2009-04-17, 08:33 | Po prostu życie
Powrót do naturalności
Wyretuszowane zdjęcia stworzyły nową rzeczywistość magazynów i nową kobietę, przedmiot pożądania mniej lub bardziej zdystansowanych czytelników. Pojawić się na lśniącej okładce często oznaczało zostać na nowo i lepiej stworzonym. O konsekwencjach takich zabaw w Boga powstały całe tomy opracowań. Jedni alarmowali, inni żałowali, większość skrycie marzyła, by stać się magazynowym ideałem, albo ów ideał choć na chwilę posiąść.
Jeśli ktoś miałby przerwać to photoshopowe, błędne koło, to właśnie Francuzi, mistrzowie magazynowych prowokacji i zdjęć, które w momencie ukazania się numeru już nie raz obiegały modowy świat. Tym razem o rozgłos postarała się francuska edycja kobiecego Elle. Redakcja uznała, że prawdziwe piękno nie potrzebuje poprawek i pokazuje jak Monica Bellucci, Eva Herzigova i Sophie Marceau wyglądają bez makijażu i retuszu. Panie zostały sfotografowane przez Petera Lindbergha na jasnym tle i w wygodnych, domowych ubraniach. Redakcja zarzeka się, że na modelki nie nałożono makijażu i nie ma mowy o manipulacji zdjęciami. Wewnątrz magazynu Lindbergh w tym samym stylu przedstawia również Inès de la Fressange, Anne Parillaud, Karin Viard, Charlotte Rampling i Chiarę Mastroianni.
Co prawda naturalność Bellucci, Herzigovej, czy Marceau to ciągle dość ekskluzywna naturalność, ale i tak pomysł robi wrażenie. Póki co rozgorzała dyskusja, czy to jednorazowa próba, czy może początek stałego trendu w magazynowej fotografii. Pojawiły się również głosy, że tak naprawdę wcale nie chcemy nieumalowanej Herzigovej, a od kolorowej prasy oczekujemy wręcz, że zaserwuje nam pięknie wyretuszowaną fantazję, że będzie eskapistycznie i idealnie. Są też tacy, którzy we francuskich okładkach doszukują się nieomal filozoficznej głębi i przywołują modny ostatnio termin „frugal chic”. Chodzi o szeroko rozumiane oszczędne życie i fakt, że coraz łatwiej rezygnujemy z konsumpcyjnych wydmuszek i spektakularnych aspektów rzeczywistości, a łapczywiej poszukujemy czegoś, co można nazwać autentycznością. Wyznawcy oszczędnej teorii ogłaszają zmierzch bezmyślnego nabywania i od produktów oczekują, że będą sprzedawać również określone wartości.
Oczekiwać, że okładka kolorowego magazynu ma etyczny wymiar jest może przesadą i nadużyciem, ale można chyba uznać, że to nie przypadek, iż akurat teraz pojawia się taki „naturalny” numer. Fakt, że blada Sophie Marceau w luźnym swetrze wygrywa z wyglądającą jak lalka Paris Hilton, wydaje się być znamienną oznaką przestylizowanej współczesności.
Gość
Komentarze (64)