0 komentarzy | dodaj komentarz ›

2009-03-23, 08:33 | Po prostu życie

Jak cesarski oficer został wampirem

Bela Lugosi  kino  kinematografia  filmy 

Bela Lugosi, kino, kinematografia, filmy, zdjęcie, fotografia
Agencja FORUM
Człowiek ten wywodził się z transylwańskich Węgrów, zamieszkujących najstarszą część królestwa świętego Stefana. Kiedy przyszedł na świat 20 października 1882, jego ojczyzna należała jeszcze do węgierskiej korony tkwiącej od 200 lat na jednej z głów habsburskiego orła. Kiedy umierał z dala od kraju, była już częścią Rumunii. Nasz bohater nazywał się Bela Ferenc Dezső Blaskó, ale światu dał się zapamiętać jako Bela Lugosi.

Aktorzy idą na front

Zanim wybuchła wojna światowa, młody Bela dał się poznać jako zdolny aktor teatralny, grywający głównie role szekspirowskie. Jako jeden z pierwszych aktorów w cesarstwie Franciszka Józefa spróbował swoich sił w kinie, wówczas niemym. Podobno wypadł zadowalająco. Nie mógł jednak kontynuować kariery, bo Serbowie zastrzelili właśnie następcę tronu Austro-Węgier. Do okopów trafił jako podporucznik. Walczył w Galicji i na froncie włoskim. Wojna zmieniła go i zniechęciła. Kiedy podpisano pokój i okazało się, że na jego mocy przestaje być Węgrem, a staje się obywatelem Rumunii, wyjechał. Najpierw do Niemiec, a w 1921 do Ameryki.

Znalezienie pracy w zawodzie aktora nie było łatwe, szczególnie jeśli ktoś mówił tylko po węgiersku i po niemiecku. Zanim Bela oswoił się z Ameryką i poznał angielski na tyle, by móc grać w filmach zarabiał na życie jako robotnik portowy. Nie narzekał, był człowiekiem olbrzymiego wzrostu i potężnej siły. W karierze pomogli mu węgierscy emigranci. Początkowo grywał epizody sceniczne w teatrzykach na przedmieściu, potem coraz bardziej eksponowane role. W jednej  takich rozrywkowych bud ujrzał go John Balderston i zaproponował główną rolę w teatralnej adaptacji książki Brama Stokera opowiadającą historię barona Draculi z Transylwanii. Bela zgodził się, bo była to szansa, chociaż nic w tej książce ani w jej adaptacji scenicznej nie przypominało prawdziwej Transylwanii ani prawdziwych węgierskich baronów-diabłów. Lugosi bardzo podobał się publiczności jako wampir arystokrata. Wydawało się, że droga ze sceny do filmu o Draculi stoi dla niego otworem. Musiał jednak dołożyć niemałych wysiłków, by zostać odtwórcą hrabiego w wersji filmowej (1931), którą reżyserował guru ówczesnego kina Todd Browning. Plotka głosi, że tylko nagła śmierć Lona Chaneya, który oryginalnie miał dostać upragnioną przez Węgra rolę, pozwoliła Lugosiemu stworzyć jedną z najlepiej rozpoznawanych aktorskich kreacji w historii kina.

Jak Frankenstein pokonał Draculę

Lugosi odegrał Draculę brawurowo. Wielki, czarny, z delikatnym makijażem - ludzie bali się go naprawdę. Kiedy mówił, a mówił z diabolicznym węgierskim akcentem, widzom w kinie cierpła skóra. Okazało się jednak, że rola Draculi przyrosła do Beli Lugosi na stałe. Nie angażowano go do innych niż filmy grozy przedsięwzięć, uznany został bowiem za aktora charakterystycznego. Zagrał więc w takich filmach, jak Morderstwa przy Rue Morgue, Kruk czy Syn Frankensteina. Próby obsadzania go w bardziej heroicznych rolach, jak na przykład w komedii Ninoczka u boku samej Grety Garbo spełzły na niczym.

