6 komentarzy | dodaj komentarz ›

2010-10-18, 14:00 | Po prostu życie

Bielszy odcień bieli

Polska  Austria  sport  narty  narciarstwo 

 Polska, Austria, sport, narty, narciarstwo, zdjęcie, fotografia
Z dzieciństwa pamiętam jak mantrę powracające stwierdzenie, że Polska narciarzami stoi, że ponad 3 miliony ludzi uprawiają ten sport. Pytanie, skąd ta liczba się brała, podobnie jak przełożenie ilości nad jakość uprawianego sportu pozostaje bez odpowiedzi do dziś.

Od tej chwili minęło 20 lat. Zniknęły granice na zachód od Odry, pojawiła się Unia Europejska, zapachniało walutą o nazwą EURO. Nagle owiane nimbem tajemnicy, legendarne stoki Austrii, Włoch, Szwajcarii przestały być tylko marzeniem sennym. Każdego roku tysiące rodaków podążają w kierunku Kaprun, doliny Zillertal, lodowca Dachstein, włoskiej Marmelade czy szwajcarskiego Gstaad. Wymieniłem tylko kilka z wielu popularnych miejsc białego szaleństwa. Tysiące Polaków okupują od stycznia do lutego stoki poza granicami Polski. Zrozumiałe, że tubylcy uważają nas za nację bardzo usportowioną i kochającą narciarstwo. Czy tak jest w istocie?

Rozwój narciarstwa w Polsce rozpoczął się w chwili powołania do życia w 1919 roku organizacji o nazwie Polski Związek Narciarstwa. Celem był rozwój dyscyplin narciarskich w kraju i kontakty z organizacjami tego typu na świecie. Szerokie kontakty polskich działaczy owocują organizacją I Międzynarodowych Zawodów Narciarskich FIS w 1928 roku. Można powiedzieć, że dzięki kontaktom PZN w Europie polscy alpejczycy, skoczkowie, biegacze uczestniczą w zawodach dużej rangi za granicą. Do wyróżniających się w ówczesnym światku narciarzy należeli Bronisław Czech, Helena Marusarz i skoczek Stanisław Marusarz – wicemistrz świata z Lahti z 1938 roku. To dzięki sukcesom sportowców Polska organizuje Mistrzostwa Świata w 1939 roku, a społeczeństwo garnie się do narciarstwa. Świetnie zapowiadająca się dekada lat 40. w sporcie narciarskim w Polsce nigdy nie następuje. Wrzesień 1939 roku przekreśla wszystko.

Po wojnie narciarstwo w Polsce trzeba budować od podstaw. Brakuje zawodników, trenerów, terenów do jazdy, brakuje wreszcie chętnych. W kraju straszliwie dotkniętym wojną, mało kto może pozwolić sobie na tygodniowe wczasy pod Giewontem i szusowanie z Kasprowego. Małymi krokami, podczas obozów uczniowskich, studenckich jazda na dwóch deskach znowu staje się modna. Wraz z zainteresowaniem idzie rozwój infrastruktury. Powstają nowe wyciągi już nie tylko w Tatrach i na Podhalu, ale także w Beskidach.

Faktyczna popularność narciarstwa rodzi się w latach 70. Dzięki przekazom telewizyjnym Polacy mogą oglądać popisy skoczka Wojciecha Fortuny, zdobywcy złotego medalu na IO w Sapporo w 1972 roku. Na widok popisów Andrzeja Bachledy-Curusia krew krąży szybciej w żyłach każdego pasjonata nart. Zakopiańczyk zdobywa brązowy medal na we włoskiej Val Gardena w 1970 roku oraz srebro w 1972 w szwajcarskim St. Moritz. W Sapporo w super gigancie jest szósty.

