2010-10-16, 07:31 | Margines
Social Network
Dwudziestosześciolatek jest dziś oceniany na niecałe 7 miliardów dolarów. Problem w tym, że sukces ma przeważnie wielu ojców i tak też jest w tym przypadku. Film przedstawia ostatnich kilka lat Zuckerberga od chwili, gdy zaczął pracować nad portalem społecznościowym, do niedawnego układu z pozywającymi go braćmi Winklevossami. Twierdzili oni, że Zuckerberg ukradł ich pomysł na ekskluzywny, studencki portal społecznościowy.
Z filmu dowiadujemy się, że motywacją dla Zuckerberga było stworzenie czegoś, co zwróciłoby uwagę studenckiego bractwa na Harvardzie. Nie wdając się w szczegóły, Zuckerberg nabroił, zgłosili się do niego przystojni i wymuskani bracia Winklevoss, zlecili mu wykonanie pewnego zadania, a następnie powstał Facebook.
Zanim wybierzecie się na Social Network, sugeruję obejrzeć w sieci prawdziwego Zuckerberga, np. tu:
Dopiero wtedy docenicie grę Jesse Eisenberga. Zuckerberg zachowuje się i mówi jak Detektyw Monk na spidzie. Eisenberg doskonale naśladuje ten sposób bycia. Mimo że film porusza z pozoru nudne sprawy prawne i komputerowe, akcja toczy się wartko, a to za sprawą pocięcia chronologicznego ciągu wstawkami ze składania przez Zuckerberga wyjaśnień w gronie prawników. Daje to widzowi możliwość konfrontacji wydarzeń z przeszłości z ich obecną oceną uczestników tych zajść.
Przy okazji dowiadujemy się interesujących faktów z krótkiej historii Facebooka, choćby tego, że jednym z udziałowców jest Sean Parker, twórca Napstera. Mamy też możliwość zobaczenia przez chwilę świata Ivy League. Nie ukrywam, że zazdroszczę absolwentom prestiżowych amerykańskich uczelni, że mieli okazję studiować w tyglu genialnych pomysłów. Nasi żakowie, choćby studiowali na uczelni zajmującej czołowe miejsce w rankingu Perspektyw, zwykle w okolicach drugiego roku bardziej interesują się bieżącą pracą, praktykami i ogólną prozą życia.
Oczywiście, nie każdy ma genialny pomysł na biznes, ale dla mnie morał z filmu jest taki, że w życiu nie zawsze można być tylko księgowym. Dlaczego? Obejrzyjcie Social Network.
Gość
Komentarze (13)
artykuly niewyrazajace zachwytu sa oskarzane o to, ze ociekaja jadem. na tym polega wyrazanie opinii na jakis temat. jest sie za albo przeciw. po sroku jest nijakosc.
Mamy znacznie wiekszy potęcjial do rozwoju, a wlaścienel F trafił na tępych amerykanów co tylko dupcie mozna zauważyc na portalach.... a my moze powiniśmy nakręcic film o M.Kopernik czy Pan Klusek - stworzył duża firme komputerowa w Polsce, ale jak to bywa SLD w latach 90-98 dobrałoo mu sie do pupy!!
Brak mi słów jaki to będzie film, ale wolę popisac na GG z kumplem niz iść do kina na ten przereklamowany film.