2009-03-08, 08:22 | Po prostu życie
Narodziny (kolejnej) gwiazdy
Marcowe wydania indyjskich magazynów zgodnie postawiły na wschodzącą gwiazdę. Wrażliwe na urodę mumbajskiej piękności okazały się również zagraniczne tytuły. Ze wszystkimi rolami modelka poradziła sobie znakomicie. Bywała wyzywająca, gdy wiła się w pościeli dla magazynu Complex, seksowna i dwuznaczna w za dużej bluzce i niebezpiecznych szpilkach na okładce Maxim, szykowna i ociekająca klejnotami w sesji dla Vogue’a, elegancka w Entertainment Weekly i prawie dziewczęca w Cosmopolitan. Piękna wszechobecna bezbłędnie interpretuje wszystkie te wcielenia. Jedyne, jakiego zdaje się unikać to takie, które bezpośrednio odwołuje się do kultury Indii. Pinto otwarcie przyznaje, że jest teraz międzynarodowa (czytaj: hollywoodzka, nie bollywoodzka) i nie ma problemu z zamianą tradycyjnego sari na sukienkę z najnowszej kolekcji Louis Vuitton.
Kilka miesięcy temu zupełnie nieznana, teraz rządzi światem. Póki co, tym modowym, światem kolorowych magazynów i męskich serc. Ale tylko czekać, aż podbije również ten filmowy. Zaczęła wszak od pierwszej ligi.
Gość
Komentarze (29)
Wręcz przeciwnie, wygląda staro. Chociaż przyznaję, że jest zgrabna.
Wcale się nie rozebrała.