Są lata 70. Wyjazd na zimowiska w Polsce są już rzeczą oczywistą. Rodzice nie wyobrażają sobie nie wysłać dziecka na 2 tygodnie do Białki, Murzasichla, Szczyrku, Wisły. To dzięki takim wyjazdom nasi rodzice uczą się pierwszych kroków i upadków na śniegu. Dzięki nim my też umiemy jeździć. I wydaje się nam, że umiemy jeździć najlepiej na świecie, dopóki w 1989 roku nie pada komunizm, a my możemy pierwszy raz spędzić urlop narciarski na zgniłym Zachodzie. Tutaj na widok popisów rówieśników (nastoletnich) opadają nam szczęki. Pomijam wyposażenie sprzętowe, które przy przaśnych Polsportach, Relaksach, wiązaniach Beta i Gamma wygląda jak z innej planety. Młodzi Austriacy i Włosi jeżdżą na poziomie mistrzów widzianych w telewizji. Ich christianie są idealne, zacięcia na zmrożonym śniegi bajkowe a jazda po puchu – kosmos! My też tak chcemy! Polak też potrafi!

No właśnie. Różnica między nami a np. Austriakami jest taka, że co prawda zaczynają naukę jazdy na deskach, desce w tym samym wieku co my – powiedzmy 4, 5 lat, ale później mają sposobność szlifowania umiejętności przez kilka miesięcy w roku. Tymczasem polskie dziecię a potem dorosły ma kontakt ze śniegiem przez góra 14 dni w roku.

Austriak lat np. 8 mieszkający w górskim terenie (zajmującym jakieś 80% powierzchni kraju) ma obowiązkowe zajęcia z narciarstwa. Polak w tym samym wieku z racji braku pieniędzy w szkole jest ich pozbawiony.

Nastoletni Austriak nie siada przed komputerem po szkole, tylko jedzie na jeden z kilkudziesięciu wyciągów umożliwiających jazdę po wielokilometrowych trasach. W tym samym wieku młody góral, patrząc na kilometrową kolejkę do wyciągu, z 2 trasami długości 800 m idzie po szkole do domu.

Kiedy młody Austriak nie ma pieniędzy na sprzęt, dostaje go ze szkoły albo z klubu. A w Zakopanem, Poroninie, Białce, Szczyrku, Wiśle, Korbielowie dostaje się narty po starszym bracie albo po wujku, który ostatni raz miał je na nogach w zimę stulecia i od tamtej pory kurzą się w kącie komórki.

Wniosek? Trzeba być naprawdę silnym charakterem, aby w Polsce w sportach zimowych coś osiągnąć. Te 3 miliony ludzi (teraz pewnie i więcej) to w ogromnej mierze amatorzy. Polski narciarz, snowboardowiec jak może unika stoków w Polsce. Brakuje dobrych, długich, urozmaiconych tras, brakuje skipasów obejmujących zasięgiem dany region, brakuje dobrej infrastruktury drogowej i hotelowej.

Dlatego nie dziwmy się, że mistrzowie nie rodzą się pęczkami jak w Austrii, która co roku wystawia nowych narciarzy głodnych sukcesów. Pewnie, można powiedzieć, że w Alpach śnieg leży przez kilka miesięcy w roku a na lodowcach przez 365 dni, więc mają gdzie trenować. Można zrzucić winę na zmienną polską pogodę, na halny rozpuszczający śnieg po 2 dniach, na brak wyciągów. Tylko z drugiej strony wystarczy popatrzeć na naszych południowych sąsiadów.

Czechy, Słowacja - kraje bez lodowców - mają w swych szeregach naprawdę dobrych alpejczyków, żeby wymienić Sarkę Zahrobską czy Veronikę Zuzulovą. Niby mają więcej wyciągów i tras, ale nie zapominajmy o szkoleniu młodzieży i o dostępie do sprzętu narciarskiego dla młodych adeptów. To nie muszą być „wypasione” Rossignole czy Salomony. Wystarczą na początek trochę zużyte Sporteny, Blizzardy. Wtedy gwarantuję, że nie za rok, nie za 2 lata, ale na pewno za 10 - 20 lat doczekamy się następców Bachledy-Curusia. Niech to nawet będzie dziecko Alicji i Colina. Pudelek pewnie obwieści to jako pierwszy.

