2009-03-10, 07:22 | Po prostu życie
Rodzice małego sportowca
Syn czy córka, pływanie czy piłka nożna, rodzicom marzy się, by pociecha była najlepsza. Brzdąc oczywiście nie ma pojęcia o co chodzi w całej tej rywalizacji i dlaczego tata tak bardzo krzyczy na tatę chłopca grającego w przeciwnej drużynie. Nie wie, ale nie znaczy to, że ta niewiedza nie ma wpływu na jego psychikę i rozwój.
Sprawa jest dość oczywista i może ociera się o banał, ale psycholodzy alarmują, że ogromna większość rodziców zupełnie nie radzi sobie z emocjami dotyczącymi sportowych osiągnięć potomka. Większość rodziców przyznaje, że mocno się denerwuje podczas rozgrywek, treningów, pierwszych zawodów czy meczów. Spora grupa nie potrafi sobie z tymi emocjami poradzić i czasem gwałtownie je okazuje. Są więc krzyki, wyzwiska, przekleństwa i stadionowe pieniactwo, które na meczu juniorów nie powinno mieć miejsca. Napięcie sięga zenitu i przenosi się na dziecko. Tego typu zachowania dotyczą również spokojnych i zazwyczaj opanowanych rodziców, którzy absolutnie nie wiążą przyszłości dziecka ze sportem.
Lekarze ostrzegają, że nawet najmniejsza, pochodząca od opiekunów dawka agresji jest dostrzegana i błyskawicznie kodowana w umyśle dziecka. Błędnie pojmowana motywacja i kibicowanie, w połączeniu z niekiedy mocno wygórowanymi ambicjami i sportowymi preferencjami rodziców bywają mieszanką wybuchową. Przeniesiona na dziecko eksplozja następuje z opóźnieniem, czasem po wielu latach i bywa, że ze wzmożoną siłą.
Gość