2010-11-30, 07:01 | Pieniądze + styl życia
iPad nadzieją wydawców… i studentów?
Tak czy owak wydawcy książek mają pod górkę. Z jednej strony chcą sprzedać swój produkt, z drugiej muszą ponosić koszty produkcji. W cenę wliczone są jeszcze opłaty z tytułu praw autorskich, ale tego nie da się przeskoczyć, bo wiedza kosztuje.
Wystarczy wpaść na dowolną uczelnię w Polsce (państwową lub prywatną), aby się przekonać, że najlepiej mają się punkty ksero, które w pewnych przypadkach są tak dobrze zorganizowane, że wystarczy powiedzieć na jaki przedmiot i do którego wykładowcy potrzebne są materiały, a pan(i) wyjmuje odpowiednią teczkę i powiela rozdziały z książek, które ktoś napisał i teoretycznie należą mu się za to pieniądze.
Ale polski student jest biedny, a przez to rozgrzeszony. A to, że w ten sposób utrwalamy brak poszanowania dla własności intelektualnej… Co to komu szkodzi? Grunt, że produkujemy kolejnych magistrów, a ostatnio także doktorów. Doktor też wiecznie biedny, bo co napisze, to ktoś skseruje i koło się zamyka.
Z pomysłem na obniżenie kosztów publikacji wpadli jak zwykle Amerykanie. Wystarczy nakłonić studentów, aby ci zaczęli kupować e-podręczniki. Z komputerów korzystają praktycznie wszyscy studenci, a wielu ma też tablety, takie jak iPad. Zresztą jednorazowy koszt zakupu iPada jest niższy od kosztu zakupu kilkunastu książek w cenach nawet po 200-300$ za sztukę.
Do e-podręczników wydawcy dorzucają moduły ćwiczeń, a nawet wersje audio niektórych materiałów, co dodatkowo sprzyja nauce. Ponadto powoli eliminowany jest problem handlu używanymi podręcznikami między studentami. Przewiduje się, że w ten sposób w ciągu najbliższych dwóch lat e-podręczniki mogą zyskać nawet 15 procent rynku. Przynajmniej amerykańskiego.
Zyskują praktycznie wszyscy: uczelnie studentów, studenci wiedzę, wydawcy sprzedaż, a kraj wyedukowanych, młodych ludzi.
https://www.flatworldknowledge.com/
Gość
Komentarze (2)