41 komentarzy | dodaj komentarz ›

2009-04-14, 08:16 | Pieniądze + styl życia

Zmarli wiecznie żywi

Elvis Presley  Stanisław Ignacy Witkiewicz  Witkacy  Adolf Hitler  biografie  śmierć  tajemnica 

Elvis Presley, Stanisław Ignacy Witkiewicz, Witkacy, Adolf Hitler, biografie, śmierć, tajemnica, zdjęcie, fotografia
TopFoto / Agencja FORUM
Niektórzy ludzie, a dotyczy to bardzo nielicznych, mają ogromne szczęście. Umierają, a mimo to nikt nie wierzy w ich śmierć. Inni z kolei nie umierają, a wszyscy wierzą, że zmarli. Dokonuje się nawet uroczystych pochówków takich osób, a wszystko filmowane jest przez ekipy telewizyjne. Dotyczy to oczywiście postaci bardzo znanych i sławnych. Takich, o których świat chce pamiętać i których śmierć w jakiś sposób burzy ludziom porządek świata.

Elvis wiecznie żywy

Umierając, Elvis Aron Presley miał 42 lata, duży brzuch i opuchniętą twarz. Zadarł z większością liczących się bossów mafijnych w USA i był im winien pieniądze za narkotyki. Żeby wytrzymać tempo życia, brał środki pobudzające. Brał ich tyle, że nie potrafił już bez nich żyć. Do tego obżarstwo, gargantuiczne i nie do opanowania. Nie wiadomo, na co zmarł człowiek, który sprzedał ponad miliard płyt ze swoimi piosenkami. Oficjalnie mówi się o ataku serca, ale nikt tak naprawdę w to nie wierzy. Protokół sekcji Elvisa ujawniony zostanie w 2027 roku; być może wtedy coś zostanie wyjaśnione. Po śmierci i kremacji zwłok Elvisa Presleya od razu rozeszły się plotki, że jego śmierć i pogrzeb były sfingowane. Król nie umarł bowiem, a zamiast niego skremowano jego brata bliźniaka. Nikt jakoś nie pamiętał, że brat bliźniak Elvisa urodził się już martwy, ponieważ tak uwielbiana przezeń matka nadużyła przed porodem alkoholu. Swoją drogą ciekawe, kim by się okazał ten drugi Elvis, gdyby naprawdę się urodził i dorastał w zdrowiu.

Plotkę o bracie bliźniaku przyćmiła wkrótce inna - o tym, że na nagrobku nie ma prawdziwego nazwiska Presleya, bo drugie imię – Aron jest tam napisane z dwoma literami „a” – Aaron. Dla fanatycznych fanów był to dowód, że zabobonny za życia artysta postanowił sfingować własną śmierć, ale – by nie kusić losu – nie umieścił na płycie nagrobnej prawdziwego nazwiska. Nikt jakoś nie pomyślał, że imię Aron można pisać na dwa sposoby, z jedną lub z dwoma literami „a”.

W czasie uroczystości pogrzebowych, przed kremacją zauważono, że zmarły jest znacznie szczuplejszy od żywego Elvisa, który cierpiał na chorobliwą otyłość. Uznano to za kolejny dowód na to, że śmierć króla to blef. Potem okazało się, że ktoś widział Elvisa kupującego na lotnisku bilet do Argentyny na nazwisko John Burrows. Pozostaje jeszcze wyjaśnić, dlaczego Elvis zrobił to wszystko, dlaczego sfingował własną śmierć i wyjechał za granicę. Chodziło oczywiście o współpracę z agencjami rządowymi zwalczającymi handel narkotykami. Elvis pomagał w rozpracowywaniu grubych ryb narkobiznesu.

We wszystkie te konfabulacje wierzą do dziś fani Presleya i nie przychodzi im do głowy, że urodzony w 1935 roku artysta miałby dziś 74 lata i gdyby żył, z pewnością ujawniłby się choćby po to, by podreperować nieco swój budżet. Dla fanów nie ma to jednak znaczenia – Elvis żyje i jest wciąż młody, bo oni tego pragną.

