68 komentarzy | dodaj komentarz ›

2009-04-08, 08:27 | Pieniądze + styl życia

Skandaliści czy artyści?

Jerzy Kosiński  Oscar Wilde  Roman Polański  twórczość  pisarstwo  reżyseria  skandal 

Jerzy Kosiński, Oscar Wilde, Roman Polański, twórczość, pisarstwo, reżyseria, skandal, zdjęcie, fotografia
Agencja FORUM
Pisarze, reżyserzy, artyści, których dzieła wstrząsnęły opinią publiczną i poruszyły umysły mas. Ilu ich było i ilu ich jest? Czy to rzeczywiście wartościowi twórcy, czy też lalki w rękach zręcznych manipulatorów zajmujących się promocją? A może ofiary własnych ambicji?

Casus Kosińskiego

Kilkanaście lat temu media ostro lansowały amerykańskiego pisarza polskiego pochodzenia Jerzego Kosińskiego. Była to nadzwyczaj dziwna i zagadkowa postać. W czasie wojny ukrywał się pod Sandomierzem, gdzie przechowali go polscy chłopi. Potem napisał o tym książkę zatytułowaną Malowany ptak, nie było tam jednak nic o tym, jak mały Jurek ocalał od śmierci w obozie koncentracyjnym. Wiele miejsca za to poświęcił Kosiński opisywaniu zwyrodnień i bestialstw, jakich dopuszczali się mieszkańcy tamtych okolic wobec niego i innych ukrywających się tam Żydów. Książka odbiła się szerokim echem, tak szerokim, że Kosiński został przewodniczącym amerykańskiego PEN-Clubu.

Nie był nim jednak długo, bo dwóch amerykańskich dziennikarzy zainteresowanych nagłą i dziwną nieco karierą emigranta zaczęło grzebać w jego życiorysie. Okazało się, że do napisania swojej najlepszej książki Kosiński zaangażował kilku zaprzyjaźnionych dziennikarzy, jego autorstwo było więc mocno problematyczne. Inne powieści, które próbował tworzyć, nie znalazły w ogóle uznania, poza jedną Wystarczy być, która została sfilmowana przez Jerzego Skolimowskiego. Po wejściu na ekrany filmu zarzucono Kosińskiemu plagiat - jego książka przenosiła w amerykańskie realia przygody znanego nam wszystkim Nikodema Dyzmy.

Dość dziwny jest także moment w życiu Kosińskiego, kiedy zmierza on wprost do willi Romana Polańskiego przy Cielo Drive. Była to owa feralna noc, kiedy mansonidzi wymordowali wszystkich obecnych tam ludzi. Tak się jednak złożyło, że Kosiński zgubił na lotnisku walizkę i nigdy tam nie dotarł. Opowiadał o tym później w telewizji wielokrotnie, jako o wyjątkowym wprost zbiegu okoliczności i szczęściu. Dzięki temu zbiegowi okoliczności przeżył i mógł zostać pisarzem.

W Polsce Kosiński zawsze był przedstawiany jako wielki artysta i pisarz dużego formatu, w programach telewizyjnych wypadał, jak prawdziwy guru. Był demoniczny, ruchliwy, demaskatorski i szyderczy. Jednak ktoś, kto choć raz wziął do ręki jego książkę i miał choć minimalne pojecie o literaturze, nie mógł mieć cienia wątpliwości – Kosiński był hochsztaplerem, bardzo pewnym siebie i bardzo bezczelnym. A może po prostu był niezrównoważony?

Oszust udający literata – przecież to nie mogło się udać; pisanie książek to benedyktyńska praca. Można udawać, że napisało się jedną książkę, ale trzeba napisać drugą, potem trzecią. Jedną z książek Kosińskiego, bodajże Kroki, można było kupić długo po jego śmierci na stoiskach z tanią książką. To było cos przedziwnego – publikacja wielkości dwóch pudełek po zapałkach opatrzona mnóstwem zdjęć bardzo złej jakości. Ktoś, kto zainwestował w to pieniądze, musiał mieć wiarę proroków.

