2009-02-02, 07:09 | Pieniądze + styl życia
Bieda w Christie’s
Rynek aukcyjny przeżywa poważne załamanie, co można wyczytać z ksiąg rachunkowych Christie’s, ale także Bonhams i Sotheby's. Pisaliśmy o porażkach sprzedaży wielkich klasyków malarstwa i wziętych designerów. Wobec ponurych prognoz dla gospodarki światowej nawet liderowi sprzedaży wśród współczesnych artystów, Damienowi Hirstowi, wieszczy się koniec dobrej passy. Domy aukcyjne przędą tak marnie, że są zmuszone zwalniać personel. W ostatnim miesiącu w Sotheby's pracę straciło 1 555 osób, co pozwoliło domowi obniżyć koszty o $7 000 000. Teraz pora przyszła na Christie's, który właśnie zapowiedział redukcję. Christie's zatrudnia 2100 osób, nie licząc freelancerów i niezależnych konsultantów z całego świata.
Lwia część problemów finansowych największych domów aukcyjnych jest rezultatem gwarancji wysokich cen dla zbyt wielu dzieł sztuki, z którymi mówiąc kolokwialnie, eksperci się przestrzelili. Gwarancje były kalkulowane pod realia rynkowego boomu, podczas gdy do sal aukcyjnych wkroczyła już bessa. Po smutnym listopadowym dołku Christie’s i Sotheby's musiały wypisać czeki na $63 000 000.
W pierwszej połowie 2008 Christie's uzyskał z licytacji $3.1 miliarda dolarów. W drugiej połowie dochody domu spadły równo o połowę. Teraz jego notowania zależą od sprzedaży kolekcji Yves Saint Laurenta, która zostanie zlicytowana pod koniec lutego w Paryżu. Zbiór ponad 700 przedmiotów ma szansę sprzedać się między $250 - 400 000 000. Zarówno Christie's, jak i Sotheby's już obniżyły ceny szacunkowe, a gwarancja ma być zarezerwowana dla wybitnych, rzadkich i wyjątkowych dzieł.
Gość