Największa tajemnica Witkacego

17 września 1939 roku nieopodal miejscowości Wielkie Jeziora na Polesiu popełnił samobójstwo Stanisław Ignacy Witkiewicz, dramaturg, malarz, filozof, jeden z najbardziej wybitnych i oryginalnych ludzi, jacy urodzili się i pracowali w Polsce. Witkacy wyruszył z Warszawy na wschód w towarzystwie swojej ostatniej wielkiej miłości, Czesławy Oknińskiej. Decyzję o samobójstwie podjął 17 września zaraz po tym, jak dowiedział się o inwazji Rosjan na Polskę. Wraz z Czesławą Oknińską wyruszył na długi spacer wiodący do serca sosnowych borów otaczających majątek Wielkie Jeziora. Po kilku godzinach do dworu wróciła sama Oknińska pod wpływem narkotyków. Powiedziała, że Witkacy otworzył sobie żyły i zmarł, a ona połknęła śmiertelną dawkę narkotyków, ale popiła je wodą z kałuży i prawie natychmiast zwymiotowała. Po zrelacjonowaniu tych makabrycznych wypadków Oknińska zemdlała i nie mogła przebudzić się z ciężkiego narkotycznego snu przez kilka dni. Kiedy doszła do siebie, okazało się, że jest już po pogrzebie Witkacego. Po wojnie Czesława Oknińska twierdziła, że widziała grób, w którym spoczął Witkacy.

Podobno trupa artysty widział syn właścicieli dworu, gdzie artysta i jego ostatnia muza znaleźli schronienie. Nie można być tego jednak całkowicie pewnym, bo twierdził on, że Witkacy nie podciął sobie żył na przegubach, tylko za pomocą brzytwy otworzył tętnicę szyjną. Nikt więcej nie przyznał się do tego, że widział zwłoki Witkiewicza.

Witkacy uwielbiał prowokować i do swoich wielopiętrowych mistyfikacji wciągał całe otoczenie. Miał na przykład w zwyczaju rozdawać znajomym zaklejone koperty, w których znajdowały się kartki pocztowe zaadresowane do innych znajomych. Prosił, by kartki te wysłano, na przykład w roku 1950. Podobno istnieją kartki podpisane przez Witkiewicza, które zostaną wrzucone do skrzynek pocztowych w roku 2010 i później.

Na początku lat pięćdziesiątych kartkę taką dostała niejaka Zuza, mieszkanka Zakopanego, którą Witkacy uwiódł przed wojną. Była ona narzeczoną miejscowego fryzjera, ten z kolei groził Witkiewiczowi amputacją organów płciowych, czego miał dokonać za pomocą brzytwy. Na szczęście sprawa rozeszła się po kościach. Na kartce, którą otrzymała Zuza skreślone były ręką Witkacego słowa następujące: ratuj, jestem u kresu… Nikt nie wie, kto tak naprawdę wrzucił tę kartkę do skrzynki. Jest to pierwszy ślad sugerujący, że Stanisław Ignacy Witkiewicz przeżył wojnę i ukrywał się gdzieś w Polsce.

Drugim była wizyta zamieszkałej tuż po wojnie w Łodzi Czesławy Oknińskiej w gabinecie dentysty, który leczył popsute zęby Witkacego jeszcze przed wojną. Artysta zamówił u niego sztuczną szczękę, której nie zdążył odebrać przed ucieczką z Warszawy. W roku 1946 odebrała ją Czesława Oknińska. Po co to zrobiła?

Kolejnym śladem mistyfikacji jest wizyta Oknińskej w warszawskim salonie Desy. Kobieta przyniosła tam - już w latach 60-tych - kilka rysunków sygnowanych przez Witkacego. Były to jej portrety, przedstawiały ją, kiedy była młoda. Miała na tych obrazkach może około 30 lat. Kiedy próbowała sprzedać dzieła, była już 60-letnią kobietą. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie sprawdzona informacja, że sprzedane wtedy portrety spaliły się w czasie Powstania Warszawskiego w mieszkaniu Oknińskiej. Byłyby więc to repliki narysowane przez żyjącego artystę, który zarabiał na życie rysowaniem antydatowanych, własnych dzieł? 
Zwolennicy tej teorii twierdzą, że Witkacy żył i mieszkał w Łodzi. Zmarł w 1968 roku i został pochowany po kryjomu pod dębem w miejskim parku.

Hitler wiecznie żywy

W stwierdzeniu, że wódz III Rzeszy żyje i ma się dobrze, nie ma żadnej sensacji. Wielu ludzi wierzy w to święcie i za tę wiarę gotowi byliby się dać poćwiartować. Jedna z wersji wydarzeń, które rozegrały się w Berlinie w początkach maja 1945 roku mówi, że Adolf Hitler i Ewa Braun próbowali uciec z bunkra pod kancelarią Rzeszy i zostali schwytani przez żołnierzy radzieckich. Ponoć Stalin kazał oboje uwięzić w tajnym ośrodku badawczym pod Moskwą. Pierwsza umarła Ewa, a Hitler, mimo że dużo od niej starszy, przeżył swą żonę o kilkanaście lat. Podobno przeżył także samego Stalina. Zmarł śmiercią naturalną lub został otruty na polecenie Chruszczowa; zdania co do jego ostatecznego końca są podzielone.

