2010-10-20, 07:01 | Pieniądze + styl życia
Czy iPhone pogrzebie Apple?
Do niedawna iPhone rządził w świecie smartphone’ów. Albo miałeś iPhone’a, albo jakiś telefon. Aż tu nagle, tylnymi drzwiami na rynek wślizgnął się Android. Fakt, pierwsze telefony HTC dedykowane pod system operacyjny Google’a pachniały bardziej chińszczyzną niż Doliną Krzemową, ale obecnie Android dostępny jest w kilkunastu aparatach różnych marek, w tym Motoroli, Samsunga i o wiele bardziej dojrzałych HTC (np. Wildfire, Desire, Legend).
Już teraz na naszym rynku dostępnych jest około 10 modeli z systemem operacyjnym Android, a do końca roku ma być ich jeszcze więcej. Na świecie jest ich w sumie około 90. Mimo całej applowskiej szopki związanej z wprowadzeniem na rynek telefonu iPhone 4, Amerykanie kupują obecnie więcej aparatów z Androidem niż z nagryzionym jabłkiem na odwrocie. Analitycy twierdzą, że jeśli trend ten się utrzyma, to w ciągu parunastu miesięcy Android może zrównać się z iPhone’em. Bo iPhone jest tylko jeden. W tym wypadku niestety TYLKO jeden.
To nie pierwszy raz, kiedy Apple zapędził się sam w kozi róg. Podobna sytuacja miała miejsce na początku lat 80-tych ubiegłego wieku, kiedy Macintosh konkurował z pecetami działającymi na systemie operacyjnym Microsoftu. Na wiele lat komputery Apple zepchnięte zostały do niszy dla profesjonalistów i ekscentryków, którzy uważali za stosowne wydać dwa-trzy razy tyle pieniędzy na komputer, którego funkcjonalność była ograniczona ze względu na brak kompatybilności z dominującym systemem operacyjnym.
Tłuste lata Apple powróciły dopiero pod koniec ubiegłego wieku, kiedy Macintosha zastąpił iMac. To niebanalny design, który odróżniał komputery Apple od szarych maszyn biznesowych, pomógł firmie wrócić na biurka. Dziesięć lat później ciekawych designersko komputerów jest multum, a Apple trzyma się głównie dzięki temu, że system operacyjny OS X jest stabilny, prosty w użyciu i na szczęście kompatybilny z windowsową pulpą.
Jednak polityka Apple nadal nie ułatwia życia użytkowników. Kto próbował serwisować Maka czy iPhone’a, ten wie, jaka to droga przez mękę. Prosta wymiana elementu obudowy MacBooka trwała ponad tydzień, a komputer musiałem w tym czasie zostawić w serwisie, bo Apple ściśle kontroluje przepływ części zamiennych. Dopiero po otrzymaniu zepsutej części centrum logistyczne odeśle nową. A na czym mam w międzyczasie pracować? Całe szczęście, że akurat miałem urlop.
Ale wracając do telefonów, sprawy nie mają się lepiej. iPhone’a “za złotówkę” może mieć już niemal każdy, więc aparat ten przestaje być wyznacznikiem statusu. Może i iOS jest niezły, ale kiedy moje cyfrowe życie skupione jest wokół Gmaila i innych usług Google’a, iPhone staje się kulą u nogi. Telefonu nie synchronizuje się już bowiem z komputerem, a z tzw. “chmurą”. A “chmurę” Google ma najlepszą.
A co z iPadem? Podobna sytuacja. Apple chciało być pierwsze na rynku i było, ale nad tabletami pracuje wiele firm. Pierwsze tablety na Androidzie już pojawiły się na rynku i niebawem dostępne będą w Polsce. Steve Jobs może sobie mówić, że 7-calowe wyświetlacze nie dają optymalnego (czyt. 9,7-calowego) doświadczenia, ale przynajmniej mam z czego wybierać. A o optymalnej przekątnej ekranu zdecyduje nie Jobs, a konsumenci.
Gość
Komentarze (19)
Bada OS... świerzynka ale kto wie :)
Niestety ale taka jest smutn prawda. U nas wszystko jest pod gore.
1. Raport kwartalny Apple (wczoraj wyszedł)
2. Raport kwartalny Nokii (aktualny będzie jutro, 21.10)
3. Raporty kwartalne Motoroli, Sony Ericssona i HTC
Zwrócić uwagę na pozycję: EBIDTA.
Dziękuję, dobranoc.
Nawet masz powiadomienia push.