2009-04-19, 08:08 | Po prostu życie
Samice z III B
Szkoła wyrzutków?
Kiedy młody nauczyciel rozpoczyna pracę w szkole podstawowej, jego główną troską nie są dziś niesforni chłopcy, którzy psocą i strzelają do siebie ze zwiniętych papierków. Nauczyciele w podstawówkach i gimnazjach boją się dziewczyn, które mogą zrobić właściwie wszystko. Przeminął bowiem czas czystych niczym komża w adwencie dziewczątek w podkolanówkach. Przeminął także czas rozwydrzonych gówniar stylizujących się na lolitki. Dzisiejsze dziewczynki to fighterki, łobuzerka gorsza niż najgorsze chłopaki. Nie warto z nimi zaczynać, bo one nie znają się na żartach i traktują siebie i swoje idiotyczne problemy ze śmiertelną powagą.
Niedawno cała Polska była oburzona organizowanymi przez gimnazjalistki ustawkami. Nie ma się czym oburzać ani czemu dziwić. Takie jest dzisiaj życie. Chłopcy, którzy do późnego wieku pozostają dziećmi, nie mogą równać się z dziewczynami, które właściwie już w podstawówce zaczynają się zachowywać jak dorosłe kobiety. Dawniej nie było tego widać, bo obyczajowy konwenans był tak silny, że nawet te przedwcześnie dojrzałe i te wyjątkowo silne psychicznie i osobowościowo nie miały wyjścia, musiały odgrywać taką samą rolę jak wszystkie dziewczynki – słodkich i cichych istotek. Czas ten przeminął. Dziś, jeśli tylko dwunastolatka czy czternastolatka ma siłę przebicia i czuje się dorosła, może robić wszystko co chce – bić się z kolegami i koleżankami, uprawiać seks, kraść lub handlować narkotykami. Nic jej nie zatrzyma.
Rodzice, nawet jeśli oboje mieszkają razem i zajmują się wychowaniem takiej dziewczynki, nie mają praktycznie na nią wpływu. Jeśli spróbują użyć siły fizycznej, narażają się na odwet lub interwencję policji. Dziewczyny są o wiele bardziej stanowcze, przebiegłe i zdeterminowane niż chłopcy. One nie tracą czasu na zainteresowania typu piłka nożna, dinozaury czy książki Tolkiena. Interesują się pieniędzmi, ciuchami i chłopakami. Szkoła obchodzi je tylko ze względów towarzyskich. Po prostu muszą się gdzieś spotykać pod dachem i trochę boją się policji, która w razie jakichś rażących uchybień wobec obowiązku szkolnego mogłaby na nich wymusić przychodzenie na lekcje.
Nauczycielom drżą łydki
- Ja kiedyś usłyszałam od zaufanej uczennicy, że wydano na mnie wyrok – mówi Ewa, nauczycielka polskiego. – Dziewczyny, które miały największy autorytet w klasie postanowiły mnie „załatwić”. Nie wiem o co chodziło, bo dzięki Bogu do niczego nie doszło, być może o pobicie, albo o oblanie płaszcza farbą. Nie wiem – naprawdę. Może chciały tylko narobić mi obciachu w jakimś publicznym miejscu, trudno mi powiedzieć coś konkretnego na ten temat. Wiem, że bardzo się bałam. Wkurzyłam je tym, że jednej z nich postawiłam jedynkę i wpisałam uwagę do dziennika. To była duża i agresywna dziewczyna, nie potrafiła się zachować. Musiałam tak postąpić. Dziś jednak jestem już ostrożniejsza. One mają po dwanaście lat, ale niektóre z nich są mojego wzrostu, a podejrzewam że wszystkie są ode mnie silniejsze. A nawet gdyby nie były to, jakie to ma znaczenie – ja jestem sama.
Agresja wobec nauczycieli nie przybiera u dziewczyn takich form, jak u chłopców. One się nie wygłupiają w agresywny sposób, nie zależy im na tym, by się popisać przed klasą i zabłyszczeć. One chcą dopiec naprawdę. Dlatego ich agresja ma wymiar długofalowy. Potrafią bardzo długo czekać na to, by wziąć odwet na nauczycielu czy koledze, który je obraził. Są bezwzględne i okrutne. Ich psychika jest ukształtowana przez emocjonalnie niedojrzałe relacje w grupie rówieśniczej oraz przez telewizję lansującą postawy dość swobodne obyczajowo. Dziewczyny nie wiedzą, gdzie jest granica, za którą przestają być ludźmi, a stają się małymi potworami. Właściwie nie znają strachu, którego obecność odczuwają chłopcy, nawet ci najbardziej agresywni.
