2009-04-15, 08:27 | Po prostu życie
Może właśnie ty jesteś aseksualny?
Piękny jak marzenie
Ludzie aseksualni cierpią podwójnie. Po pierwsze dlatego, że nikt spojrzawszy na nich nawet nie pomyśli o łóżku, po drugie, ponieważ nie potrafią rozpoznać owej dziwnej zależności, która uniemożliwia im sypianie z kimkolwiek. Niby wszystko jest w porządku, jakaś tam uroda i wdzięk, a przynajmniej to, co zwykle za wdzięk zwykło się uważać. Barwa głosu także jest bez zarzutu. Nie da się powiedzieć niczego złego o inteligencji, nie można też mieć pretensji do higieny. Słowem – człowiek jest przystojny, wygadany i w miarę inteligentny – i co? Nic. Żadna się nie chce skusić. Nie ma kobiety, która zwróciłaby na niego uwagę. Można pomyśleć, że to przez nienajlepszą sylwetkę, ale przecież dookoła są tysiące gorszych jeszcze cherlaków, którzy prowadzają pod rękę laski, jak marzenie. Człowiek aseksualny jest po prostu aseksualny i już, nie da się tego zrozumieć.
- Dla mnie aseksualny facet to facet nudny – mówi Beata - gość, który właśnie wyszedł od kosmetyczki i zmierza do fryzjera, wstępując po drodze do solarium, a jednocześnie nie potrafiący opowiedzieć żadnej zajmującej historii, nie potrafiący rozbawić towarzystwa. To jest dla mnie szczyt aseksualności. Wiem, że są kobiety, którym to nie przeszkadza, wystarczy przecież że będzie dobrze wyglądał i już. Reszta się nie liczy.
Jest chyba jednak dużo przesady w tym deklarowanym przywiązaniu kobiet do męskiej inteligencji i poczucia humoru. Jeśli facet nie ma nawet minimum prezencji, nie uratuje go przecież opowiadanie dowcipów, jeśli jest marnie ubrany i ma brudne paznokcie, nic mu nie pomoże. Sama inteligencja nie zrobi zeń demona seksu.
- Najgorsze, co może się facetowi zdarzyć, to brzydkie zęby – mówi Magda – choćby był nie wiem jak przystojny, choćby miał IQ powyżej 140 i poczucie humoru jak Eddie Murphy, nic to nie da. Facet z brzydkimi, krzywymi, żółtymi lub brudnymi zębami jest przegrany. Najgorsi są tacy, którzy mają osad na zębach. To jest coś koszmarnego.
Jasne jest, że o tym, czy ktoś jest aseksualny czy nie, decyduje nie tylko to, co widoczne jest na pierwszy rzut oka. Człowiek może mieć piękną twarz, piękne ręce, ale za to grube i rozrośnięte biodra i do tego poruszać się jak słoń. Zawsze lub prawie zawsze obdarzeni jesteśmy jakąś cechą, która dominuje nad innymi i to ona zwykle jest dostrzegana i wyłapywana przez płeć przeciwną. Jeśli jest to jakaś fajna cecha, na przykład wyjątkowo ładny głos lub dłonie, to świetnie. Bywa jednak, że jest to coś całkiem nie fajnego, przez co cierpimy i co nie pozwala nam na normalne życie towarzyskie.
- Dopóki nie zapisałem się na siłownię – mówi Bartek – byłem człowiekiem w kształcie gruszki. Wielki zad, wąskie ramiona i nieduża głowa na czubku tego wszystkiego. Dziewczyny omijały mnie z daleka, patrzyły zawsze drwiąco, a kiedy już jakaś do mnie podchodziła, to wydawało mi się, że robi to z litości. Nie warto się jednak załamywać, jeśli człowiek pracuje nad sobą, to może wyciągnąć się ze wszystkiego. Można także poprawić sylwetkę i zniwelować zbyt obszerne biodra.