Gdyby Kosiński był zdecydowany na robienie prawdziwej kariery, mógł zostać muzykiem albo poetą awangardowym; w tych profesjach kryteria oceny są płynne lub ich nie ma, człowiek zaprzyjaźniony z kilkoma krytykami, nawet jeśli z trudem stuka palcami po klawiaturze, może być krzyknięty geniuszem.

Jego śmierć była bardzo zagadkowa; znaleziono go nagiego w wannie z workiem foliowym na głowie. Sekcja wykazała także, że przed wejściem do wanny najadł się barbituranów. Od razu pojawiły się pogłoski, że Kosiński uprawiał w wannie asfiksjofilię i nie zdążył zdjąć z głowy worka. Pojawiły się też głosy, że ktoś pomógł Kosińskiemu przenieść się na tamten świat. Zwolennicy tezy o samobójstwie twierdzą, że nie mógł już żyć ze swoimi kłamstwami i wybrał śmierć.

Nudny jak Oscar Wilde

Kiedy człowiek bierze do ręki Bajki Oscara Wilde’a, ma wrażenie, że napisała je stara ciotka. To są niemożliwie ckliwe historie o żelaznych pomnikach, którym pękają stalowe serca na widok martwych ptaszków i temu podobne rzeczy. Nie twierdzę, że to złe, ale przyjmijmy właściwą miarę. Geniusz tego nie napisał. Kiedy patrzymy na zdjęcie Oscara Wilde’a, widzimy obrzmiałą twarz znudzonego filistra, który domaga się braw i hołdów od wszystkich dookoła.

Bezwład, jaki emanuje z tego człowieka, wyjaśniać może jak to się stało, że dobiegając czterdziestki dał się uwieść jakiemuś szczeniakowi. Lord Paradox – to tytuł pretensjonalny i dodany do Wilde’a na wyrost, no bo kto dziś grywa jeszcze jego sztuki i kto by wytrzymał w teatrze choć pół godziny na czymś takim? To potworne nudy, nie do przełknięcia. Najbardziej znana powieść Wilde’aPortret Doriana Graya to historia, w której mógłby wystąpić dziś Chuck Norris, gdyby się ogolił.

Od razu powiem, że żal mi Oscara Wilde’a. Pewność siebie i nie wiadomo skąd wzięte przekonanie, że Londyn XIX stulecia to to samo, co Ateny V wieku przed naszą erą doprowadziły tego przeciętnego pisarza o mocnej pozycji towarzyskiej do sali sądowej, a potem do więzienia. Więzienia epoki wiktoriańskiej były zakładami penitencjarnymi z prawdziwego zdarzenia. Oznacza to że odbywano tam karę, a nie wypoczywano na zajęciach w podgrupach. Wilde został skazany na 2 lata więzienia za homoseksualizm, który był w Wielkiej Brytanii karany jeszcze po II wojnie światowej. Zakład, w którym przebywał pisarz był do tego jeszcze miejscem, gdzie resocjalizowano przez pracę, bardzo ciężką pracę. Po wyjściu stamtąd Wilde był już tylko cieniem, nie miał pieniędzy, a przyjaciele, w tym kochanek, przez którego trafił za kratki, opuścili go na zawsze. Wyjechał do Paryża i tam zmarł w nędzy i zapomnieniu. Z jego dzieł nie zostało nic lub prawie nic.

Filmy nie robią się same

Nigdy nie mogłem zrozumieć dlaczego Romana Polańskiego nazywa się wybitnym reżyserem. Podejrzewam, że w grę wchodzi urok osobisty pana Polańskiego, którego niestety doświadczyć można jedynie w bezpośredniej bliskości mistrza, a ta nie była mi dana. Filmy Romana Polańskiego są to obrzydliwie statyczne produkcje, z zadęciem na wielką sztukę. Szczytem wyrafinowania jest tam facet przebierający się kobietę (sam Polański w Lokatorze). Jeśli ktoś ma lat naście to może się trochę pośmiać na filmie Nieustraszeni łowcy wampirów, ale ile można się z tego śmiać? Wynoszona pod niebiosa produkcja zatytułowana Nóż w wodzie jest atrakcyjna właściwie z jednego powodu. Powód ów zmarł niedawno, a nazywał się Leon Niemczyk. W czasach kiedy ludzie odliczali czas od kampanii buraczanej do wykopków pojawił się w kinie obraz, gdzie mężczyzna wygląda jak amerykański gangster, albo przynajmniej biznesmen z prawdziwego zdarzenia, a nie jak worek kartofli, na którym ktoś przypadkowo położył czapkę. To Niemczyka ludzie chcieli oglądać w tym filmie i to on zrobił film Polańskiemu.