ŁM

Komentarze (6)

  • dobry artykuł...Polska na narty!!
    skiyoung 21:20 (18.10.2010)
  • Polska narciarzami stoi ale co z tego. 3/4 ucieka na jazde poza Polske. Bo u nas nie ma prawdziwych warunkow do jazdy. Nie dziwmy sie ze nie ma sukcesow. Kowalczyk i Malysz to jaskolki ktore wiosny nie czynia. No moze w skokakch cos sie ruszylo. Ale biegi, zjazdy - dno!
    Gość 14:36 (19.10.2010)
  • Jesteśmy biednym krajem, a to co zarobimy jest natychmiast rozgrabione przez różnej maści politykierów oraz złodziejaszków. I będzie tak jeszcze trwało, dopóty im na to się pozwala, a trwa to już ponad 20-lat.
    Gość 20:25 (19.10.2010)
  • Od 4 smigam na nartach, ale jeszcze w Polsce nigdy nie byłem na stoku. Wole Słowacje i Czechy. Wystaczy to co czytam na forach narciarskich o stokach w Polsce. A ja jak jade na narty to chce pozjezdzac a nie stac w kilometrowych kolejkach. W 100 % zgadzam się z tezami artykułu. Przykładow wiele pozdrawiam wszystkich co jechali zakopianką. A potem gorale zdziwieni ze im turysci nie dojechali i dudtkow mało.
    DZIOBAK 21:29 (19.10.2010)
  • a ja byłam raz na nartach, i mi się nie podobało.. wiem, że ludzie lubi ten sport, ale ja w nim nic nie widzę.. :/
    ja 00:15 (20.10.2010)
  • mam kolegę który mawia że jak ma ochotę się wkurwić to jedzie w Polsce na narty
    Gość 10:48 (20.10.2010)
1-6 z 6

Na żywo

  • nie wiem mnie to nie szokuje

    Gość 22:20 (15.02.2011)

    Trumny i modelki

  • Właśnie... ubranie przeznaczone dla studenta, którego nie może kupić :D hahaha

    Gość 15:46 (15.02.2011)

    Ubiór dla studenta

  • co za bzdurny tekst!!! autor chyba nie doczytał czym jest aseksualność!!!!!

    Gość 00:31 (13.02.2011)

    Może właśnie ty jesteś aseksualny?

  • Autor: 1410

    Autor:Autor: Pilot

    Za złomowe F-16 mogliśmy wyposażyć nasze wojsko w MiGi.Jeżeli kaczory czują wstręt do Rosji,to można było zamówić samoloty w Szwecji lub we Francji,ale u Europejskiego producenta.Chodzi o możliwość remontów w pobliskich bazach..F-16 bez bazy remontowej, pójdą szybko na zlom.Dla PiS-u nawet gówno amerykańskie uchodzi za złoto.


    Tyle tylko, że wszystkie wymienione przez ciebie konstrukcje mają wady:
    - Gripen jest samolotem stosunkowo młodym i niedopracowanym (vide samoistne katapultowanie pilota podczas ostrego manewru)
    - Rafale, ta konstrukcja jest używana jedynie przez Francję. Dlatego też uzbrojenie jakie przenosi, nie poraża (chodzi tu o wymienność rodzajów broni-np. amerykanskich pocisków sidewinder lub amraam)

    Gość 23:33 (12.02.2011)

    MIG-29, najlepszy samolot Układu Warszawskiego

  • Autor: matewek


    hahahah odwarzny sie znalazl, jesli masz 100lat to ok zwracam honor. ale jesli masz od 10-30lat nie pisz ze jestges taki NIEUSTRASZONY bo sie zdziwisz


