta, którego nie może kupić :D hahaha

    Gość 15:46 (15.02.2011)

    Ubiór dla studenta

  • co za bzdurny tekst!!! autor chyba nie doczytał czym jest aseksualność!!!!!

    Gość 00:31 (13.02.2011)

    Może właśnie ty jesteś aseksualny?

  • Autor: 1410

    Autor:Autor: Pilot

    Za złomowe F-16 mogliśmy wyposażyć nasze wojsko w MiGi.Jeżeli kaczory czują wstręt do Rosji,to można było zamówić samoloty w Szwecji lub we Francji,ale u Europejskiego producenta.Chodzi o możliwość remontów w pobliskich bazach..F-16 bez bazy remontowej, pójdą szybko na zlom.Dla PiS-u nawet gówno amerykańskie uchodzi za złoto.


    Tyle tylko, że wszystkie wymienione przez ciebie konstrukcje mają wady:
    - Gripen jest samolotem stosunkowo młodym i niedopracowanym (vide samoistne katapultowanie pilota podczas ostrego manewru)
    - Rafale, ta konstrukcja jest używana jedynie przez Francję. Dlatego też uzbrojenie jakie przenosi, nie poraża (chodzi tu o wymienność rodzajów broni-np. amerykanskich pocisków sidewinder lub amraam)

    Gość 23:33 (12.02.2011)

    MIG-29, najlepszy samolot Układu Warszawskiego

  • Autor: matewek


    hahahah odwarzny sie znalazl, jesli masz 100lat to ok zwracam honor. ale jesli masz od 10-30lat nie pisz ze jestges taki NIEUSTRASZONY bo sie zdziwisz


    Nie piszę, że jestem nieustraszony. Po prostu horrory nie wywierają na mnie zamierzonego przez ich twórców wrażenia. Nawet podczas oglądania horroru, który jest powszechnie uznawany przez fanów za film najwyższej klasy nie czuję napięcia, rosnącej dramaturgii, ani nie wczuwam się w pieczołowicie budowany nastrój. Zamiast tego znajduję wiele niedoróbek, albo kuriozalnych (w założeniu twórców pewnie nieziemsko strasznych) scen, które mnie po prostu bawią do łez. W sumie to może nawet trochę żałuję bo (jak twierdzą moi znajomi - fani horrorów) omija mnie niezła rozrywka i kawałek dobrego kina, ale cóż wychodzi na to że ten gatunek sztuki po prostu nie jest dla mnie.

    Polecam Ci Hostel. Ale... Wiadom 22:27 (11.02.2011)

    Najlepsze horrory według mistrza Scorsese

  • Autor: .

    ...Co w tym przyjemnego?


    Orgazm jest przyjemny. Albo coś z Tobą nie tak.

    Gość 11:30 (10.02.2011)

    Seks dla świętego spokoju

  • Autor: Gość

    Autor:Autor: Malina

    dziewczyna aka "Aśka" w tym artyule powinna dostac w glupi leb,bo rzeczy ktore wygaduje w tym reportazu to jakies wierutne bzdury.W zyciu na zywo nie miala okazji ogladac tych jakze pieknych stworzen,a rzuca pod ich adresem same oszczerstwa.Logicznym jest tez ze ptasznik nie wyjdzie z toalety tylko po to zeby ugryzc taka panne w zakłaczona dupe...wiadomo ze ptaszniki nie lubia nadmiaru wody,sa tez za czyste zeby lazic po zasranych gnojem rurach....Ludzie ktorzy maja nieuzasadniony lek wobec pajakow (a juz tym bardziej jesli nie mieli z nimi stycznosci) sa posmiewiskiem...



    malina to ty jestes posmiewiskiem i nienormalnym czlowiekiem, bo tylko taki moze pozytywnie wyrazac sie na temat hodowli pajakow - ptasznikow w domu. Jak pewnie wiesz - jak powinnas wiedziec - nie sa to bynajmniej domowe stworzenia i uzasadniony jest lek przed nimi. Zycze by to wlasnie ciebie taki jadowity ptasznik ugryzl w

    Anonymous 14:44 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Jadowite węże? Przecież w Polsce nie można hodować jadowitych!!! Ten fakt tylko kity wciska, żeby ludzie mieli co czytać.

    Anonymous 14:42 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Autor: anonim

    Duzo by o tym pisac...
    Mam 50 lat i wciaz lecze traumy powstale w dziecinstwie. Szkola, kolonie, rowiesnicy, dom rodzinny, molestowanie.
    Wtedy nie bylo psychologow itp w szkolach, nauczyciele z lapanki nieduoczeni z brakami dydaktycznymi wybierali sobie taka ofiare i dawali klasie jak na talerzu. Zwykle byla to osoba o ktora nikt sie nie upomnial, ktorej nikt nie obronil.

    zdziwisz się ale ale nadal nie ma żadnej pomocy i nauczyciele się nie zmienili, kur*** myślałem, że tylko ja mam takie przeżycia ale skoro jest o tym cały artykuł i większość rzeczy się zgadza... sam nie wiem czy się cieszyć, że nie jestem sam czy smucić, że nie jestem jakiś oryginalny... chociaż w sumie to nie powód do dumy ale wydaje mi się, że moje dzieciństwo to było piekło... ale chciałbym się uporać ze swoimi traumami przynajmniej tymi z dzieciństwa... a teraz jestem w liceum nie daje sobie rady wszystko się nawarstwia problemy

    Gość 23:18 (05.02.2011)

    Traumy z dzieciństwa

  • Wyglada to nieapetycznie. Takie akcje mozna promowac w inny, mniej razace oczy, sposob.

    ona 11:30 (05.02.2011)

    Towarzystwo Ochrony Zwierząt

Wcześniejsze komentarze