Intryga Noża w wodzie jest do niczego, jest to nieprawdziwa od początku do końca historia będąca projekcją marzeń młodzieńców bez pieniędzy, którym się wydaje, że pod nieobecność bogatego męża zerżną jego znudzoną żonę, a stanie się to tylko dzięki ich urokowi osobistemu. Każdy facet w tym kraju snuł takie marzenia i to samo przydarzyło się zapewne Polańskiemu gdzieś w tamtym czasie. To chwytliwe, ale trywialne. Żona w tym filmie wcale nie jest Niemczykiem znudzona, przeciwnie, dobrze się bawią, a młodzieniec zabrany przez nich na łódkę jest intruzem i przeszkadza. Właściwie film powinien być o tym, jak oboje go mordują i topią trupa z kamieniem u szyi, a potem szczęśliwi wracają do domu. Wtedy mielibyśmy kawałek dobrego kina a la Lars von Trier.

O takich produkcjach, jak Gorzkie gody trudno nawet wspominać. To jest żałosne. „Spostrzeżenia pana Henia” – takim skrótem oddać by można głębię tego filmu. Jeden z najwybitniejszych podobno filmów Polańskiego, Chinatown, obejrzałem dawno temu jako dziecko. Starszy pan, który zrobił dziecko własnej córce wydawał mi się wtedy szczytem potworności, umieszczenie takiej postaci w filmie było dla mnie dowodem na to, że reżyser nie boi się penetrować najciemniejszych zakątków ludzkiej duszy. Miałem może ze 12 lat. Kiedy obejrzałem ten film jako człowiek dorosły, nie mogłem zrozumieć o co w ogóle chodzi, dlaczego Polański poranił nos Nicholsonowi? Dlaczego Faye Duneway ciągle płacze i kto to jest ten starszy gość przypominający buldoga? Przede wszystkim zaś nie mogłem pojąć, dlaczego to się ciągnie prawie dwie godziny.

Najbardziej dynamiczną sceną w twórczości Romana P. była defilada hitlerowców tłukących podkutymi butami w bruk ulicy Nowy Świat w filmie Pianista. Strach pomyśleć, co jeszcze może Polański nakręcić i czym go za to nagrodzą. Może jednak to wszystko jest nieważne? Może liczy się tylko urok osobisty?

GM

Komentarze (68)

  • "...Wystarczy być, która została sfilmowana przez Jerzego Skolimowskiego...."
    dokształć się lepiej GM...reżyserem tego filmu jest Hal Ashby./kardynalna pomyłka/
    zbulwersowana 14:14 (08.04.2009)
  • zastanawiam się, dlaczego autor (niedouczony i zakompleksiony studencina - zapewne bez dyplomu) nie zdecydował się podpisać tego - jakkolwiek, bardzo zabawnego w swojej żałości - artykułu. Zabrakło odwagi?
    Gość 14:21 (08.04.2009)
  • Jakże mała wiedza na temat literatury i kina cechuje pana GM. Gdyby choć trochę więcej Pan czytał, gdyby Pan obejrzał więcej filmów i gdyby Pan więcej rozumiał, być może wiedziałby Pan, dlaczego wymienione przez Pana dzieła na świecie się ceni. Nie wszyscy lubimy oglądać produkcje mające na celu przyciągnąć do kina efektami specjalnymi, gwiazdami (niekoniecznie utalentowanymi) i akcją. Obawiam się, że i w dziedzinie literatury liczy się dla Pana nie to, co powinno. Oczywiście wszystko to sprawa gustu, ale odrobinę dobrego smaku należałoby zachować. W komentarzu do innego Pańskiego artykułu ktoś chyba wytłumaczył mniej więcej (choć ubogo) na czym polega kino. Zawsze jednak sam siebie przywołuję do pionu, przypominając sobie, że gdyby nie było ignorantów na świecie, nie byłoby też ludzi mądrych a Ci są światu potrzebni. Stąd mała prośba - Lepiej pisać o kreacjach gwiazd, złym makijażu i takich podobnych na Pudelku niż wypowiadać
    Kazimierz 14:45 (08.04.2009)
  • przepraszam, w ramach krytyki - artykuł to dno dno dno - Pan GM który to napisał ma głębokie przemyślenia ale ludzie chcą czytać artykuły które sami sobie ocenią a nie narzucaną z góry krytykę.