    Nie piszę, że jestem nieustraszony. Po prostu horrory nie wywierają na mnie zamierzonego przez ich twórców wrażenia. Nawet podczas oglądania horroru, który jest powszechnie uznawany przez fanów za film najwyższej klasy nie czuję napięcia, rosnącej dramaturgii, ani nie wczuwam się w pieczołowicie budowany nastrój. Zamiast tego znajduję wiele niedoróbek, albo kuriozalnych (w założeniu twórców pewnie nieziemsko strasznych) scen, które mnie po prostu bawią do łez. W sumie to może nawet trochę żałuję bo (jak twierdzą moi znajomi - fani horrorów) omija mnie niezła rozrywka i kawałek dobrego kina, ale cóż wychodzi na to że ten gatunek sztuki po prostu nie jest dla mnie.

    Polecam Ci Hostel. Ale... Wiadom 22:27 (11.02.2011)

    Najlepsze horrory według mistrza Scorsese

  • Autor: .

    ...Co w tym przyjemnego?


    Orgazm jest przyjemny. Albo coś z Tobą nie tak.

    Gość 11:30 (10.02.2011)

    Seks dla świętego spokoju

  • Autor: Gość

    Autor:Autor: Malina

    dziewczyna aka "Aśka" w tym artyule powinna dostac w glupi leb,bo rzeczy ktore wygaduje w tym reportazu to jakies wierutne bzdury.W zyciu na zywo nie miala okazji ogladac tych jakze pieknych stworzen,a rzuca pod ich adresem same oszczerstwa.Logicznym jest tez ze ptasznik nie wyjdzie z toalety tylko po to zeby ugryzc taka panne w zakłaczona dupe...wiadomo ze ptaszniki nie lubia nadmiaru wody,sa tez za czyste zeby lazic po zasranych gnojem rurach....Ludzie ktorzy maja nieuzasadniony lek wobec pajakow (a juz tym bardziej jesli nie mieli z nimi stycznosci) sa posmiewiskiem...



    malina to ty jestes posmiewiskiem i nienormalnym czlowiekiem, bo tylko taki moze pozytywnie wyrazac sie na temat hodowli pajakow - ptasznikow w domu. Jak pewnie wiesz - jak powinnas wiedziec - nie sa to bynajmniej domowe stworzenia i uzasadniony jest lek przed nimi. Zycze by to wlasnie ciebie taki jadowity ptasznik ugryzl w

    Anonymous 14:44 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Jadowite węże? Przecież w Polsce nie można hodować jadowitych!!! Ten fakt tylko kity wciska, żeby ludzie mieli co czytać.

    Anonymous 14:42 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Autor: anonim

    Duzo by o tym pisac...
    Mam 50 lat i wciaz lecze traumy powstale w dziecinstwie. Szkola, kolonie, rowiesnicy, dom rodzinny, molestowanie.
    Wtedy nie bylo psychologow itp w szkolach, nauczyciele z lapanki nieduoczeni z brakami dydaktycznymi wybierali sobie taka ofiare i dawali klasie jak na talerzu. Zwykle byla to osoba o ktora nikt sie nie upomnial, ktorej nikt nie obronil.

    zdziwisz się ale ale nadal nie ma żadnej pomocy i nauczyciele się nie zmienili, kur*** myślałem, że tylko ja mam takie przeżycia ale skoro jest o tym cały artykuł i większość rzeczy się zgadza... sam nie wiem czy się cieszyć, że nie jestem sam czy smucić, że nie jestem jakiś oryginalny... chociaż w sumie to nie powód do dumy ale wydaje mi się, że moje dzieciństwo to było piekło... ale chciałbym się uporać ze swoimi traumami przynajmniej tymi z dzieciństwa... a teraz jestem w liceum nie daje sobie rady wszystko się nawarstwia problemy

    Gość 23:18 (05.02.2011)

    Traumy z dzieciństwa

  • Wyglada to nieapetycznie. Takie akcje mozna promowac w inny, mniej razace oczy, sposob.

    ona 11:30 (05.02.2011)

    Towarzystwo Ochrony Zwierząt

Wcześniejsze komentarze