2009-04-17, 07:59 | Margines
Dlaczego współczujemy rosyjskim żołnierzom?
Tak jest w filmie pod tytułem Dziewiąta kompania. Nie ma sensu opowiadać, o czym to jest – grupka przyjaciół jedzie do Afganistanu i z wyjątkiem jednego wszyscy tam zostają. Dużo strzelaniny, dwa helikoptery i kilka czołgów. Mudżahedini walą z granatników i moździerzy ile wlezie i niczego się nie boją. Słowem: standard. Nie sposób jednak nie napisać o tym filmie, bo oglądając go człowiek współczuje rosyjskim żołnierzom, chociaż widać, że niewiele się w tym wojsku zmieniło od czasów batiuszki cara – dalej walą po mordach szeregowych za mniejsze i większe przewinienia.
Żal tych ruskich, bo to tacy sami żołnierze jak ci, którzy w długich transportach przemierzali Polskę w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, zatrzymywali się na bocznicach i rozdawali dzieciom suchary, czasem częstowali papierosami. Byli rozmowni i sympatyczni. Pewnie można ich nazwać okupantami i mieć do nich mnóstwo pretensji, a także okazywać im pogardę. Niestety nie potrafię tego zrobić z czystym sumieniem. Szkoda mi tych biednych chłopaków, wrzuconych przez Breżniewa do gorącego szamba, jakim był Afganistan. Amerykanie, którzy wracali z Wietnamu, mieli zapewnione renty, zapomogi i psychologa, a oni co? Mogli zostać bandytami albo żebrakami.
Kiedy oglądałem ten film, przypomniała mi się pewna rzecz sprzed lat. Jakby to było wczoraj, mam w uszach informację podaną w radio gdzieś pod koniec lat osiemdziesiątych, była to zapowiedź spotkania z… Radosławem Sikorskim – mudżahedinem (tak mówiono w radio – serio!). Sikorski miał na spotkaniu opowiadać, po co pojechał do Afganistanu. Jak się okazało w trakcie spotkania, które także było transmitowane przez radio, po to by mścić Popiełuszkę i Przemyka. Nie wiem, czy dobrze zacytowałem słowa, które wtedy padły, bo minęło parę lat, ale tak to mniej więcej brzmiało. Nie mogłem się wtedy, a co dopiero dziś uwolnić od głębokiego przekonania o fałszywości tych słów. W dodatku fałszywości wyjątkowo brzydkiej.
Po co on to mówił? Przecież ci, którzy walczyli w Afganistanie, nie zabili Popiełuszki i Przemyka, zrobił to ktoś inny, a odpowiedzialność zbiorowa nie istnieje – ponoć. Po co gadać takie bzdury? Gdyby oni zaczęli strzelać do nas tu – nad Wisłą – wtedy można byłoby mówić takie rzeczy, ale tam? Myślę o tym dziś, po obejrzeniu filmu Dziewiąta kompania i słyszę chichot historii. Oto rząd, w którym ministrem jest mściciel Popiełuszki i Przemyka, wysyła naszych żołnierzy w miejsca, o których wiadomo, że nie są ośrodkami wczasowymi dla polityków. Ciekawe, kogo oni będą tam mścili?
A rosyjskim żołnierzom współczujemy także dlatego, że pomimo wszystkich różnic, należą oni do naszej – rozpoznawalnej i znajomej cywilizacji wyrosłej z tradycji chrześcijaństwa (czy to się komuś podoba czy nie) w przeciwieństwie do walecznych Afgańczyków, atakujących z okrzykiem Allach’u akbar.
Reżyser: Fiodor Bondarczuk
Tytuł: 9 kompania
Cena: 40 zł
Gość