    Pomyśl zanim napiszesz
    L.O.L 17:10 (08.04.2009)
  • To nie tyle artykuł, co felieton. Osobiście podoba mi się, ciekawe i odważne podejście, nawet jeśli faktycznie autor wykazał się niewłaściwą wiedzą, co zarzucają mu moi przedmówcy. Nie skrytykuję
    Atho 17:49 (08.04.2009)
  • Twoja krytyka jest strasznie jednostronna- negatywna .Tylko ludzie widzacy swiat inaczej moga robic rzeczy inne tz ciekawe -ja wole ogladac filmy Polanskiego bardziej niz Wajdy , wielko odwaga jest przelac swoje mysli na kartki ,plotna czy klatki filmowe- krytkowac i negowac jest bardzo latwo, pozdrawiam
    Yupa 18:02 (08.04.2009)
  • Nie wiem skąd w dzisiejszej przestrzeni publicznej takie upodobanie do masturbacji własną impotencją...
    do MG 18:30 (08.04.2009)
  • Cieszę się, że w końcu ma ktoś odwagę wyrazic własne zdanie, a nie jedynie powtarzac "jedynioe sluszne" tezy
    Robotłuk 19:14 (08.04.2009)
  • a ja sie z autorem w zasadzie zgadzam, Noz w wodzie to faktycznie chala i w tamtych latach, nikt poza kolegami Polanskiego nie chcial go ogladac, Niemczyk byl jedyna ozdoba tego filmu.Ale Polanski jednak zrobil kilka fajnych filmow.Co do Kosinskiego zgadzam sie- to sa ohydne brudy wyssane z palca przez psychola.
    jelizawieta 20:46 (08.04.2009)
  • Ten Ob.GM zapomnial tylko napisac ze Polanski to Zyd Rajmund Roman Liebling ,a Kosinski to Zyd Josek Lewinkopf. A wlasciwie poco o tych Zydach pisac.
    GM 20:47 (08.04.2009)
1-10 z 68

Na żywo

  • nie wiem mnie to nie szokuje

    Gość 22:20 (15.02.2011)

    Trumny i modelki

  • Właśnie... ubranie przeznaczone dla studenta, którego nie może kupić :D hahaha

    Gość 15:46 (15.02.2011)

    Ubiór dla studenta

  • co za bzdurny tekst!!! autor chyba nie doczytał czym jest aseksualność!!!!!

    Gość 00:31 (13.02.2011)

    Może właśnie ty jesteś aseksualny?

  • Autor: 1410

    Autor:Autor: Pilot

    Za złomowe F-16 mogliśmy wyposażyć nasze wojsko w MiGi.Jeżeli kaczory czują wstręt do Rosji,to można było zamówić samoloty w Szwecji lub we Francji,ale u Europejskiego producenta.Chodzi o możliwość remontów w pobliskich bazach..F-16 bez bazy remontowej, pójdą szybko na zlom.Dla PiS-u nawet gówno amerykańskie uchodzi za złoto.


    Tyle tylko, że wszystkie wymienione przez ciebie konstrukcje mają wady:
    - Gripen jest samolotem stosunkowo młodym i niedopracowanym (vide samoistne katapultowanie pilota podczas ostrego manewru)
    - Rafale, ta konstrukcja jest używana jedynie przez Francję. Dlatego też uzbrojenie jakie przenosi, nie poraża (chodzi tu o wymienność rodzajów broni-np. amerykanskich pocisków sidewinder lub amraam)

    Gość 23:33 (12.02.2011)

    MIG-29, najlepszy samolot Układu Warszawskiego

  • Autor: matewek


    hahahah odwarzny sie znalazl, jesli masz 100lat to ok zwracam honor. ale jesli masz od 10-30lat nie pisz ze jestges taki NIEUSTRASZONY bo sie zdziwisz