Starając się wyjść z cienia Draculi, Lugosi popełnił też prawdopodobnie największy błąd w swoim życiu - odrzucił rolę potwora w filmie Frankenstein Jamesa Whale'a - klasycznej adaptacji powieści Mary Shelley. Podobnie postąpił w przypadku kręconej później Narzeczonej Frankensteina. W obu filmach rola potwora powierzona została osobie mającej wkrótce stać się największym rywalem i największą zgryzotą Węgra - Borisowi Karloffowi. Groza, którą wywoływał niemiecki emigrant Karloff, była dokładnym zaprzeczeniem image’u Lugosiego. Szczupły, blady, jakby ktoś wykąpał go w bielice, był Karloff uosobieniem zbliżającej się upiornej i okrutnej śmierci. Film z jego udziałem okazał się wielkim sukcesem. W kilku następnych produkcjach obsadzono wspólnie obu gigantów kina grozy, z niewiadomych jednak przyczyn nazwisko Lugosi w napisach pojawiało się zawsze niżej lub później niż nazwisko Karloff.

W 1936 zmienił się zarząd wytwórni Universal, a większość osób odpowiedzialnych za dotychczasowe horrory trafiło do tzw. Oddziału B wytwórni. Los ten nie ominął także Lugosiego, który zaczął dostawać coraz mniejsze role. W oczywisty sposób reżyserom i producentom przestało zależeć na jego grze, a mieli na celu jedynie posłużenie się jego nazwiskiem dla celów promocyjnych. W tym czasie również Lugosi przestał być dla publiczności aktorem, a stał się wampirem. Nikt nie myślał już, że Bela Lugosi gra Draculę, każdy chciał oglądać wampira Lugosiego; aktor stał się postacią, którą odtwarzał. Nie po raz pierwszy i nie ostatni w historii kina. W 1940 nie odnowiono z nim kontraktu, wskutek czego przeniósł się do wytwórni Monogram Pictures, gdzie - jako gwiazda - grywał w wielu horrorach klasy B; dość wspomnieć choćby Bela Lugosi spotyka goryla z Brooklynu.

W latach czterdziestych Lugosi zaczął chorować. Okazało się, że jego kręgosłup jest zbyt słaby, by dźwigać olbrzymie ciało. Aktor cierpiał na potworne bóle pleców. Lekarze przepisywali mu morfinę. Wkrótce okazało się, że Lugosi jest uzależniony. Coraz bardziej chorował, brał coraz więcej narkotyków i grał coraz mniej ról. Ostatnią rolą wampira, jaką odtworzył Lugosi, była kreacja w filmie Bud Abbot i Lou Costello spotykają Frankensteina w 1948.

Bela Lugosi zmarł 16 sierpnia 1956 roku na zawał serca. Miał 73 lata. 

O tym, jak bardzo Lugosi był obecny w masowej wyobraźni zachodnich miłośników kina, może świadczyć fakt, że w USA produkowano nawet znaczki pocztowe z jego podobizną. Wielu muzyków także wspominało aktora lub hołdowało jego kreacjom; wystarczy wspomnieć choćby Celluloid Heroes The Kinks czy utwór, od którego datuje się istnienie rocka gotyckiego - Bela Lugosi Is Dead legendarnej grupy Bauhaus. Filmy z Węgrem pojawiają się też cyklicznie na wszystkich przeglądach klasycznego kina grozy. Rozważa się przyznanie aktorowi pośmiertnej nagrody Akademii za całokształt twórczości artystycznej.








GM

Artykuł nie ma komentarzy.

Na żywo

  • nie wiem mnie to nie szokuje

    Gość 22:20 (15.02.2011)

    Trumny i modelki

  • Właśnie... ubranie przeznaczone dla studenta, którego nie może kupić :D hahaha

    Gość 15:46 (15.02.2011)

    Ubiór dla studenta

  • co za bzdurny tekst!!! autor chyba nie doczytał czym jest aseksualność!!!!!

    Gość 00:31 (13.02.2011)

    Może właśnie ty jesteś aseksualny?

  • Autor: 1410

    Autor:Autor: Pilot

    Za złomowe F-16 mogliśmy wyposażyć nasze wojsko w MiGi.Jeżeli kaczory czują wstręt do Rosji,to można było zamówić samoloty w Szwecji lub we Francji,ale u Europejskiego producenta.Chodzi o możliwość remontów w pobliskich bazach..F-16 bez bazy remontowej, pójdą szybko na zlom.Dla PiS-u nawet gówno amerykańskie uchodzi za złoto.