Nie brzydka, nie głupia, nie biedna, a jednak…
Aseksualny mężczyzna znajdzie tysiące sposobów na pocieszenie się w swojej niezbyt wesołej sytuacji. Co innego aseksualna kobieta. Dziewczyny, które choć nie brzydkie, nie głupie i nie biedne, a nie mające adoratorów, skazane są na samotne rozmyślania o tym, jak piękny byłby świat gdyby nagle pojawił się ktoś dla nich ważny. Faceci mogą sobie kompensować braki za pomocą jakiejś aktywności i nikt za ich plecami nie będzie chichotał i mówił – O! to ten co go żadna nie chciała! Z dziewczynami jest inaczej. One będą potajemnie oceniane, potajemnie krytykowane i potajemnie wyszydzane za swą niezawinioną przecież samotność. Im bardziej będą starały się o niej zapomnieć tym bardziej samotność będzie dla nich okrutna.
- Ludzie są bezwzględni dla kobiet, które z jakichś przyczyn nie mogą znaleźć swojej drugiej połówki – mówi Anna – te spojrzenia, pytania i bezwzględne dociekanie przyczyn przy każdej porannej kawie – sadyzm w czystej postaci. Oczywiście od razu podejrzewają człowieka o to, że jesteś lesbijką. Inaczej przecież być nie może. Najgorsze jednak jest nie to, że cię obgadują. Najgorsze jest to, że przyczepiają się do ciebie jacyś faceci, którzy uważają, że powinnaś rozkładać nogi na sam ich widok, bo przecież i tak nikt się tobą nie interesuje. Są to jacyś koszmarni klienci, jakieś paździerze powyciągane nie wiadomo skąd. Bywa, że nie sposób się od nich opędzić.
Aseksualność dziewczyn to problem o wiele bardziej złożony niż ta sama przypadłość u mężczyzn. Nie mówimy tu o dziewczynach, które nie potrafią o siebie zadbać, albo o takich które nie chcą się podobać; mówimy o przeciętnych, w miarę interesujących kobietach, posiadających wszelkie dane na to, by związać się z kimś na dłużej.
- Nie umiem tego wytłumaczyć – mówi Aśka – przez wiele lat nie mogłam sobie nikogo znaleźć, a jestem podobno ładna i atrakcyjna. Moje koleżanki – grube, tłustowłose okularnice, spacerowały pod rękę z facetami, którzy może nie wyglądali jak David Beckham, ale nie byli też podobni do Gracjana Roztockiego. Byli to normalni, rozgarnięci mężczyźni. Zupełnie nie rozumiałam, dlaczego one mogą mieć adoratorów, a ja nie. Oświeciła mnie kiedyś jedna z koleżanek: powiedziała mi wprost, że jeśli nie mam olśniewającej urody, jeśli nie potrafię kręcić tyłkiem, to muszę po prostu facetom schlebiać i nadskakiwać. Przyznam się, że mnie zamurowało. Ona nazwała to kokieterią. Dziękuję bardzo za taką kokieterię.
Często bywa tak, że aseksualne wydają się kobiety, które są zbyt piękne. Istnieje pewien rodzaj dziewczyn o posągowej urodzie, na które można patrzeć godzinami, ale żaden facet nie zdecyduje się nigdy z nimi pogadać lub gdzieś je zaprosić, bo się boi. Czego? Prawdopodobnie tego, że będzie wyglądał śmiesznie, lub powie coś głupiego. Kobiety zbyt piękne onieśmielają i zniechęcają mężczyzn. Często więc bywają samotne, ale czy znaczy to, że są aseksualne?
Gość
Komentarze (15)
nie tylko "trochę" a nawet całkiem różne pojęcia, ktoś (autor tekstu) nie doczytał hasła w słowniku?
Aseksualizm - określenie lub samookreślenie osób nie odczuwających pożądania seksualnego.
W środowiskach naukowych pojawiają się postulaty by uznać aseksualizm za orientację seksualną[1][2][3]. Podobnie osoby aseksualne, tworząc od niedawna społeczność chcą, by aseksualność została uznana za czwartą orientację seksualną. Wiele ludzi twierdzi, że aseksualnym nie można stać się pod wpływem wydarzeń życiowych, aseksualnym trzeba się urodzić.
Zgadzam się w 100% , ale faktycznie mądre myśli w tym artykule...
- to by znaczyło, ze jesli ktos tutaj jest aseksualny to własnie TY, a nie ten facet;]
Bycie osobą aseksualna nie wpływa na bycie lub niebycie atrakcyjnym czy nieatrakcyjnym dla kogos drugiego.