    Nie piszę, że jestem nieustraszony. Po prostu horrory nie wywierają na mnie zamierzonego przez ich twórców wrażenia. Nawet podczas oglądania horroru, który jest powszechnie uznawany przez fanów za film najwyższej klasy nie czuję napięcia, rosnącej dramaturgii, ani nie wczuwam się w pieczołowicie budowany nastrój. Zamiast tego znajduję wiele niedoróbek, albo kuriozalnych (w założeniu twórców pewnie nieziemsko strasznych) scen, które mnie po prostu bawią do łez. W sumie to może nawet trochę żałuję bo (jak twierdzą moi znajomi - fani horrorów) omija mnie niezła rozrywka i kawałek dobrego kina, ale cóż wychodzi na to że ten gatunek sztuki po prostu nie jest dla mnie.

    Polecam Ci Hostel. Ale... Wiadom 22:27 (11.02.2011)

    Najlepsze horrory według mistrza Scorsese

  • Autor: .

    ...Co w tym przyjemnego?


    Orgazm jest przyjemny. Albo coś z Tobą nie tak.

    Gość 11:30 (10.02.2011)

    Seks dla świętego spokoju

  • Autor: Gość

    Autor:Autor: Malina

    dziewczyna aka "Aśka" w tym artyule powinna dostac w glupi leb,bo rzeczy ktore wygaduje w tym reportazu to jakies wierutne bzdury.W zyciu na zywo nie miala okazji ogladac tych jakze pieknych stworzen,a rzuca pod ich adresem same oszczerstwa.Logicznym jest tez ze ptasznik nie wyjdzie z toalety tylko po to zeby ugryzc taka panne w zakłaczona dupe...wiadomo ze ptaszniki nie lubia nadmiaru wody,sa tez za czyste zeby lazic po zasranych gnojem rurach....Ludzie ktorzy maja nieuzasadniony lek wobec pajakow (a juz tym bardziej jesli nie mieli z nimi stycznosci) sa posmiewiskiem...



    malina to ty jestes posmiewiskiem i nienormalnym czlowiekiem, bo tylko taki moze pozytywnie wyrazac sie na temat hodowli pajakow - ptasznikow w domu. Jak pewnie wiesz - jak powinnas wiedziec - nie sa to bynajmniej domowe stworzenia i uzasadniony jest lek przed nimi. Zycze by to wlasnie ciebie taki jadowity ptasznik ugryzl w

    Anonymous 14:44 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Jadowite węże? Przecież w Polsce nie można hodować jadowitych!!! Ten fakt tylko kity wciska, żeby ludzie mieli co czytać.

    Anonymous 14:42 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Autor: anonim

    Duzo by o tym pisac...
    Mam 50 lat i wciaz lecze traumy powstale w dziecinstwie. Szkola, kolonie, rowiesnicy, dom rodzinny, molestowanie.
    Wtedy nie bylo psychologow itp w szkolach, nauczyciele z lapanki nieduoczeni z brakami dydaktycznymi wybierali sobie taka ofiare i dawali klasie jak na talerzu. Zwykle byla to osoba o ktora nikt sie nie upomnial, ktorej nikt nie obronil.

    zdziwisz się ale ale nadal nie ma żadnej pomocy i nauczyciele się nie zmienili, kur*** myślałem, że tylko ja mam takie przeżycia ale skoro jest o tym cały artykuł i większość rzeczy się zgadza... sam nie wiem czy się cieszyć, że nie jestem sam czy smucić, że nie jestem jakiś oryginalny... chociaż w sumie to nie powód do dumy ale wydaje mi się, że moje dzieciństwo to było piekło... ale chciałbym się uporać ze swoimi traumami przynajmniej tymi z dzieciństwa... a teraz jestem w liceum nie daje sobie rady wszystko się nawarstwia problemy

    Gość 23:18 (05.02.2011)

    Traumy z dzieciństwa

  • Wyglada to nieapetycznie. Takie akcje mozna promowac w inny, mniej razace oczy, sposob.

    ona 11:30 (05.02.2011)

    Towarzystwo Ochrony Zwierząt

Wcześniejsze komentarze