2009-03-14, 07:55 | Margines
Stulecie chirurgów
Stulecie chirurgów Jurgena Thorwalda to jedna z najbardziej fascynujących książek na świecie. Walka lekarzy ze śmiercią, pokonywanie nieznanych, czających się wszędzie wrogów, zwycięstwa i klęski – to prawdziwe emocje, bez zmyśleń i niepotrzebnej fikcji. Stawką w tej grze było to, co dziś uważamy za rzecz naturalną – komfort pacjenta i bezpieczeństwo dla jego życia i zdrowia w czasie operacji chirurgicznych. Jeszcze 150 lat temu nie było o tym mowy. Chirurg był człowiekiem, który uczył się przede wszystkim szybkości w posługiwaniu się skalpelem. Dlaczego? Ponieważ nie znano narkozy i pacjenta należało operować szybko – tak, by sprawić mu jak najmniej bólu. Najciekawsze były operacje dokonywane na uczelniach medycznych przed studentami, którzy mdleli z obrzydzenia na widok usuwanych na żywca wrzodów na języku czy amputowania nóg. Oczywiście nie znano wówczas wody utlenionej ani spirytusu, przypalano więc rany rozpalonym do czerwoności kawałkiem żelaza. Jeśli ktoś przeżył taką operację mógł uważać się za szczęściarza. Niewielu było takich.
Najbardziej niezwykła historia w tej książce dotyczy prostego odkrycia – higieny i zakażeń pooperacyjnych. Dokonało się to na amerykańskim pograniczu. Do położonej w głuszy osady drwali wezwano jedynego lekarza w okolicy. Była zima i doktor jechał swym konikiem przez zaspy, zamarznięte strumienie i wąwozy. Trwało to chyba ze trzy dni. Na miejscu czekała na niego kobieta w agonii, która ponoć nie mogła urodzić dziecka. Obecna na miejscu akuszerka twierdziła, że to jedenasty miesiąc ciąży, a wody płodowe, które odeszły, były zielone. Jeden rzut oka na chorą wystarczył, by doktor zorientował się, że nie ma mowy o ciąży, a rozdęty do monstrualnych rozmiarów brzuch to wielki guz jajnika. Kobieta miała do wyboru – umrzeć na miejscu lub wyruszyć z doktorem do jego domu i tam poddać się operacji. Pojechała. Był to dowód niezwykłego bohaterstwa tej nieszczęsnej istoty.
Większość takich operacji kończyła się zakażeniem jamy brzusznej i śmiercią. Jednak okazało się, że dom doktora, prowadzony ręką jego żony, jest tak czysty, że nie ma w nim mowy o żadnych groźnych drobnoustrojach, które mogłyby zagrozić życiu pacjentki. W czasie przeprowadzanej bez znieczulenia operacji usunięcia guza wielkości taczki kobieta śpiewała psalmy i polecała się opiece Boga, ani razu nie zemdlała. Dożyła potem siedemdziesiątki w dobrym zdrowiu.
Naprawdę warto przeczytać tę książkę i nie ma co przy jej prezentacji uciekać się do jakichś tanich chwytów. To znakomita lektura.
Autor: Jurgen Thorwald
Tytuł: Stulecie chirurgów
Wydawnictwo: Znak
Cena: 44 zł
Gość
Komentarze (1)