2010-10-26, 07:01 | Pieniądze + styl życia
Fotoradary tylko w miejscach niebezpiecznych
Ja co roku robię około 30 000 kilometrów, a znam ludzi, dla których ze względów zawodowych i 60 000 rocznie nie jest wielkim osiągnięciem. W swojej karierze tylko dwa razy natknąłem się na fotoradar (może trzy, ale to się okaże za parę tygodni) i nie były to standardowe radary montowane na oznaczonych masztach, ale stojące gdzieś w ukryciu gminne maszynki do robienia pieniędzy.
Zwykle jest to pusty, prosty odcinek, według znaków już w obrębie terenu zabudowanego. Bywa, że radar jest tak ustawiony, że bez ostrego hamowania samochód nie zwolni z dozwolonych poza obszarem zabudowanym 90 km/h do wymaganych za białą tablicą 50 km/h. Ostatnio przychodzą nawet zdjęcia zrobione z tyłu. Nieważne, kto jest kierowcą. Można podać personalia, przyjąć mniejszą karę pieniężną, za to obciążoną punktami karnymi, albo będąc świadomym ciążącej odpowiedzialności karnej zeznać, iż nie pamięta się, kto feralnego dnia prowadził samochód. Kosztuje to 100 zł więcej, ale za to bez punktów. Tak się dzieje na drogach należących do gmin.
Z kolei na drogach krajowych radary (i atrapy) ustawiane są ponoć wyłącznie w miejscach niebezpiecznych, w których nie ma innego sposobu, aby przekonać kierowców do zdjęcia nogi z gazu. Wynika z tego, że na Trasie Katowickiej na odcinku Janki-Częstochowa jest około 20 niebezpiecznych punktów. Ja bym się zabrał za poprawianie tych niebezpiecznych miejsca, budował kładki, przejścia podziemne, skrzyżowania bezkolizyjne, ale radar ustawić prościej. No i szybciej się zwróci niż długofalowe oszczędności na leczeniu ofiar wypadków.
Ale teraz atrapy mają zniknąć, a fotoradary stawiane będą wyłącznie tam, gdzie są konieczne. O lokalizacji zadecyduje policja. Gdyby z radarem rozstawić się chciała straż miejska, będzie ona musiała uzasadnić powód, a w dodatku funkcjonariusze będą musieli stać w miejscu widocznym i oznaczonym.
W projekcie nowelizacji ustawy, nad którą pracują nasi milusińscy z Wiejskiej, została wprowadzona możliwość tolerancji przekroczenia dozwolonej prędkości o 5 km/h. Posłowie uważają, że w ten sposób kierowca, który nieznacznie przekroczy prędkość, nie zostanie ukarany mandatem. Obawiam się, że jak zwykle posłowie zapomnieli przed podjęciem procesu myślowego odwiedzić planety Ziemia, z której ponoć pochodzą. Po pierwsze, mało które samochody mają liczniki z podziałką na tyle dokładną, żeby wyczytać z niej różnicę 5 km/h (o kalibracji nie wspomnę), a po drugie, policja i straż miejska mają radary ustawione na 20-30 km/h powyżej dozwolonej prędkości, żeby nie bawić się w drobnicę i karać tych, którym można wystawić odpowiednio wysoki mandat.
Chciałbym móc pojechać na wakacje w góry czy nad morze bez konieczności przejeżdżania przez tereny zabudowane. Byłbym przeszczęśliwy, a mieszkańcy małych miejscowości, przez które codziennie przetaczają się tysiące aut byliby pewnie jeszcze szczęśliwsi. Ale na to przyjdzie nam jeszcze poczekać i to pewnie dłużej niż do Euro 2012.
Gość
Komentarze (19)
jezdzac samochodem dobrowolnie zgadzamy sie na pewna umowe, ktora jest kodeks drogowy. a jak sie nie podoba - sa inne srodki transportu.
Hehehe, na gierkówce sporo jest takich miejsc, jak choćby na rozwidleniu dwupasmówek w Sosnowcu koło szpitala wojewódzkiego. Od Katowic prowadzi tam droga ekspresowa S86, która nagle się kończy i jest rozwidlenie w kierunku Częstochowy i Krakowa z ograniczeniami do 70 km/h. Policja rozstawia się albo na jednym albo drugim rozwidleniu. I zawsze, gdy tamtędy przejeżdżam, widzę jakiś zatrzymany samochód. A to takie miejsce, że nikt z jezdni z naprzeciwka światłami nie ostrzeże, bo po prostu tej jezdni nie widać... Potem, zarówno na gierkówce w kier. Częstochowy, jak i dwupasmówce na Olkusz i Kraków jest jeszcze sporo takich miejsc, gdzie wielu sobie przyspiesza, bo równ
Szkoda że tylko kierowców obowiązują przepisy, drogi są do d....y, nieodśnieżone, wąskie i nikt za to nie odpowiada niestety , prędkość 50 km to dla mnie bzdura, zgodnie z tymi przepisami z gór nad morze trzeba by było jechać 2 dni, paranoja. A jeżeli ktoś mówi o ofiarach gdyby były szersze drogi z normalnymi poboczami oświetlone a nie rowy dla pieszych i ścieżki dla aut, dużej części ofiar dałoby się uniknąć. A tak w ogóle to mam pomysł na ograniczenie prędkości zakaz poruszania się pojazdami jadącymi więcej niż 50 km, prz