2009-03-08, 08:09 | Margines
Smutny pan Rourke
Wydawało mu się, że jest to miejsce, gdzie dobrzy aktorzy mówią słabym aktorom, gdzie jest ich miejsce. Myślał, że wytwórnie zajmują się robieniem i promowaniem sztuki, a także że prawdziwy, duży i silny mężczyzna nie ma się czego bać, bo zawsze sobie w życiu poradzi. Było dokładnie odwrotnie, o czym aktor przekonał się na własnej skórze. Po prostu przestał być aktorem. Po roli w nędznej jak nie wiem co produkcji półpornograficznej zatytułowanej Dzika orchidea producenci przestali do niego dzwonić, a ludzie mieniący się jego przyjaciółmi nie poznawali go na ulicy.
Hollywood nie jest bowiem tym, czym się jawiło Mickeyowi. To miejsce, gdzie słabi aktorzy zostają producentami lub kochankami producentów, a potem mówią dobrym aktorom, gdzie jest ich miejsce. Jeśli zaś ci drudzy nie posłuchają, lądują na śmietniku i nikt do nich nie dzwoni. Nie można tam bezkarnie nazwać Toma Cruise’a kurduplastym pedałem, bo środowisko będzie oburzone, a może nawet wstrząśnięte.
Nie można tam odrzucać bezkarnie propozycji, z którymi dzwonią producenci, bo ludzie ci chcą robić pieniądze i jeśli już dzwonią oznacza to, że uznali człowieka za dobrą inwestycję. Gdy inwestycja miast przynosić zyski, mówi: pocałujcie mnie w dupę, obrażają się i co tu dużo mówić, mają rację. Mickey popełnił w Hollywood wszystkie możliwe grzechy. Kiedy okazało się, że nie może być aktorem, zrobił największe głupstwo w swoim życiu. Postanowił zostać bokserem. Facet, który w wieku 39 lat oświadcza, że chce być bokserem, musi być zdesperowany lub chory. To co zrobiono z jego twarzą na ringu, zasługuje na lepsze pióro niż moje. Rourke miał piętnaście operacji twarzy. Przeszedł zawał, nie ma nosa, bo na jego miejsce wszczepiono mu chrząstkę z ucha.
Po tym wszystkim Hollywood postanowił dać Mickey’owi szansę. Rourke zagrał w filmie Zapaśnik. Miał dostać Oskara, ale nie dostał, bo za mało przypochlebiał się wyżej wymienionym. Znawcy tematu twierdzą jednak, że tak to już jest w Hollywood, że Rourke dostanie Oskara w przyszłym roku, bo nie można było mu go dać tak po prostu po tylu latach nieobecności. Oby tak było. Życzę mu tego z całego serca.
Gość
Komentarze (11)
zgadzam sie! przypuszczam, ze po kazdym jego filmie bedzie sie pisalo o "wielkiem powrocie" rourke'a, bo to takie medialne.
zenada.