Inna wersja mówi, że Hitler uciekł do Ameryki Południowej, zaś w leju po bombie nieopodal kancelarii Rzeszy znaleziono zwęglone zwłoki sobowtóra Hitlera, Gustawa Welera. Sam Hitler zaś zamieszkał w Argentynie i żył tam do lat pięćdziesiątych.

Zakładając zaś, że Hitler jednak zginął, i tak nie wiadomo dokładnie, jak wyglądały ostatnie godziny jego życia. Jedna z wersji mówi o tym, że przegryzł on ampułkę z cyjankiem, równocześnie strzelając sobie w usta. Ewa Braun popełniła samobójstwo używając samego cyjanku. Rosjanie próbowali ukryć informacje o takiej wersji śmierci Hitlera, bo strzał w usta oznaczałby, że Hitler – postać godna najwyższej pogardy – był jednak człowiekiem odważnym.

Wiele wskazuje jednak na to, że wódz III Rzeszy nie zastosował cyjanku, aby wybrać się na tamten świat. Ponoć Himmler dostarczył mu ampułki z kwasem pruskim, który był o wiele skuteczniejszy, ponieważ powodował zgon już w chwili dostania się do dróg oddechowych. Cyjanek, żeby zadziałać, musiał znaleźć się w żołądku. Zastanawiające jednak jest to, że sam Himmler nie połknął ampułki z kwasem pruskim, ale użył cyjanku potasu właśnie. Zagadek i niedomówień jest w tej sprawie nieprzebrane mnóstwo.

Warto jednak zastanowić się, po co nam takie legendy. Czy nie lepiej byłoby położyć do grobu na zawsze Elvisa, Witkacego i Hitlera, a także innych znanych, sławnych i wielkich i zająć się swoimi sprawami? Chyba nie, bo każdy z nas nosi w sobie głęboką potrzebę uczestniczenia w jakiejś tajemnicy i przeżywania jej ciągle na nowo.

MR

Komentarze (41)

  • Bo to są idioci i zamiast pisać o na prawdę nie wyjaśnionych zniknięciach sławnych ludzi wolą pisać o ludziach, których ciała i tak zostały znalezione, albo u których nie ma szans, aby żyli do dziś.
    Gość 15:05 (14.04.2009)
  • Kurt Cobain żyje :]
    Gość 18:40 (14.04.2009)
  • Gdzie Jim Morrison ? Takie legendy są potrzebne bo bez nich nudno...
    mike 21:29 (14.04.2009)
  • Autor: Gość

    a ja sie pytam, gdzie jest TUPAC?!!!!!!!!




    a chvj z Tupaciem...nawet nie ma co porównywać do takich jak Witkacy

    moro 22:06 (14.04.2009)
  • Gdybym się dowiedziała, że F. Mercury żyje, chyba zwariowałabym ze szczęścia :DD
    K 23:37 (14.04.2009)
  • hmmm ej to może Księżna Diana też żyje? to by było coś!
    Gość 07:18 (15.04.2009)
  • hehe,tez liczylam ze napisza o 2Pacu ..
    czarna 07:56 (15.04.2009)
  • hehe,tez liczylam ze napisza o 2Pacu ..
    czarna 07:56 (15.04.2009)
  • a co z Lennonem?
    Gość 12:03 (15.04.2009)
  • jezus wiecznie żywy
    jezus wiecznie żywy 12:43 (15.04.2009)
1-10 z 41

Na żywo

  • nie wiem mnie to nie szokuje

    Gość 22:20 (15.02.2011)

    Trumny i modelki

  • Właśnie... ubranie przeznaczone dla studenta, którego nie może kupić :D hahaha

    Gość 15:46 (15.02.2011)

    Ubiór dla studenta

  • co za bzdurny tekst!!! autor chyba nie doczytał czym jest aseksualność!!!!!

    Gość 00:31 (13.02.2011)

    Może właśnie ty jesteś aseksualny?

  • Autor: 1410

    Autor:Autor: Pilot

    Za złomowe F-16 mogliśmy wyposażyć nasze wojsko w MiGi.Jeżeli kaczory czują wstręt do Rosji,to można było zamówić samoloty w Szwecji lub we Francji,ale u Europejskiego producenta.Chodzi o możliwość remontów w pobliskich bazach..F-16 bez bazy remontowej, pójdą szybko na zlom.Dla PiS-u nawet gówno amerykańskie uchodzi za złoto.


