2009-03-12, 07:55 | Po prostu życie
Śmierć profesjonalistom!
Zwycięzcami owych konkursów były zwykle jakieś kompletnie nie dające się opisać w słowach barwnych i nacechowanych emocjami istoty. Profesjonalizm ich polegał zaś na tym, że wymiaukiwali tekst według zasad, których nauczano w konserwatorium lub na jakichś zajęciach z jazzu. Tak to sobie przynajmniej wyobrażam. Ich głosy obejmowały ileś tam oktaw i to według jury było wielkie i wspaniałe. Przegranymi konkursów byli zwykle ludzie, którzy także dobrze śpiewali, ale wkładali w to śpiewanie nie tylko głos, ale także serce. Często byli to tacy ludzie, którzy mieli oryginalną barwę głosu. Tak oryginalną, że aż nie podobała się jury. Nie były to konkursy typu Jak oni śpiewają, tylko bardziej kameralne.
Zawsze mnie zastanawiało, jak to jest że w konkursach estradowych, takich gdzie wybiera się piosenki i wykonawców mających bawić publiczność, najważniejszymi kryteriami są kryteria profesjonalizmu. Powoduje to, że potem na estradzie pojawia się mnóstwo profesjonalistów, takich jak Szymon Wydra, których nie da się odróżnić od pastucha elektrycznego lub od innego wykonawcy, który też ma brodę.
Teraz do rzeczy. Na szczęście pojawiają się ludzie tacy, jak Tom Waits, który co prawda, jest już stary, ale ciągle cieszy się sporą popularnością. Tom Waits też wpisuje się w jakiś tam nurt muzyczny i jakoś tam gra na pianinie. Sam przyznaje, że nie jest wirtuozem, ale dla jego występów nie ma to żadnego znaczenia. Tom Waits ma głos, który zdyskwalifikowałby go na każdym konkursie piosenki w Polsce. No i co z tego, kiedy to Tom Waits zrobił karierę, a nie Wydra, Flinta czy jakiś inny kapiszon. Nie ma co gadać, bo Tom Waits jest po prostu świetny. Posłuchajcie, jak śpiewa Waltzing Matilda - tu.
Gość
Komentarze (3)