    Tyle tylko, że wszystkie wymienione przez ciebie konstrukcje mają wady:
    - Gripen jest samolotem stosunkowo młodym i niedopracowanym (vide samoistne katapultowanie pilota podczas ostrego manewru)
    - Rafale, ta konstrukcja jest używana jedynie przez Francję. Dlatego też uzbrojenie jakie przenosi, nie poraża (chodzi tu o wymienność rodzajów broni-np. amerykanskich pocisków sidewinder lub amraam)

    Gość 23:33 (12.02.2011)

    MIG-29, najlepszy samolot Układu Warszawskiego

  • Autor: matewek


    hahahah odwarzny sie znalazl, jesli masz 100lat to ok zwracam honor. ale jesli masz od 10-30lat nie pisz ze jestges taki NIEUSTRASZONY bo sie zdziwisz


    Nie piszę, że jestem nieustraszony. Po prostu horrory nie wywierają na mnie zamierzonego przez ich twórców wrażenia. Nawet podczas oglądania horroru, który jest powszechnie uznawany przez fanów za film najwyższej klasy nie czuję napięcia, rosnącej dramaturgii, ani nie wczuwam się w pieczołowicie budowany nastrój. Zamiast tego znajduję wiele niedoróbek, albo kuriozalnych (w założeniu twórców pewnie nieziemsko strasznych) scen, które mnie po prostu bawią do łez. W sumie to może nawet trochę żałuję bo (jak twierdzą moi znajomi - fani horrorów) omija mnie niezła rozrywka i kawałek dobrego kina, ale cóż wychodzi na to że ten gatunek sztuki po prostu nie jest dla mnie.

    Polecam Ci Hostel. Ale... Wiadom 22:27 (11.02.2011)

    Najlepsze horrory według mistrza Scorsese

  • Autor: .

    ...Co w tym przyjemnego?


    Orgazm jest przyjemny. Albo coś z Tobą nie tak.

    Gość 11:30 (10.02.2011)

    Seks dla świętego spokoju

  • Autor: Gość

    Autor:Autor: Malina

    dziewczyna aka "Aśka" w tym artyule powinna dostac w glupi leb,bo rzeczy ktore wygaduje w tym reportazu to jakies wierutne bzdury.W zyciu na zywo nie miala okazji ogladac tych jakze pieknych stworzen,a rzuca pod ich adresem same oszczerstwa.Logicznym jest tez ze ptasznik nie wyjdzie z toalety tylko po to zeby ugryzc taka panne w zakłaczona dupe...wiadomo ze ptaszniki nie lubia nadmiaru wody,sa tez za czyste zeby lazic po zasranych gnojem rurach....Ludzie ktorzy maja nieuzasadniony lek wobec pajakow (a juz tym bardziej jesli nie mieli z nimi stycznosci) sa posmiewiskiem...



    malina to ty jestes posmiewiskiem i nienormalnym czlowiekiem, bo tylko taki moze pozytywnie wyrazac sie na temat hodowli pajakow - ptasznikow w domu. Jak pewnie wiesz - jak powinnas wiedziec - nie sa to bynajmniej domowe stworzenia i uzasadniony jest lek przed nimi. Zycze by to wlasnie ciebie taki jadowity ptasznik ugryzl w

    Anonymous 14:44 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Jadowite węże? Przecież w Polsce nie można hodować jadowitych!!! Ten fakt tylko kity wciska, żeby ludzie mieli co czytać.

    Anonymous 14:42 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Autor: anonim

    Duzo by o tym pisac...
    Mam 50 lat i wciaz lecze traumy powstale w dziecinstwie. Szkola, kolonie, rowiesnicy, dom rodzinny, molestowanie.
    Wtedy nie bylo psychologow itp w szkolach, nauczyciele z lapanki nieduoczeni z brakami dydaktycznymi wybierali sobie taka ofiare i dawali klasie jak na talerzu. Zwykle byla to osoba o ktora nikt sie nie upomnial, ktorej nikt nie obronil.

    zdziwisz się ale ale nadal nie ma żadnej pomocy i nauczyciele się nie zmienili, kur*** myślałem, że tylko ja mam takie przeżycia ale skoro jest o tym cały artykuł i większość rzeczy się zgadza... sam nie wiem czy się cieszyć, że nie jestem sam czy smucić, że nie jestem jakiś oryginalny... chociaż w sumie to nie powód do dumy ale wydaje mi się, że moje dzieciństwo to było piekło... ale chciałbym się uporać ze swoimi traumami przynajmniej tymi z dzieciństwa... a teraz jestem w liceum nie daje sobie rady wszystko się nawarstwia problemy

    Gość 23:18 (05.02.2011)

    Traumy z dzieciństwa

  • Wyglada to nieapetycznie. Takie akcje mozna promowac w inny, mniej razace oczy, sposob.

    ona 11:30 (05.02.2011)

    Towarzystwo Ochrony Zwierząt

Wcześniejsze komentarze