- Wyobraź sobie kobietę, która dojrzewa. Dowiaduje się wszystkiego o życiu stopniowo, przestaje być naiwną gęsią, a staje się cyniczna lub po prostu pozbywa się złudzeń – mówi Joanna, szkolny psycholog. – Ten proces w przypadku kobiety znaczony jest łzami, przechodzi ona przez kolejne związki, raz triumfuje, a raz jest upokarzana. To proces, który każdy ma za sobą, bo takie było nasze życie. Najpierw byliśmy naiwnymi dziećmi, a potem staliśmy się dorośli i świat zaczął wyglądać inaczej. Tymczasem z tymi dziewczętami kłopot jest taki, że one już na samym początku swojej życiowej drogi dowiadują się właściwie wszystkiego. Uczą się szantażu seksualnego, wiedzą jak wpływać na mężczyzn za pomocą kokieterii, a jeśli im się to nie udaje, potrafią użyć siły lub podstępu. To wszystko przychodzi im łatwo, zbyt łatwo. Przez to właśnie są zdemoralizowane. Wiedza właściwa dorosłym, którą one zdobywają już w gimnazjum bierze się z ogólnego rozluźnienia obyczajów. Te dzieciaki już wiedzą, że będą interesować się nimi mężczyźni, ba - niektórymi z nich już się interesują i to wcale nie koledzy z ławy szkolnej, a one nie widzą w tym nic złego. Nie uprawiają prostytucji ani sponsoringu, tylko po prostu lubią towarzystwo starszych chłopców, a nierzadko dorosłych mężczyzn. W niedojrzałej nie znającej hamulców psychice mieści się nagromadzone w bardzo krótkim czasie doświadczenie i wiedza o życiu, jakiej dzieci w tym wieku mieć nie powinny. Mają ją jednak i to jest dla nich samych bardzo niebezpieczne.
Dlaczego chłopcy są inni
Podobno dziewczynka nie jest dzieckiem. Może nim być tylko chłopiec i mężczyzna, jeśli nie potrafi dojrzeć emocjonalnie. Agresja chłopców ma podłoże hormonalne, jest dzika, nieokiełznana i łatwa przy tym do przewidzenia. Chłopcy niszczą sprzęty w klasie, kopią się po tyłkach i ciągną za nogawki spodni po korytarzach. Dziewczyny nie robią takich głupstw. Kiedy na nie patrzymy, mamy wrażenie, że oto ktoś odkrył przed nami największe sekrety kobiet i wyłożył je jak na tacy. Przedwcześnie dojrzałe dziewczęta, choć potrafią już panować nad emocjami, to nie robią jeszcze tego tak dobrze, jak kobiety. Ich motywacje, sposoby którymi dążą do celu, są więc trochę bardziej widoczne niż w przypadku kobiet, jednak mają w sobie tę samą bezwzględność i siłę. Kiedy zaczniemy się zastanawiać, co będzie gdy dorosną, ciarki zaczynają nam chodzić po grzbiecie.
Gość
Komentarze (440)
nie zgadzam sie z ta opinia. Wydaje mi sie, ze te dziewczyny w przyszlosci beda spokojnymi matkami, co prawda nie beda wyszksztalcone, ale beda do tego dazyly.. zrozumieją swój błąd- co prawda bedzie to juz raczej za pozno ale lepiej późno niż wcale ;)
spie przaj -_-. sam się trzymaj zdala od życia publ. >_>
Chodzę do gimnazjum, więc podobno należę do tego typu dziewczyn jak w artykule. Dobra.
Ale tak naprawdę to nie wygląda w ten sposób. Faktycznie dziewczynom zależy na pozycji w grupie i ciuchach, ale nie dążą do tego przez swoją seksualność.
Seks zaczynają uprawiać mając średnio 15 lat, więc nie rozumiem jak można do tego podciągać dziewczyny z podstawówek. Ona jedyne co robią w tym kierunku, to ciuchy.
Moim zdanie jeżeli już powinno się to odnosić do gimnazjalistek i licealistek. a takie dziewczyny są w zdecydowanej mniejszości.
Z tym co ty napisałeś się zgodzę, ale moim zdaniem jest głupio napisane w artykule.