2010-10-25, 14:00 | Po prostu życie
Zupełnie zwyczajny Hitler
Goebbels, człowiek odpowiedzialny za PR swego przywódcy, zadbał, by jego wizerunek był wszędzie. Jeśli Niemcy grali w karty, musiały być to karty ze swastyką i zdjęciem lub portretem wodza. Jeśli gospodynie chciały skruszyć orzech, musiały zrobić to dziadkiem do orzechów z Hitlerem. Na ścianie wisiał Hitler, z gazet groźnie patrzył Hitler, głowa Hitlera była przyciskiem do papieru na biurkach urzędników, zaś jego głos płynął z radia. Przed Hitlerem nie było ucieczki, w co bardzo szybko Niemcy uwierzyli. Poszli jednak o krok dalej, nie tylko akceptując tyrana, ale w końcu przekazując mu także władzę. „Nazywamy to samo mobilizacją społeczeństwa. Hitler także był zwykłym człowiekiem. Nie miał nadprzyrodzonej mocy. Byłby nikim bez wsparcia narodu” tłumaczy w wywiadzie dla New York Timesa Hans Ulrich – Thamer, jeden z kuratorów wystawy.
Berliński projekt jest bezprecedensowy ze względu na fakt, że po raz pierwszy zdecydowano się tak głośno i wyraźnie mówić o odpowiedzialności całego narodu niemieckiego za dopuszczenie Hitlera do władzy. To jednak nie wszystko. To także pierwsza wystawa w Niemczech, na której zostały pokazane eksponaty z Hitlerem. Powojenne prawo zakazywało rozpowszechniania wizerunku Fuehrera. Milcząco przyjmowano, że zasada dotyczy także przedsięwzięć artystycznych i muzealnych. Tym razem zdecydowano się przełamać obowiązujący trend w imię wyższego celu. W Niemczech, z jednej strony, spada bowiem wiedza na temat wydarzeń II wojny światowej, z drugiej zaś, narastają ekstremizmy na tle narodowościowym i rasowym. Pracownicy muzeum uznali więc, że ich obowiązkiem jest pokazać mechanizm narodzin fanatyzmu oraz tego, co Hannah Arendt nazwała „banalnością zła”. „Jedyną nadzieją na powstrzymanie nienawiści jest wyizolowanie ze społeczeństwa i wskazanie palcem ludzi, którzy są ekstremistami. Nie można im dać szansy na to, by funkcjonowali jak zwykli obywatele i pod przykrywką działalności publicznej zdobywali władzę” tłumaczy Thamer. Historia jego kraju jest najlepszym przykładem, że niewiele potrzeba, by stracić nad nimi kontrolę. W Niemczech przed 70 laty wystarczył jeden niespełniony artysta, za którym podążył jeden bezwolny naród.
Fot. Reuters / Forum
Gość
Komentarze (89)
tylko że wojna trwała niecałe 6 lat, a ja siedzę w gównie po kolana, od samego urodzenia. I mam już prawie 60 lat, a jeszcze nie było w Polsce ustroju który byłby przyjazny przeciętnemu robotnikowi. I nie ma na to żadnej nadziei.
Może powinno być wiecej takich ludzi jak 62-latek, który ostatnio zrobił wendettę w biurze PiS.
Gdyby ktoś ponad 70 lat temu ustrzelił Hitlera i Goebbels'a to pewnie nie doszłoby do II wojny i jej skutków.
Trzeba wyrywać chwasty zanim się rozsieją po ciemnej, podatnej ziemi.