    Tyle tylko, że wszystkie wymienione przez ciebie konstrukcje mają wady:
    - Gripen jest samolotem stosunkowo młodym i niedopracowanym (vide samoistne katapultowanie pilota podczas ostrego manewru)
    - Rafale, ta konstrukcja jest używana jedynie przez Francję. Dlatego też uzbrojenie jakie przenosi, nie poraża (chodzi tu o wymienność rodzajów broni-np. amerykanskich pocisków sidewinder lub amraam)

    Gość 23:33 (12.02.2011)

    MIG-29, najlepszy samolot Układu Warszawskiego

  • Autor: matewek


    hahahah odwarzny sie znalazl, jesli masz 100lat to ok zwracam honor. ale jesli masz od 10-30lat nie pisz ze jestges taki NIEUSTRASZONY bo sie zdziwisz


    Nie piszę, że jestem nieustraszony. Po prostu horrory nie wywierają na mnie zamierzonego przez ich twórców wrażenia. Nawet podczas oglądania horroru, który jest powszechnie uznawany przez fanów za film najwyższej klasy nie czuję napięcia, rosnącej dramaturgii, ani nie wczuwam się w pieczołowicie budowany nastrój. Zamiast tego znajduję wiele niedoróbek, albo kuriozalnych (w założeniu twórców pewnie nieziemsko strasznych) scen, które mnie po prostu bawią do łez. W sumie to może nawet trochę żałuję bo (jak twierdzą moi znajomi - fani horrorów) omija mnie niezła rozrywka i kawałek dobrego kina, ale cóż wychodzi na to że ten gatunek sztuki po prostu nie jest dla mnie.

    Polecam Ci Hostel. Ale... Wiadom 22:27 (11.02.2011)

    Najlepsze horrory według mistrza Scorsese

  • Autor: .

    ...Co w tym przyjemnego?


    Orgazm jest przyjemny. Albo coś z Tobą nie tak.

    Gość 11:30 (10.02.2011)

    Seks dla świętego spokoju

  • Autor: Gość

    Autor:Autor: Malina

    dziewczyna aka "Aśka" w tym artyule powinna dostac w glupi leb,bo rzeczy ktore wygaduje w tym reportazu to jakies wierutne bzdury.W zyciu na zywo nie miala okazji ogladac tych jakze pieknych stworzen,a rzuca pod ich adresem same oszczerstwa.Logicznym jest tez ze ptasznik nie wyjdzie z toalety tylko po to zeby ugryzc taka panne w zakłaczona dupe...wiadomo ze ptaszniki nie lubia nadmiaru wody,sa tez za czyste zeby lazic po zasranych gnojem rurach....Ludzie ktorzy maja nieuzasadniony lek wobec pajakow (a juz tym bardziej jesli nie mieli z nimi stycznosci) sa posmiewiskiem...



    malina to ty jestes posmiewiskiem i nienormalnym czlowiekiem, bo tylko taki moze pozytywnie wyrazac sie na temat hodowli pajakow - ptasznikow w domu. Jak pewnie wiesz - jak powinnas wiedziec - nie sa to bynajmniej domowe stworzenia i uzasadniony jest lek przed nimi. Zycze by to wlasnie ciebie taki jadowity ptasznik ugryzl w

    Anonymous 14:44 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Jadowite węże? Przecież w Polsce nie można hodować jadowitych!!! Ten fakt tylko kity wciska, żeby ludzie mieli co czytać.

    Anonymous 14:42 (09.02.2011)

    Po co ludzie hodują gady i pająki?

  • Autor: anonim

    Duzo by o tym pisac...
    Mam 50 lat i wciaz lecze traumy powstale w dziecinstwie. Szkola, kolonie, rowiesnicy, dom rodzinny, molestowanie.
    Wtedy nie bylo psychologow itp w szkolach, nauczyciele z lapanki nieduoczeni z brakami dydaktycznymi wybierali sobie taka ofiare i dawali klasie jak na talerzu. Zwykle byla to osoba o ktora nikt sie nie upomnial, ktorej nikt nie obronil.

    zdziwisz się ale ale nadal nie ma żadnej pomocy i nauczyciele się nie zmienili, kur*** myślałem, że tylko ja mam takie przeżycia ale skoro jest o tym cały artykuł i większość rzeczy się zgadza... sam nie wiem czy się cieszyć, że nie jestem sam czy smucić, że nie jestem jakiś oryginalny... chociaż w sumie to nie powód do dumy ale wydaje mi się, że moje dzieciństwo to było piekło... ale chciałbym się uporać ze swoimi traumami przynajmniej tymi z dzieciństwa... a teraz jestem w liceum nie daje sobie rady wszystko się nawarstwia problemy

    Gość 23:18 (05.02.2011)

    Traumy z dzieciństwa

  • Wyglada to nieapetycznie. Takie akcje mozna promowac w inny, mniej razace oczy, sposob.

    ona 11:30 (05.02.2011)

    Towarzystwo Ochrony Zwierząt

Wcześniejsze komentarze