2009-02-14, 08:08 | Po prostu życie
Joga jest jak cebula
Wyniki badań statystycznych wskazują, że najwięcej adeptów, właściwie adeptek jogi to kobiety w wieku od 25 do 30 lat z wykształceniem wyższym.
- W czasie zajęć, które prowadzę, na sali jest zdecydowana przewaga kobiet - mówi Wiktor Morgulec, nauczyciel z Centrum Joga Żoliborz w Warszawie - to się pokrywa z wynikami badań statystycznych, ale ją jeszcze marginesy statystyki i te są ogromne. Drugą dominującą grupą osób ćwiczących jogę są seniorzy (joga dla seniorów), prowadzimy także zajęcia z dziećmi, przychodzą także mężczyźni. Ich jest zdecydowanie mniej, ale kiedy się już zdecydują ćwiczyć, są wytrwali i cierpliwi.
Cierpliwość jest ważna w praktykowaniu jogi na każdym poziomie, również początkowym. Joga wymaga czasu, skupienia i poświęcenia. Dlaczego zapracowane, żeby nie powiedzieć zaganiane osoby decydują się na niełatwe przecież ćwiczenia i trening wymagający sporo czasu?
- Rozpatrując rzecz na poziomie podstawowym i najłatwiej dostępnym dla laika można powiedzieć, że joga daje dobre samopoczucie - mówi Wiktor Morgulec - to podstawa, ludzie przychodzą na jogę, bo chcą się lepiej poczuć i zrzucić gdzieś stres nagromadzony w ciągu dnia. Po zajęciach jogi człowiek czuje się świetnie. Jeśli zejdziemy nieco głębiej okaże się, że joga daje nam zdrowie. Jeśli ktoś regularnie ćwiczy nabywa większej odporności, nie imają się go infekcje. Dla ludzi żyjących dziś w Polsce to są dwa najważniejsze aspekty jogi. Najwięcej ludzi przychodzi po to, by poprawić sobie samopoczucie i zyskać większą odporność. Dla człowieka wschodu, dla hinduskiego mędrca to są tylko produkty uboczne jogi, bo dla nich joga jest ścieżką rozwoju duchowego. Są oczywiście w Polsce ludzie, którzy również traktują jogę w taki sposób, ale jest ich zdecydowana mniejszość. Dla nich joga to droga do wyzwolenia się od cierpienia, poprzez jogę chcą usunąć wszystkie mentalne zanieczyszczenia, które przez lata gdzieś tam w głębi umysłu i duszy się nagromadziły.
Nie warto chyba zastanawiać się, czy to dobrze czy źle, że Polacy dziś oczekują po ćwiczeniach jogi efektów szybkich i wymiernych. Większość z nas nie uprawia żadnych sportów, flaczejemy przed ekranami komputerów, nie potrafimy kopnąć piłki ani przepłynąć 100 metrów. Dla wielu uprawianie jakiegokolwiek sportu to strata czasu lub sytuacja tak samo stresująca, jak praca. Nie każdy lubi chodzić na siłownię lub biegać za piłką w towarzystwie kilkunastu obcych facetów. Joga jest inna. Mimo że na sali ćwiczy sporo osób, atmosfera jest raczej intymna, człowiek musi skupić się na sobie, na własnych ograniczeniach i słabościach. Przez półtorej godziny jest zajęty tylko sobą. Nie może i nie powinien się rozpraszać. Dla wielu osób to szalenie ważne, dla niektórych to ratunek przed depresją, marazmem i rutyną dnia codziennego.
Dlaczego joga działa tak, jak działa? Poprzez różnorodność pozycji – asan, poprawia się przepływ płynów ustrojowych w całym ciele. Jeśli nasze ciało przybiera pozycje, których wcześniej nie przybierało, krew zaczyna krążyć w takich miejscach, w których wcześniej panował zastój. Dlatego tak ważne są pozycje odwrócone – stanie na głowie i na rękach.
- Na subtelniejszym poziomie mówi się o przepływie energii - mówi Wiktor Morgulec - ale wtedy ktoś mógłby powiedzieć: eee, wcale nie ma żadnych energii. Nie narzucamy więc tej interpretacji. Mówimy o lepszym przepływie krwi.
Joga usuwa także napięcia z ciała, w napięcia już raczej wszyscy wierzą, a przynajmniej wszyscy ci, którzy narażeni są na długotrwały stres połączony z brakiem wysiłku fizycznego. Polega to na ćwiczeniach oddechowych i nauce cierpliwości. Z grubsza chodzi o to, by zachować spokój nawet w czasie najbardziej trudnych ćwiczeń. By nie podchodzić to tego z zaciśniętymi zębami i głębokim przekonaniem, że muszę wygrać, muszę zwyciężyć stres i wtedy będę wolny.
- Chodzi o to, by stojąc w jakiejś wymyślnej pozycji, na przykład na jednej nodze, pozwolić odpłynąć napięciom - mówi Wiktor Morgulec.
Gość